Jolu wiosna nadchodzi, my budzimy się do działania w ogrodach, ale budzą się też nasi bracia mniejsi. Posłuchaj, mój nieogrodowy mąż naprawdę dużo mi pomaga, dokończył przycinanie winogron ( obejrzał filmik instruktażowy, ludzie, jaki fachura

), wycina mi większe gałęzie, no gdzie nie spojrzysz, jest co wycinać. Zauważyłam, że w siatkę wrósł czarny bez i też poprosiłam o wycięcie, nie dlatego, że taka nieporadzona jestem, ale, jak pisałam chyba wcześniej, przewróciłam się i nadgarstek nadal mnie boli. Dziękuję Bogu, że nie złamałam. Ale do rzeczy

Stoję przy dużej przyczepie i słyszę ...muzykę

Wołam męża, mówię o co chodzi, pokazuję na burtę i widzę, no właśnie trudno określić, co widzę na twarzy męża

Nazwijmy to troską o moje zdrowie psychiczne

Ale przyłożył ucho i tak, potwierdził, słychać muzykę ! No i co tam siedzi, nie wiemy, ale pewnie obudziły się jakieś żyjątka i taki niecodzienny głos wydają. To tak w nawiązaniu do mojej biedronki i twojej mrówki
Jak dobrze zrozumiałam ogród Górkowy masz na rzut beretem ?
Małgosiu gałęzi jest więcej niż pokazałam, ciągle donoszę. Mąż tnie na krótkie kawałki i po wysuszeniu mamy gratisowo ciepłą wodę w okresie letnim. Jak się domyślasz mamy piec na drewno i węgiel, niech służy jak najdłużej, mamy swój las i na emeryturze czasu dużo do gromadzenia opału. Kieszeń bardzo to odczuwa.
Wczoraj pokazałam słoneczny oczar, ale dojrzałam też jeden kwiatuszek rannika. Myślę sobie poczekam, jutro będzie więcej, będzie ładniejsze zdjęcie. Nie przybył żaden

Na takie łany jakich się spodziewałam tylko jeden? Pokornie poszłam po telefon i zrobiłam zdjęcie.
