No wiedziałam, że nasz rów będzie rozczarowujący

Gdyby nie dziękuję i tajemnicza kreska na mapie geodezyjnej to byśmy w ogóle nie wiedzieli o jego istnieniu. Wierzbami był chyba obsadzony cały, ale połowa została wycięta, co może i lepiej bo choć pełnią rolę odwadniającą i są dość malownicze, to w dużej grupie i niepilnowane zmieniają ogród w busz: widoczny na zdjęciu na pierwszej stronie wątku, za linią budynków. Wierzby oczywiście tniemy, w tym roku dopiero część pod nóż poszła, ale do wiosny trzeba wszystkie, bo one mają roczny przyrost do 5 metrów

Więc jeśli ktoś reflektuje na patyki to mam w dużej obfitości. Ukorzeniają się bez problemu: w zeszłym roku użyłam ich na paliki do pomidorów i we wrześniu części już nie dałam rady wyjąć z ziemi, tak mocno wrosły
Apropos cięcia drzew, poczytałam odpowiednie wątki, ale niewiele mądrzejsza jestem nadal w kwestii cięcia moich stareńkich jabłoni. Podobno owocują co dwa lata, zobaczymy w tym roku, bo w zeszłym owocowały wszystkie...ale owocują jak wściekłe, tyle, że owoce mniejsze, bo zdziczałe.
Najlepsze owoce (choć wielkości renklod) ma ta:
Jeden konar ma prawie cały uschnięty, a mimo to kwitła i owocowała na każdej choć odrobinę zielonej gałązce. Owoce ma czerwone w dość wyraźne jaśniejsze paski, miąższ ma mało soczysty, ale bardzo słodki:
Do tego są jeszcze dwie tej samej odmiany, ale jedna rozrosła się w pionie:
a druga w poziomie (chyba na wczesnym etapie wzrostu się nadłamała, bo wyrasta z tego samego miejsca co poprzednia, ale potem pień idzie jakieś 2 metry ułożony na ziemi i ponownie przybiera pozycję pionową):
Ta ma z kolei owoce dość kwaskowate, większe i żółto-zielone:
wszystkie trzy to odmiany późne i świetnie przechowujące się: owoce zbierałam w październiku i do tej pory się nadają do jedzenia
No i mam jeszcze malinówkę, której zdziczenie na wielkość owoców wcale nie zaszkodziło i takiego jednego parchatka, przy żywopłocie, który miał owoce jakąś chorobą porażone, ale też w dużej obfitości

Jak doliczyć do tego 4 grusze, 2 śliwy, 4 czereśnie i milion pińcet wiśni, to wychodzi prawie sad komercyjny

Oprócz wiśni i dwóch dziczek czereśni na środku trawnika zamierzam zachować wszystkie, nawet nieowocujące, dla takiego widoku w maju (sznury z praniem są celową stylizacją rustykalną...zamierzam nabyć parę kompletów pantalonów z koronkami i lnianych prześcieradeł i wywieszać do stylizowanych zdjęć

):
A na koniec witam miłych nowych czytelników
