BasiuMam dwie dalie tego typu i bardzo je lubię

Inne też lubię
Bea, nie pomyślałam o dalii okrywowej

Super nazwa i nawet prawdziwa. Okrywa szczelnie. Żadna inna roślina nie ma z nią szansy. Nie przeciśnie się. Ale jest urocza
Lucynko, nasionka zapisane

Dale dziękują
Jadziu, ten pyłek było widać z daleka. Ale żebyś Ty zobaczyła jak ja tańcowałam wokół jeżówek, żeby jej taką fotkę zrobić
Marysiu, niestety dalia kupowana na ryneczku, nazwy nie znam

Dalii mam tylko siedem (a może osiem?) I raczej ten stan się nie zmieni. Chyba, że jakaś zaczaruje mnie na amen i przepadnę. I wtedy ulegnę

Ale to już na prawdę będzie ostatni raz
Teraz codziennie podlewa z nieba, to nie ma szans, żeby lodóweczkę ponownie wkopać. Musi troszkę poczekać. Ale mój problem bardziej mnie rozbawi niż zmartwił, Twój dużo poważniejszy
Aniu, glicynie mam dwie. Jedną stareńką, która wspina się po dachu, a drugą młodziutką, którą będziemy się starać uformować w drzewko. Tej też jeszcze nie tniemy
Karolinko, Biały Anioł rzeczywiście rośnie bez zarzutu, natomiast do Kacpra przyczepiła się jakaś zaraza

Oba rosną obok siebie, ich gałązki nawzajem się przeplatają i jeden zdrowy, a drugi nie. Dalie kwitną już mi od maja, miały więc dużo czasu, żeby tak się rozrosnąć
Iwonko, zbieraj dalie, są tego warte
Florian, z Twoich ust, to prawdziwy komplement
Aniu, początkowo, jak jeszcze rosły w donicach (czyli kwiecień-maj) zasilałam je zwykłym nawozem do pelargonii. A po wsadzeniu do ziemi sypnęłam nawozem długo działającym Osmocote. Jedna jest niemrawa, ale pozostałe rosną jak szalone. Większości z nich miałam nawet nazwy, ale w szale sadzenia, gdzieś je wetknęłam i nie mogę znaleźć. Może je wyrzuciłam? Trudno, będą bezimienne. Tylko ta niemrawa ma znacznik, ale jak ją pokazać jak jeszcze nie kwitnie
Za chwilę pokażę swoje różyczki, ale zanim to nastąpi, to dla wszystkich odwiedzających Kobea. W tym roku moje kobee oszalały, nigdy nie były takie cudne. W tej chwili zajmują już prawie cały płot, po jednej stronie działki
