Nareszcie ciepły i słoneczny dzień. Ogarnęłam większość rabatek. Namiętnie walczę z samosiejkami ostróżki jednorocznej, Maruny i werbeny patagońskiej. Sporo udało mi się wypielić, przy okazji wyrywania chwastów. Parę poskrzypek liliowych i opuchlaków straciło życie. Powojniki dostały przyśpieszenia, wystarczyły trzy cieplejsze dni. W najgorszej kondycji chyba lawenda, dużo pędów wycinam, bo nie pokazują świeżych przyrostów. Wyjątkowo martwią mnie nadchodzące przymrozki.
Ewuś Twoje tulipany też wyjątkowo piękne, masz tyle ciekawych, nowych odmian.

Moje niektóre już wycięte, ale też kolejne zaczynają kwitnienie.
Kasiu skarpa jeszcze musi kilka lat poczekać na ładny wygląd. Rośliny na których mi zależy nie rosną zbyt szybko.

Tylko floksy szydlaste się rozpychają. Mam też wiciokrzew, ma trochę żółci, może Ci się spodoba, jest dość ekspansywny, szybko się rozrasta.
Miłko wiele z roślin kwitnących nam umyka.

Koncentrujemy się na spektakularnych kwitnieniach, a przecież niepozorne maluchy też kwitną i po to je sadzimy żeby się nimi cieszyć. Fiołki jeszcze pewnie trochę pokwitną zdążysz obfocić. Ja też o swoich fiołkach rogatych w donicy zapominam, a codziennie je podziwiam na tarasie.
Mireczko jeszcze tak niewiele ciepłych dni było, że Karol za dużo w ogrodzie nie nabroił. Ma już swoją polewaczkę i narzędzia ogrodnicze.

Będziemy się uczyć prac ogrodowych. Tulipany trochę nawałnica poniszczyła, ale wiele jeszcze kwitnie. Dziś słońce świeciło, więc mogę wreszcie pokazać rozchylone kwiaty.
Dorotko moja ubiegłoroczna Claudia ładniej kwitnie koło bukszpanów niż tegoroczne. Też mam trochę kępek z jednym kwiatkiem, lub nawet bez. Obiecałam sobie wszystkie wykopać i wysuszyć, może to je zmobilizuje do kwitnienia.
Martuś Karol nie mówi prawie wcale, ale jak rodzice po niego przyjechali w czwartek, to przeszedł z nimi koło kilku kwiatów i wąchał je pokazując, które kwitną. Rozczulił nas tym wyjątkowo.

Niby taki mały, a rozumie bardzo dużo, bo chodząc z nim po ogrodzie opowiadam mu o roślinach. Większość tulipanów mam z lat ubiegłych, prawie wszystkie kwitną. Niektóre już przekwitają, jeszcze Queen Of Night i Elegant Lady w pąkach, więc na nie czekam. Dzisiaj Twoje życzenia się spełniły,

w słońcu było 25 stopni. W lekkim ubraniu miło się pracowało.
Aniu a ja jestem zachwycona Twoimi pomarańczowymi,

Może dlatego że bledsze zawsze bardziej mi się podobają. Na bukszpanowej część Claudii to ubiegłoroczne, chyba lepiej kwitną niż tegoroczne. Niedaleko od naszej miejscowości jest ośrodek spa, tam na cztery dni się wybrali. Karol kocha wodę, a w takich ciepłych basenach bezpieczniej z nim pływać. Poza tym miał towarzystwo czterech dziewczynek, już małpuje niektóre ich zachowania.

Szybko się socjalizuje.
Dorotko dorotka350 mam tulipany, które cztery lata kwitną pięknie, nigdy nie były wykopywane. Między innymi Sapporo, Purissima i jeszcze dwie kępy NN, w które wrosły korzenie róż i hortensji i już ich nie wykopię. Są wyjątkowo żywotne.

Niektóre odmiany są długowieczne, a inne nie. Niestety nie znam nazwy tych ze zdjęcia, ale z dziesięciu już tyle się namnożyło. Nawet nornice się do nich nie dobrały.
Seba cieszę się, że jeszcze kwiatami się pocieszysz. Moje floksy kwitną w najlepsze, są coraz ekspansywniejsze.

Dziś sporo wykopałam i oddałam do zaprzyjaźnionego ogrodu. Okryję tylko wsadzone siewki, kwitnące truskawki i borówkę amerykańską, której darowałam życie, bo jest obsypana kwiatami. Hosty i inne wrażliwe mam rozrzucone po całym ogrodzie, musiałabym pół ogrodu okryć.

Jeśli coś podmarznie, to trudno, już w niejednym ogrodzie straty były, więc mój nie będzie wyjątkiem.
Jolu Karol jeszcze mały, ale wszystko przed nami.

Na razie interesuje go badanie różnych faktur liści, igieł, traw, tym się interesuje. Kolorowe kwiaty go kuszą, ale nie wie, że można je zrywać.

Borówkę zostawiłam jedną, a wykopane miały uszkodzone korzenie, pewnie to też była przyczyna, że nie miały owoców. Gryzonie wyjątkowo tam buszowały.

Wybrałam z dołków większość ziemi, a całość posypałam kredą. Dołożyłam kompostu i innej ziemi, zamierzam tam posadzić fasolkę i parę sałat. Może coś urośnie. Nie będę już sadzić żadnych krzewów, bo miejsca niewiele, porzeczka czarna i jedna borówka wystarczy. Przetworów wiele nie robię, bo nie jemy cukru, a mrożę jarzynkę, truskawki i fasolkę. Miejsca na inne już nie ma. W tym roku odpuściłam sobie wysiewy, niewiele na parapetach stało, bo Karol zbyt się ziemią interesował.
Bazylia i Majesty aż proszą się o wysadzenie do gruntu.
Dobrej, ciepłej i słonecznej niedzieli. 