

Po tą kiełbaskę robię wyprawę 45km od mojego miejsca zamieszkania. Jadę do małej mieściny, do także małej masarni. Wyroby mają przednie. Ta słoninka wisi już ponad rok
- "Dajcie wyschnąć tej kiełbasie, będzie lepsza".
A my odpowiadamy:
- Dobrze




Zależy z jakiego języka polska nazwa jest zaczerpnięta. Po niderlandzku liczba mnoga jajka to eieren- czyta się " ejeren" ale w niektórych dialektach brzmi to bardziej jak "ajeren". Coś z jajek to jest eier... Ale z samą nazwą eierconiag (ajerkoniak) się tu nie spotkałam. Za to advocat jest typowym wielkanocnym napojem alkoholowym ;).dziad_Jag pisze: Więc tak się zastanawiam, skąd się wzięła ta zmyłka językowa. Przecież ajer to tatarak! A więc ajerkoniak to nalewka na tataraku. Natomiast ten jajeczny likier ( nie lubię go notabene) powinien się nazywać ejekoniak.




Też tak jadałam, ale bez cytrynySzczurbobik pisze: ↑2 sty 2026, o 23:50 Ha ha, mojego "smaku z dzieciństwa" chyba nikt nie przebije. Byłam chorowitym dzieckiem, więc babcia dbała o moją odporność. Serwowała mi chleb z masłem, na to pokrojony ząbek czosnku, na to wyciśnięta cytrynaMieszanka mega. Odporności ani zdrowia to mi nie dodało, ale coś zostało. Kanapkę z czosnkiem lubię do dziś, tylko cytrynę zastępuję kiszoną kapustą
![]()



