Fajne te mydełka. Moja Zuza trochę się kiedyś tym zajmowała. Pamiętam takie małe, czerwone serduszka ( za formę wykorzystała taką silikonową od lodów). Zdobiły w koszyczku, aż ktoś z naszych gości skosztował bo myślał, że to cukierki
Pierwsze koty za płoty V
-
PEPSI
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 7206
- Od: 20 sty 2013, o 10:54
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: kujawsko - pomorskie
Re: Pierwsze koty za płoty V
Przyjemnie pooglądać letnie fotki. Jeszcze trochę i tak będzie, ale póki co trzeba przeczekać ten czas.
Fajne te mydełka. Moja Zuza trochę się kiedyś tym zajmowała. Pamiętam takie małe, czerwone serduszka ( za formę wykorzystała taką silikonową od lodów). Zdobiły w koszyczku, aż ktoś z naszych gości skosztował bo myślał, że to cukierki
Fajne te mydełka. Moja Zuza trochę się kiedyś tym zajmowała. Pamiętam takie małe, czerwone serduszka ( za formę wykorzystała taką silikonową od lodów). Zdobiły w koszyczku, aż ktoś z naszych gości skosztował bo myślał, że to cukierki
- lanceta
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 3927
- Od: 13 wrz 2010, o 19:39
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Dolny Śląsk-Legnica
Re: Pierwsze koty za płoty V
Iwonko, jak miło, po dłuższej przerwie zobaczyć tętniący życiem i bogactwem ciekawostek nie tylko ogrodniczych Twój wątek
Cieszę się, że Twoi Panowie - w dobrej formie, a Ty działasz twórczo, i wytwórczo - jestem pod wrażeniem....ogromnym ....
W kwietniu-zrealizuję obiecankę.Pozdrawiam serdecznie
Cieszę się, że Twoi Panowie - w dobrej formie, a Ty działasz twórczo, i wytwórczo - jestem pod wrażeniem....ogromnym ....
W kwietniu-zrealizuję obiecankę.Pozdrawiam serdecznie
- Beaby
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 6490
- Od: 16 lut 2014, o 13:16
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: śląskie
Re: Pierwsze koty za płoty V
Iwonko, czy masz wgląd na tego rudawego rozchodnika? Bo on od teraz już zaczyna rządzić kolorem. Na wiosnę jest najpiękniejszy.
A nie wiedziałam, że tak krótko kwitną u Ciebie niektóre rośliny. Myślałam, że skoro masz przesunięte kwiecie np. o trzy tygodnie, to i tak cieszysz się tym tak samo długo jak inne rejony Polski.
Cieszę się z wieści o Waszym dobrym stanie zdrowia.
Mydełka

A nie wiedziałam, że tak krótko kwitną u Ciebie niektóre rośliny. Myślałam, że skoro masz przesunięte kwiecie np. o trzy tygodnie, to i tak cieszysz się tym tak samo długo jak inne rejony Polski.
Cieszę się z wieści o Waszym dobrym stanie zdrowia.
Mydełka
- kania
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 3206
- Od: 25 maja 2009, o 10:09
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Gdańsk i okolice
Re: Pierwsze koty za płoty V
Jakie piękne zdjęcie lilii
Ładna bardzo, kolor taki ognisty. Potrzebujemy takich słonecznych wspomnień, bo pogoda do kitu 
-
Iwonka1
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 5523
- Od: 10 wrz 2015, o 20:35
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Kraina Tysiąca Jezior
Re: Pierwsze koty za płoty V
Jadziu, już nawet nie planuję wyjazdu na działkę, bo niestety pogoda co i rusz płata jakiegoś figla
Myślałam, że uda mi się pojechać już dzisiaj, albo przynajmniej w nadchodzącym tygodniu, ale spadło całkiem sporo śniegu i nie wiadomo kiedy zejdzie. Żeby chociaż ciepłej się zrobiło, to byłaby jakąś szansa, a tak, to chyba nie mam na co liczyć. Końcówkę tygodnia zapowiadają cieplejszą, to może w następny weekend się uda? Nie sądzę, żeby ranniki zechciały na mnie poczekać, ale może zdążę chociaż na krokusy

Bogusiu, bobrów Ci u nas dostatek, a na tym "moim" odcinku Łynostrady śladów ich działalności jest mnóstwo
Wokół miasta jest sporo rozlewisk i teraz jak krzaki pozbawione są liści, to w niektórych miejscach widać ogromne żeremia. Mam takie swoje jedno miejsce gdzie jest ich kilka, jak zrobi się ciepłej to muszę tam pojechać i zobaczyć jak wyglądają, bo w ubiegłym roku mi się to nie udało.
Fotosik już się chyba "odgniewał" i już nie broi. Nawet się przymierzałam do zmiany, ale jak zaczął ponownie działać, to machnęłam ręką
Drewniane foremki są bardzo wygodne do mydeł. EM ma mi zrobić jeszcze jedną, ciut wyższą, bo w tej nie każde mydło będzie wyglądać dobrze.

Lucynko, po prostu kamień z
mi spadł. Już myślałam, że przez moje gapiostwo coś pójdzie nie tak, ale na szczęście tak się nie stało.
Również za pikowanie i sianie zabrałam się w piątek, ale zrobiłam tylko część, bo zabrakło mi ziemi. EM dokupił wczoraj, ale była mocno zmarznięta i nie nadawała się do pracy. Musiałam wszystko odłożyć i dopiero dzisiaj dokończyłam. Ale w tej chwili już to, co miałam do wysiania, to wysiałam i wszystko to, co nadawało się do pikowania, to przepikowałam
Mam jeszcze nasiona maków i niskich kosmosów, ale te wysieję prosto do gruntu. Rudbekię posadziłam już do doniczek, ale z pysznogłówką zrobiłam tak jak radziłaś. Część sadzonek robiłam dla rodziców i najpewniej już jutro do nich pojadą, a ja dzięki temu zyskam miejsce. Nie na długo jednak, za chwilę będą kiełkować pomidory, cynie i aksamitki i chyba będę musiała rozstawić kolejną szklarenkę, bo pogoda ciągle nie pozwala na wystawienie ich na balkon. Miejsce mi się kurczy w zastraszającym tempie
Niestety tym razem Twoje życzenia się nie spełniły i weekend był zimny i nieprzyjemny. Ale chęci miałaś dobre

Gosiu, zaszczepienie chroni tylko mnie i to nie całkowicie, właśnie moja koleżanka po dwóch dawkach zachorowała
A w mojej rodzinie jeszcze tylko teść jest zaszczepiony, pozostali albo czekają, albo są po pierwszej dawce. W dalszym ciągu mogę przenosić wirusa, dlaczego miałabym narażać swoich bliskich? Myślę, że pewniej będę mogła się poczuć dopiero, kiedy większość będzie zaszczepiona, a w tej chwili jest to dopiero jakiś ułamek.
Mydełek na razie nie sprzedaję. To są moje początki i jeszcze nie są zbyt urodne, ale kiedyś, kto wie? Na to jednak potrzebuję czasu, bo mydło musi przynajmniej półtora miesiąca dojrzewać. Jakby co, to będę o Tobie pamiętać

Danusiu, myślę, że masz rację co do wielkości oczek, ale i moim zdaniem jest ona po prostu zbyt blisko pnia. Dzięki temu nie mają najmniejszego problemu, żeby dostać się do swojego smakołyku.
Wszystko sieję w domu, na działce nie mam szklarni. Mam rozstawiony foliaczek w pokoju, ale szczerze mówiąc już zaczyna mi brakować na nim miejsca
Na szczęście część rozsad pojedzie lada chwila do rodziców, to trochę miejsca zyskam, ale chyba i tak mi go nie wystarczy. Nie wiem jak to się stało, przecież miałam ograniczyć wysiewy
Niestety możemy tylko planować, a cała reszta nie zależy do nas.

Halinko, zawsze wolę z kimś się podzielić roślinami, niż wyrzucić. Niech cieszą
i w innych ogrodach. Zupełnie nie pamiętam tej naparstnicy z ubiegłego roku, ale to najpewniej dlatego, że nie miałam kiedy jej zapamiętać. Na wiosnę ją rozsadzałam, to bardzo liczę, że na tym tylko zyskała. Wszystko powinno się wyjaśnić w ciągu kilku najbliższych dni.
Tak, to martagony
Mam ich kilka, nie wszystkie kwitły, ale jak chcą, to potrafią dać czadu. Bardzo je lubię

Martuś, w takim razie będę usilnie szukać siewek naparstnic na wiosnę
Myślę, że wszystko się wyjaśni przy najbliższym pobycie na działce. Większość siewek naparstnic powinna chyba już być widoczna. Zbieram nasiona tylko z nielicznych kwiatów, a reszta pozostaje dla ptaków, ale jak ktoś jest chętny, to i ja nabieram chęci
Kiedyś zupełnie nie było widać bobrów w mieście, obecnie to się bardzo zmieniło. Najczęściej urzędują w nocy, jedynie raz udało mi się je zobaczyć w biały dzień. Za to wszędzie doskonale są widoczne ślady ich ostrych zębów.
Wiosna powinna się pojawić lada dzień, bo ile można zwlekać?

Aniu, poprzedniej nocy było u mnie - 11 stopni, czy tak zachowuje się Wiosna? W tym roku sobie na nią poczekamy, ale chyba i ona wie, że już za długo ociągać się nie może
Tylko z jeżówkami zaszalałam, a poza tym, to raczej skromnie. Cebulki kupuję co roku, przestałam przechowywać mieczyki, bo zawsze w kolejnym roku miały grzyba i już się z nimi nie cackam. Za to jednorocznych mam znowu od groma i zastanawiam się, kto tu zawinił
Ciekawa jestem Twoich dalii, bo to nie takie zwykłe panienki

Małgosiu, znalazłam sobie nowe zajęcie i jak na razie bardzo mi się podoba. Na pewno z czasem odrobinę mi przejdzie, ale myślę, że już sklepowego mydła nie kupię
Wszystkie są spore, to raczej nikt nie powinien ich pomylić ze słodyczami, a nawet jak, to szybciutko się zorientuje, że nie należy ich jeść. Zresztą wszystkie mydełka mam schowane w pudłach na szafie, nikt z gości na pewno nie będzie tam sięgał. Serduszka też będę miała, ale duże, takie około 100g
Cały czas tylko wspomnienia i wspomnienia, ale pogoda jak na razie nie pozwala na świeżynki. Podejrzewam, że zanim przyjadę na działkę, to ranniki i część krokusów już zdąży przekwitnąć. Ale za to jak tylko zrobi się cieplej, to chyba wszystko na raz będzie rosło. Rośliny przyczaiły się w blokach startowych i ruszą, ani się obejrzymy

Lodziu, oj i ja mam spore zaległości we wszystkich wątkach, a jak już zajrzę, to nadrabianiu nie ma końca. Nie jestem ostatnio zbyt aktywna
Mydełka, to taki mój nowy pomysł, a właściwie zapożyczony od Filipa. Dawno mnie nic tak nie cieszyło, jak to mydlenie. Jeszcze się muszę dużo nauczyć, dlatego też sporo czasu spędzam na odpowiedniej lekturze. Mydła, to nie tylko tłuszcze, ale wiele ziół, które można do nich dodać. Ale ogarnąć, co do czego, to wcale nie jest takie łatwe.
Zaczyna się czas wypatrywania listonosza, również za Twoją przyczyną

Chłopaki na szczęście już dobrze się czują, ale mamy podejrzenia, że i eM przeszedł zakażenie. Za jakiś czas zrobi przeciwciała, to wszystko będzie jasne.

Beatko, nie miałam okazji zbyt często mu się przyglądać, ale akurat ostatnio wpadł mi w oczy. Zresztą w tej chwili trudno byłoby go nie zauważyć
Ładnie się rozrósł i świeci kolorkiem wśród powszechnej szarzyzny.
Tylko czasami zdarza nam się długa i piękna jesień, ale wtedy każdy taką ma. Generalnie zaczynamy późno, a kończymy razem ze wszystkimi, nie jest nam dany dodatkowy czas
Dlatego nie mam marcinków, bo nigdy nie zdążyłabym ich zobaczyć. Chyba mam jednego, ale szczerze mówiąc nie jestem pewna, czy już go nie wyrzuciłam. Być może miałam tylko taki zamiar, ale jak wiesz w ubiegłym roku to ja zamiary miałam, a jakże
Prawda, że fajne? Ale jak sobie popatrzę, jakie cudne można zrobić, to dopiero widzę, jakie one, no powiedzmy- skromne. Na szczęście wychodzę z założenia, że nie ma brzydkich mydeł, a każde jest dziełem przypadku. Za to jest zrobione z doskonałych składników i na pewno moja skóra jest cała w skowronkach, kiedy się nim myję. To prawdziwa uczta dla ciała

Kasiu, martagony, to moje ulubione lilie i mam już ich kilka, ale nie zawsze chcą kwitnąć. Po kilku latach się rozrastają i wtedy wyglądają naprawdę pięknie

Dzisiaj nareszcie udało nam się pojechać na trzcinobranie i mimo iż pogoda nie była najlepsza, to nie mogliśmy już tego odkładać. Rano popadywał śnieg, a jak już kończyliśmy, to zaczął padać deszcz. Em po prawie kolana brodził w zmrożonej wodzie, a ja odbierałam od niego ucięte już trzciny. Trudno było zebrać odpowiednią ilość, większość rurek była bardzo cienka, eM musiał się naszukać odpowiedniej. W tym roku nie było tak pięknie jak w ubiegłym, wtedy świeciło słońce, a dzisiaj było chmurno i gburno. Dla porównania
09.02.2020

I dzisiaj


Tutaj też ucztowały bobry

EM brodził w wodzie, a to mi przemokły buty
Miłego tygodnia


Bogusiu, bobrów Ci u nas dostatek, a na tym "moim" odcinku Łynostrady śladów ich działalności jest mnóstwo
Wokół miasta jest sporo rozlewisk i teraz jak krzaki pozbawione są liści, to w niektórych miejscach widać ogromne żeremia. Mam takie swoje jedno miejsce gdzie jest ich kilka, jak zrobi się ciepłej to muszę tam pojechać i zobaczyć jak wyglądają, bo w ubiegłym roku mi się to nie udało. Fotosik już się chyba "odgniewał" i już nie broi. Nawet się przymierzałam do zmiany, ale jak zaczął ponownie działać, to machnęłam ręką

Drewniane foremki są bardzo wygodne do mydeł. EM ma mi zrobić jeszcze jedną, ciut wyższą, bo w tej nie każde mydło będzie wyglądać dobrze.

Lucynko, po prostu kamień z
Również za pikowanie i sianie zabrałam się w piątek, ale zrobiłam tylko część, bo zabrakło mi ziemi. EM dokupił wczoraj, ale była mocno zmarznięta i nie nadawała się do pracy. Musiałam wszystko odłożyć i dopiero dzisiaj dokończyłam. Ale w tej chwili już to, co miałam do wysiania, to wysiałam i wszystko to, co nadawało się do pikowania, to przepikowałam

Niestety tym razem Twoje życzenia się nie spełniły i weekend był zimny i nieprzyjemny. Ale chęci miałaś dobre


Gosiu, zaszczepienie chroni tylko mnie i to nie całkowicie, właśnie moja koleżanka po dwóch dawkach zachorowała
A w mojej rodzinie jeszcze tylko teść jest zaszczepiony, pozostali albo czekają, albo są po pierwszej dawce. W dalszym ciągu mogę przenosić wirusa, dlaczego miałabym narażać swoich bliskich? Myślę, że pewniej będę mogła się poczuć dopiero, kiedy większość będzie zaszczepiona, a w tej chwili jest to dopiero jakiś ułamek. Mydełek na razie nie sprzedaję. To są moje początki i jeszcze nie są zbyt urodne, ale kiedyś, kto wie? Na to jednak potrzebuję czasu, bo mydło musi przynajmniej półtora miesiąca dojrzewać. Jakby co, to będę o Tobie pamiętać


Danusiu, myślę, że masz rację co do wielkości oczek, ale i moim zdaniem jest ona po prostu zbyt blisko pnia. Dzięki temu nie mają najmniejszego problemu, żeby dostać się do swojego smakołyku.
Wszystko sieję w domu, na działce nie mam szklarni. Mam rozstawiony foliaczek w pokoju, ale szczerze mówiąc już zaczyna mi brakować na nim miejsca

Niestety możemy tylko planować, a cała reszta nie zależy do nas.

Halinko, zawsze wolę z kimś się podzielić roślinami, niż wyrzucić. Niech cieszą
Tak, to martagony

Martuś, w takim razie będę usilnie szukać siewek naparstnic na wiosnę
Myślę, że wszystko się wyjaśni przy najbliższym pobycie na działce. Większość siewek naparstnic powinna chyba już być widoczna. Zbieram nasiona tylko z nielicznych kwiatów, a reszta pozostaje dla ptaków, ale jak ktoś jest chętny, to i ja nabieram chęci Kiedyś zupełnie nie było widać bobrów w mieście, obecnie to się bardzo zmieniło. Najczęściej urzędują w nocy, jedynie raz udało mi się je zobaczyć w biały dzień. Za to wszędzie doskonale są widoczne ślady ich ostrych zębów.
Wiosna powinna się pojawić lada dzień, bo ile można zwlekać?

Aniu, poprzedniej nocy było u mnie - 11 stopni, czy tak zachowuje się Wiosna? W tym roku sobie na nią poczekamy, ale chyba i ona wie, że już za długo ociągać się nie może

Tylko z jeżówkami zaszalałam, a poza tym, to raczej skromnie. Cebulki kupuję co roku, przestałam przechowywać mieczyki, bo zawsze w kolejnym roku miały grzyba i już się z nimi nie cackam. Za to jednorocznych mam znowu od groma i zastanawiam się, kto tu zawinił

Ciekawa jestem Twoich dalii, bo to nie takie zwykłe panienki

Małgosiu, znalazłam sobie nowe zajęcie i jak na razie bardzo mi się podoba. Na pewno z czasem odrobinę mi przejdzie, ale myślę, że już sklepowego mydła nie kupię
Wszystkie są spore, to raczej nikt nie powinien ich pomylić ze słodyczami, a nawet jak, to szybciutko się zorientuje, że nie należy ich jeść. Zresztą wszystkie mydełka mam schowane w pudłach na szafie, nikt z gości na pewno nie będzie tam sięgał. Serduszka też będę miała, ale duże, takie około 100g
Cały czas tylko wspomnienia i wspomnienia, ale pogoda jak na razie nie pozwala na świeżynki. Podejrzewam, że zanim przyjadę na działkę, to ranniki i część krokusów już zdąży przekwitnąć. Ale za to jak tylko zrobi się cieplej, to chyba wszystko na raz będzie rosło. Rośliny przyczaiły się w blokach startowych i ruszą, ani się obejrzymy

Lodziu, oj i ja mam spore zaległości we wszystkich wątkach, a jak już zajrzę, to nadrabianiu nie ma końca. Nie jestem ostatnio zbyt aktywna

Mydełka, to taki mój nowy pomysł, a właściwie zapożyczony od Filipa. Dawno mnie nic tak nie cieszyło, jak to mydlenie. Jeszcze się muszę dużo nauczyć, dlatego też sporo czasu spędzam na odpowiedniej lekturze. Mydła, to nie tylko tłuszcze, ale wiele ziół, które można do nich dodać. Ale ogarnąć, co do czego, to wcale nie jest takie łatwe.
Zaczyna się czas wypatrywania listonosza, również za Twoją przyczyną

Chłopaki na szczęście już dobrze się czują, ale mamy podejrzenia, że i eM przeszedł zakażenie. Za jakiś czas zrobi przeciwciała, to wszystko będzie jasne.

Beatko, nie miałam okazji zbyt często mu się przyglądać, ale akurat ostatnio wpadł mi w oczy. Zresztą w tej chwili trudno byłoby go nie zauważyć
Tylko czasami zdarza nam się długa i piękna jesień, ale wtedy każdy taką ma. Generalnie zaczynamy późno, a kończymy razem ze wszystkimi, nie jest nam dany dodatkowy czas
Dlatego nie mam marcinków, bo nigdy nie zdążyłabym ich zobaczyć. Chyba mam jednego, ale szczerze mówiąc nie jestem pewna, czy już go nie wyrzuciłam. Być może miałam tylko taki zamiar, ale jak wiesz w ubiegłym roku to ja zamiary miałam, a jakże
Prawda, że fajne? Ale jak sobie popatrzę, jakie cudne można zrobić, to dopiero widzę, jakie one, no powiedzmy- skromne. Na szczęście wychodzę z założenia, że nie ma brzydkich mydeł, a każde jest dziełem przypadku. Za to jest zrobione z doskonałych składników i na pewno moja skóra jest cała w skowronkach, kiedy się nim myję. To prawdziwa uczta dla ciała


Kasiu, martagony, to moje ulubione lilie i mam już ich kilka, ale nie zawsze chcą kwitnąć. Po kilku latach się rozrastają i wtedy wyglądają naprawdę pięknie

Dzisiaj nareszcie udało nam się pojechać na trzcinobranie i mimo iż pogoda nie była najlepsza, to nie mogliśmy już tego odkładać. Rano popadywał śnieg, a jak już kończyliśmy, to zaczął padać deszcz. Em po prawie kolana brodził w zmrożonej wodzie, a ja odbierałam od niego ucięte już trzciny. Trudno było zebrać odpowiednią ilość, większość rurek była bardzo cienka, eM musiał się naszukać odpowiedniej. W tym roku nie było tak pięknie jak w ubiegłym, wtedy świeciło słońce, a dzisiaj było chmurno i gburno. Dla porównania
09.02.2020

I dzisiaj


Tutaj też ucztowały bobry

EM brodził w wodzie, a to mi przemokły buty
Miłego tygodnia
- JAKUCH
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 33423
- Od: 19 paź 2008, o 21:39
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Bytom
Re: Pierwsze koty za płoty V
Dobrze ze teraz sobie jeszcze zima z nami pogrywa lepiej teraz niż w maju może odejdzie jej na to ochota.Wiadomo święta też mogą być białe przy takich niskich temperaturach .Odgrywa się na nas za poprzednie lata
https://images91.fotosik.pl/484/66da257115096649.jpg Iwonko co to za kwiatki śliczne, a kropelkowe cudeńka mistrzostwo świata
Nie martw się spokojnie poczekają na Ciebie te maleńkie wiosenne kwiatki 
-
Iwonka1
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 5523
- Od: 10 wrz 2015, o 20:35
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Kraina Tysiąca Jezior
Re: Pierwsze koty za płoty V
Jadziu, to miecznica wąskolistna. Jeśli jej nie masz, to wsadzę Ci do paczuszki z kamasją, co to ją masz u mnie obiecaną, a z wiadomych względów jeszcze nie wysłaną. Chcesz?
Też liczę na to, że skoro teraz zima nie chce się z nami rozstać, to za to wiosna będzie prawdziwie wiosenna i nareszcie ciepła. Byle już
Też liczę na to, że skoro teraz zima nie chce się z nami rozstać, to za to wiosna będzie prawdziwie wiosenna i nareszcie ciepła. Byle już
- cyma2704
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 12202
- Od: 5 mar 2013, o 17:31
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Podkarpacie
Re: Pierwsze koty za płoty V
Iwonko jakie energetyczne, kolorowe zdjęcia. Białe orliki są fascynujące.
Pająka w rosie przepięknie pokazałaś. 
Rudbekię pikowałam w takiej fazie, jak Ty. Pomidory dziś posiałam, do sadzenia w gruncie zdążą urosnąć. Jak oglądam wysiewy u forumek, to mi wstyd, muszę się zmobilizować i coś posiać.
Bobry sieją spustoszenie, ale taka ich natura.
W przyszłym tygodniu ma być cieplej, zdążysz pocieszyć się pierwszymi kwiatami.
Rudbekię pikowałam w takiej fazie, jak Ty. Pomidory dziś posiałam, do sadzenia w gruncie zdążą urosnąć. Jak oglądam wysiewy u forumek, to mi wstyd, muszę się zmobilizować i coś posiać.
Bobry sieją spustoszenie, ale taka ich natura.
W przyszłym tygodniu ma być cieplej, zdążysz pocieszyć się pierwszymi kwiatami.
- Wanda7
- -Moderator Forum-.

- Posty: 16298
- Od: 2 wrz 2010, o 13:17
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Warszawa/Kobyłka
Re: Pierwsze koty za płoty V
Cześć Iwonko!
Zdjęcia jak zwykle pierwsza klasa!
Odwiedzam sobie właśnie wąteczki i już w niektórych widziałam tę roślinę, ale jakoś nie zapytałam gospodarzy, co to jest. A u Ciebie oto widzę ją ładnie podpisaną. Chodzi mi o rodgersję. Zupełnie nie umiałam jej rozpoznać. Ni to tiarella, ni to żurawka. A teraz już wreszcie wiem.
Piękniutka, zaraz sobie wyguglam, jakie ona lubi warunki. A może Ty mi powiesz?
Zdjęcia jak zwykle pierwsza klasa!
Odwiedzam sobie właśnie wąteczki i już w niektórych widziałam tę roślinę, ale jakoś nie zapytałam gospodarzy, co to jest. A u Ciebie oto widzę ją ładnie podpisaną. Chodzi mi o rodgersję. Zupełnie nie umiałam jej rozpoznać. Ni to tiarella, ni to żurawka. A teraz już wreszcie wiem.
-
plocczanka
- Przyjaciel Forum - Ś.P.

- Posty: 16696
- Od: 31 lip 2014, o 21:16
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
Re: Pierwsze koty za płoty V
Iwonko, aktualnie mamy ogólnie dobry czas do siania i pikowania,
więc nic Twoje siewki nie straciły. Niech rosną i cieszą Ogrodniczkę.
Twoje piękne, energetyczne zdjęcia poprawiły mi dzisiejszy w dużej części wisielczy humor. Dziękuję.
Wisielczy, bo już mam dość siedzenia w czterech ścianach. Jeszcze trochę i oszaleję.
Pojutrze mam pierwsze szczepienie, ale dopiero pierwsze, co wcale nie ułatwi kontaktów z rodziną.
Na drugą dawkę teraz dłużej trzeba czekać.
Zdaje się, że jak przed rokiem, spotkamy się z dziećmi dopiero na działce z zachowaniem dystansu.
Zdrówka, słoneczka i ciepełka życząc, buziaki zostawiam.

Twoje piękne, energetyczne zdjęcia poprawiły mi dzisiejszy w dużej części wisielczy humor. Dziękuję.
Wisielczy, bo już mam dość siedzenia w czterech ścianach. Jeszcze trochę i oszaleję.
Pojutrze mam pierwsze szczepienie, ale dopiero pierwsze, co wcale nie ułatwi kontaktów z rodziną.
Zdrówka, słoneczka i ciepełka życząc, buziaki zostawiam.

- korzo_m
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 11142
- Od: 17 kwie 2006, o 10:14
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Kraków
Re: Pierwsze koty za płoty V
Iwonko marna u Was trzcina, nie do uwierzenia zawsze miałaś taką grubą dorodną. W przeciwieństwie do Ciebie ja znalazłam blisko super trzcinę nawet jej grubość mnie zaskoczyła.
Bobry to chyba wszędzie są problemem u nas w lesie na małym strumyczku zrobiły tamę i powstała rzeczka
Bardzo podoba mi się zdjęcie ślimaka, tak na nie narzekamy, a proszę jakie ładne pełzacze, wyglądają niewinnie
Bobry to chyba wszędzie są problemem u nas w lesie na małym strumyczku zrobiły tamę i powstała rzeczka
Bardzo podoba mi się zdjęcie ślimaka, tak na nie narzekamy, a proszę jakie ładne pełzacze, wyglądają niewinnie
- marta64
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 3245
- Od: 8 kwie 2018, o 19:35
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: podkarpacie
Re: Pierwsze koty za płoty V
Iwonko, u mnie, przed tym atakiem zimy, nie widziałam żadnych siewek naparstnic
, czy to znaczy, że już się nie pojawią?
Śliczny asterek
, ślimaki u Ciebie mają ciekawe domki, a tych żółtych kwiatków, na trzecim zdjęciu, nie umiem przypisać do żadnej łodygi
Podpowiesz co to jest? 
Śliczny asterek
Pozdrawiam! Marta
Ogród pod wierzbą 3
Ogród pod wierzbą 3
-
Iwonka1
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 5523
- Od: 10 wrz 2015, o 20:35
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Kraina Tysiąca Jezior
Re: Pierwsze koty za płoty V
Soniu, biały orlik, to kupiona w ubiegłym roku miniaturka. Jakoś tak mnie zauroczył, że nie mogłam zostawić go w sklepie
Rudbekie już przepikowałam do osobnych doniczek, tylko pysznogłówkę jeszcze zostawiłam w kuwetce, ale też już przepikowaną. Wysiałam resztę nasion i teraz pozostaje mi tylko ich doglądać. Niektóre już nawet zaczęły kiełkować, takie wyrywne
Na szczęście i pomidory pokazały już kiełki, bo już miałam nerwa, że się nie pokazują. A tymczasem już widać wystające z ziemi maleńkie kolanka 

Wandziu, moja rodgersja musi być nietypowa, bo rośnie tam, gdzie ja chcę, a nie tam gdzie powinna
Podobno lubi cień, a u mnie doskonale rośnie w pełnym słońcu, lubi dużo wody, u mnie dostaje jej, tyle co i inne rośliny. Nie lubi przesadzania i może wymarzać, ale w moim ogrodzie to jej się nie zdarza
To duża roślina, zajmuje sporo miejsca, ale jest cudna. Pięknie kwitnie i jest ozdobna cały sezon, nawet po przekwitnięciu. Jest ich kilka odmian, ja mam akurat tę o różowych kwiatach. Jest jeszcze jakaś o czekoladowych liściach, ale tej na żywca nigdy nie widziałam. Na nowej działce masz dla niej miejsce, nawet nie będziesz musiała jej ograniczać, a ja to niestety robię prawie każdego roku.

Lucynko, dół i mnie co jakiś czas dopada, to normalka
Na szczęście widać już odrobinę lepsze prognozy, to może w końcu uda nam się pojechać na działeczki i choć trochę się pogimnastykować przy tym, co lubimy najbardziej
Już nawet głośno nie mówię, żeby coś nie popsuło planów, ale już w czwartek mam zamiar pojechać na kilka godzin. Krótko będę, bo rano rehabilitacja, a później jeszcze mam wizytę u lekarza, ale Filip mnie zawiezie, to przynajmniej nie będę marnować czasu na dojazdy. Wszystko już posiane i przepikowane, a aksamitki tak się rwą do życia, że już zaczęły kiełkować.
Tym razem jest nadzieja na spełnienie Twoich życzeń, ale cicho sza. Dziękuję

Dorotko, mam nadzieję, że z tej trzciny uda się coś sensownego wykroić, że eM tylko tak dla zasady kręcił nosem. Rzeczywiście jednak musiał się za nią nachodzić, bo w większości rurki były cienkie
Tych ślimaków z domkami nawet nie jest u mnie tak dużo, a jeśli są to, nie rzucają się za bardzo w oczy. Nie mogę niestety powiedzieć tego o bezdomnych, bo te są widoczne na każdym kroku. Aż się boję pomyśleć ile ich będzie, bo przecież w ubiegłym roku miały u mnie raj na ziemi, ale już się szykuję na wielką bitwę
Niestety wiadomo, że ta wojna nie zakończy się chyba nigdy.
Bobry to sympatyczne zwierzątka, nic do nich nie mam, ale szkody potrafią wyrządzić ogromne. W mieście tego tak nie widać, rzeki nie zatrzymają, ale już tam, gdzie są mniejsze strumyki, potrafią pokazać do czego są zdolne.

Martuś, wydaje mi się, że siewki naparstnicy są zimozielone, ale nie jestem tego pewna. Takie mam wrażenie, że one marnieją, ale jak śniegi zejdą, to są widoczne
Będę na działce, to się za nimi rozglądnę i dam Ci znać.
Żółte kwiatuszki pochodzą od złotnicy, osobiście bardzo ją lubię, chociaż chyba nie jest zbyt popularna. Liście ma srebrnozielone i w takim stanie są przez cały rok, a na wiosnę wypuszcza długie pałki obsypane żółtymi kwiatami. Po przekwitnięciu ma ozdobne torebki nasienne, takie duże, zielone kulki
A to co rozpoznałaś jako asterek, astrem na pewno nie jest
To jest Felicja, maleńka roślinka jednoroczna, którą co roku sobie kupuję. Akurat w ostatnim sezonie nie kwitła jakoś spektakularnie, ale to pewnie dlatego, że nie usuwałam jej przekwitniętych kwiatków. A może po prostu miała gorszy rok, jak my wszyscy?

Tym razem wątek zdominowały róże, ale lipiec na działce właśnie do nich należał. Nie jestem jakąś ogromną miłośniczką róż, owszem lubię je, ale nie dominują w moim ogrodzie. I dlatego zupełnie nie rozumiem jak to się stało, że ich nazwy zapamiętałam bez najmniejszego problemu, a z innymi bywa różnie
? Bardzo już liczę, że za chwilę przestaniemy nareszcie wspominać to co było, a będziemy pokazywać, to co jest. W każdym razie jutro jadę na działkę, to postanowione i koniec. Tylko deszcz zatrzyma mnie w domu, ale mam obiecane, że nie będzie padać. Chociaż dzisiejsza pogoda pozostawia wiele do życzenia, to jutro podobno ma być dużo lepiej. Także jutro mam nadzieję, że uda mi się nareszcie wskoczyć na rower, właśnie już czeka na wiosenne mycie i za chwilę za to się zabiorę. Jutro przejadę tylko kawalątek, żeby zobaczyć czy wszystko mi pasuje, ale już w przyszłym tygodniu mam zamiar wybrać się nim na działkę
Już od dwóch dni wystawiam kiełkujące cynie i aksamitki na balkon. Mają mini szklarenki, oczywiście z opakowań po mięsie, ale chyba im to wystarczy? Na noc wracają grzecznie do domu. Tak sobie dumam, że dzięki temu aż tak się nie wyciągną zanim trafią do gruntu, co myślicie?
Wszelkie sianie mam już zupełnie za sobą, zostały mi jeszcze kosmosy i maki, ale te będę siała prosto do gruntu, pod warunkiem, że ten grunt zdążę uporządkować przed zimą


Miłego dnia
Rudbekie już przepikowałam do osobnych doniczek, tylko pysznogłówkę jeszcze zostawiłam w kuwetce, ale też już przepikowaną. Wysiałam resztę nasion i teraz pozostaje mi tylko ich doglądać. Niektóre już nawet zaczęły kiełkować, takie wyrywne 
Wandziu, moja rodgersja musi być nietypowa, bo rośnie tam, gdzie ja chcę, a nie tam gdzie powinna
Podobno lubi cień, a u mnie doskonale rośnie w pełnym słońcu, lubi dużo wody, u mnie dostaje jej, tyle co i inne rośliny. Nie lubi przesadzania i może wymarzać, ale w moim ogrodzie to jej się nie zdarza
To duża roślina, zajmuje sporo miejsca, ale jest cudna. Pięknie kwitnie i jest ozdobna cały sezon, nawet po przekwitnięciu. Jest ich kilka odmian, ja mam akurat tę o różowych kwiatach. Jest jeszcze jakaś o czekoladowych liściach, ale tej na żywca nigdy nie widziałam. Na nowej działce masz dla niej miejsce, nawet nie będziesz musiała jej ograniczać, a ja to niestety robię prawie każdego roku. 
Lucynko, dół i mnie co jakiś czas dopada, to normalka
Już nawet głośno nie mówię, żeby coś nie popsuło planów, ale już w czwartek mam zamiar pojechać na kilka godzin. Krótko będę, bo rano rehabilitacja, a później jeszcze mam wizytę u lekarza, ale Filip mnie zawiezie, to przynajmniej nie będę marnować czasu na dojazdy. Wszystko już posiane i przepikowane, a aksamitki tak się rwą do życia, że już zaczęły kiełkować.Tym razem jest nadzieja na spełnienie Twoich życzeń, ale cicho sza. Dziękuję


Dorotko, mam nadzieję, że z tej trzciny uda się coś sensownego wykroić, że eM tylko tak dla zasady kręcił nosem. Rzeczywiście jednak musiał się za nią nachodzić, bo w większości rurki były cienkie

Tych ślimaków z domkami nawet nie jest u mnie tak dużo, a jeśli są to, nie rzucają się za bardzo w oczy. Nie mogę niestety powiedzieć tego o bezdomnych, bo te są widoczne na każdym kroku. Aż się boję pomyśleć ile ich będzie, bo przecież w ubiegłym roku miały u mnie raj na ziemi, ale już się szykuję na wielką bitwę
Niestety wiadomo, że ta wojna nie zakończy się chyba nigdy.Bobry to sympatyczne zwierzątka, nic do nich nie mam, ale szkody potrafią wyrządzić ogromne. W mieście tego tak nie widać, rzeki nie zatrzymają, ale już tam, gdzie są mniejsze strumyki, potrafią pokazać do czego są zdolne.

Martuś, wydaje mi się, że siewki naparstnicy są zimozielone, ale nie jestem tego pewna. Takie mam wrażenie, że one marnieją, ale jak śniegi zejdą, to są widoczne
Będę na działce, to się za nimi rozglądnę i dam Ci znać.Żółte kwiatuszki pochodzą od złotnicy, osobiście bardzo ją lubię, chociaż chyba nie jest zbyt popularna. Liście ma srebrnozielone i w takim stanie są przez cały rok, a na wiosnę wypuszcza długie pałki obsypane żółtymi kwiatami. Po przekwitnięciu ma ozdobne torebki nasienne, takie duże, zielone kulki
A to co rozpoznałaś jako asterek, astrem na pewno nie jest
To jest Felicja, maleńka roślinka jednoroczna, którą co roku sobie kupuję. Akurat w ostatnim sezonie nie kwitła jakoś spektakularnie, ale to pewnie dlatego, że nie usuwałam jej przekwitniętych kwiatków. A może po prostu miała gorszy rok, jak my wszyscy?
Tym razem wątek zdominowały róże, ale lipiec na działce właśnie do nich należał. Nie jestem jakąś ogromną miłośniczką róż, owszem lubię je, ale nie dominują w moim ogrodzie. I dlatego zupełnie nie rozumiem jak to się stało, że ich nazwy zapamiętałam bez najmniejszego problemu, a z innymi bywa różnie
? Bardzo już liczę, że za chwilę przestaniemy nareszcie wspominać to co było, a będziemy pokazywać, to co jest. W każdym razie jutro jadę na działkę, to postanowione i koniec. Tylko deszcz zatrzyma mnie w domu, ale mam obiecane, że nie będzie padać. Chociaż dzisiejsza pogoda pozostawia wiele do życzenia, to jutro podobno ma być dużo lepiej. Także jutro mam nadzieję, że uda mi się nareszcie wskoczyć na rower, właśnie już czeka na wiosenne mycie i za chwilę za to się zabiorę. Jutro przejadę tylko kawalątek, żeby zobaczyć czy wszystko mi pasuje, ale już w przyszłym tygodniu mam zamiar wybrać się nim na działkę
Już od dwóch dni wystawiam kiełkujące cynie i aksamitki na balkon. Mają mini szklarenki, oczywiście z opakowań po mięsie, ale chyba im to wystarczy? Na noc wracają grzecznie do domu. Tak sobie dumam, że dzięki temu aż tak się nie wyciągną zanim trafią do gruntu, co myślicie?
Wszelkie sianie mam już zupełnie za sobą, zostały mi jeszcze kosmosy i maki, ale te będę siała prosto do gruntu, pod warunkiem, że ten grunt zdążę uporządkować przed zimą


Miłego dnia
- JAKUCH
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 33423
- Od: 19 paź 2008, o 21:39
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Bytom
Re: Pierwsze koty za płoty V
Różyczki ,róże to to co serce rozwesela .Inne roslinki również lubię ,ale róże w szczególności .Też dzisiaj zajrzałam na ogródek z racji pełnego pojemnika obierek musiały powędrować na kompost ,jednak same nie chciały tego zrobić
Zrobiłam sobie w domu gnojówkę bananową z początku myślałam że jakiś odór będzie się roznosił ,ale przyznam ku memu zaskoczeniu ,że fajnie pachnie bananami .Użyję rozcieńczonego do podlewania siewek pomidorów i papryk ,a także do domowych i pelargonii .Mam nadzieje ze przyniesie to fajne efekty.Kiedyś trzeba wypróbować.Iwonko miłego spędzenia czasu na działeczce

-
plocczanka
- Przyjaciel Forum - Ś.P.

- Posty: 16696
- Od: 31 lip 2014, o 21:16
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
Re: Pierwsze koty za płoty V
Iwonko, ja też nie jestem miłośniczką róż, jestem miłośniczką lilii,
ale kilka królowych ogrodów też mam, choć nie przywiązuję wagi do ich nazw odmianowych.
Jutro wybieramy się na działeczki, niech więc słoneczko nam zaświeci i pozwoli odwiedzić nasze wczesnowiosenne podopieczne.
Zdrówka.

Jutro wybieramy się na działeczki, niech więc słoneczko nam zaświeci i pozwoli odwiedzić nasze wczesnowiosenne podopieczne.
Zdrówka.


