
Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 8030
- Od: 12 kwie 2012, o 18:56
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Łódzkie
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Milenko podziwiam te piękne place floksów u Ciebie. U mnie jeszcze ani jednego kwiatka nie ujrzałam. Nie wiem co tak długo śpią. O tarasową martwię się coraz bardziej. Listki zaschły
nic nowego nie puszcza... .

- AniaDS
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 14304
- Od: 23 sie 2008, o 00:13
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: małopolska
- Kontakt:
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Nawet nie wiedziałam, że są takie lenie
, ale te moje robale zdecydowanie upatrzyły sobie róże i są cały czas 


-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 10594
- Od: 22 sty 2013, o 21:52
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: małopolska
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Świetnie te floksy wyglądają ,jednak lepiej jest w pojemnikach,bo się nie rozłażą,a w gruncie luzem posadzone nie dają takiego efektu,ogród nabiera wyglądu ,jak zaczyna się kwitnienie,pozdrawiam i buziaczki dla Ciebie



- Mandragora
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 4046
- Od: 25 maja 2008, o 16:18
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Beskid Śląski
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Aguś - są idealne do niezbyt ładnych gazonów
Marysiu - myślę, że przycięcie na pewno dobrze by jej zrobiło
Z drugiej strony żal mi ją ściąć... Dam jej kilka dni, poobserwuję, co się z nią dzieje. Jeśli będzie wyglądała marnie - zetnę. Sama zobacz - to ta po lewej stronie:

Madziu - nie widać pączków na Twoich floksach? Mama dostała ode mnie z miesiąc temu straszne mizeroty, myślałam, że w ogóle się nie przyjmą, a one kwitną!
Ty martwisz się o tarasową, ja o G. Hamiltona
Długo nie startował, w tej chwili wygląda tak (jakość okropna, zdjęcie robione w deszczu):

Aniu - mnie najbardziej martwi czarna plamistość na Flammetanz, niestety nie miałam czasu kiwnąć palcem w tym kierunku
No i nieszczęsny Geoff Hamilton, którego pokazałam wyżej. U Mamy Flammentanz ma już pąki, a moja wywinęła taki numer
Na otarcie łez udało mi się wygiąć łysy pęd Laguny - jak oceniasz swoim fachowym okiem?


Marysiu - myślę, że przycięcie na pewno dobrze by jej zrobiło


Madziu - nie widać pączków na Twoich floksach? Mama dostała ode mnie z miesiąc temu straszne mizeroty, myślałam, że w ogóle się nie przyjmą, a one kwitną!



Aniu - mnie najbardziej martwi czarna plamistość na Flammetanz, niestety nie miałam czasu kiwnąć palcem w tym kierunku




- zielonajagoda
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 2914
- Od: 4 lut 2011, o 10:12
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: opolskie
- Kontakt:
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Z chęcią przeczytam opinię fachowego oka, bo mam sześć Lagun i z pewnością nieraz spotkam się z takim łysym problemem. Milenko w tym roku mam wszystkie plagi egipskie, mrówki, ślimaki, mszyce, jakieś czerwone robaczki, masakra, ale to wszystko przez brak zimy i mrozu 

- Ewelina7
- 200p
- Posty: 459
- Od: 28 mar 2012, o 23:28
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Milenko,
ten Hamilton jest tegoroczny?
Miałam podobny problem z Tea Clipper, która długo się nie mogła zebrać, patrz, tak wyglądała przez dwa sezony:
http://imageshack.us/a/img9/9012/img2013050900491.jpg
Okazało się, że to był wirus...
New Dawn powinna dać radę, to twarda róża jest. Doskonale rozumiem niechęć do przycinania, ale pewnie jak będzie trzeba to się nie będziesz długo zastanawiać.
ten Hamilton jest tegoroczny?
Miałam podobny problem z Tea Clipper, która długo się nie mogła zebrać, patrz, tak wyglądała przez dwa sezony:
http://imageshack.us/a/img9/9012/img2013050900491.jpg
Okazało się, że to był wirus...
New Dawn powinna dać radę, to twarda róża jest. Doskonale rozumiem niechęć do przycinania, ale pewnie jak będzie trzeba to się nie będziesz długo zastanawiać.
Ewelina
Mój mały ogród...
Mój mały ogród...
- Mandragora
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 4046
- Od: 25 maja 2008, o 16:18
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Beskid Śląski
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Iwonko - nie było trudno jej wygiąć, jakby się na oko wydawało. Bardziej jednak nie dam rady.. Koniec pędu przywiązałam o drugi pęd naturalnym sznurkiem - trzyma się na kolec
Drugi sznurek przywiązany o gałązkę przetkniętą w tym szałowym płotku z listewek, który pierwotnie miał chronić różę przed pieskami (teren za ogrodem). ND dostała resztkę metalowego płotka, po prostu wiocha na całego
Jaka była moja radość, gdy w garażu go znalazłam - naczelny obsikiwacz jamnik Drops już jej nie zaszkodzi. Ale w takim otoczeniu na początek musi wystarczyć (kawałek mojej drogi dojazdowej - M. obiecał oblecieć jutro żyłką):

Zaczynam martwić się o Licziego - nie chce wyjść za teren ogrodu gdy robię coś poza nim; a jak już wyjdzie, to stoi i stoi, kur nie pogoni, koty prawie że ignoruje... Nie poznaję własnego psa
Ewelinko - ona z wiosennego nagusowego sadzenia. Listki wyglądają jakby były poobgryzane. Zrobię w weekend lepszą fotkę. Nie strasz wirusem, tak bardzo mi na nim zależało - przepraszam - zależy
Rozumiem, że tej Tea Clipper już nie ma? Oczywiście ND pójdzie pod sekator jeśli będę widziała, że się męczy 
Martusiu - przepraszam, że Cię pominęłam
Floksy mam też "luzem" przy tarasie i też całkiem nieźle wyglądają, ale faktycznie są okropnie ekspansywne.. Czy Twoje krwawnice już ruszyły? 



Zaczynam martwić się o Licziego - nie chce wyjść za teren ogrodu gdy robię coś poza nim; a jak już wyjdzie, to stoi i stoi, kur nie pogoni, koty prawie że ignoruje... Nie poznaję własnego psa

Ewelinko - ona z wiosennego nagusowego sadzenia. Listki wyglądają jakby były poobgryzane. Zrobię w weekend lepszą fotkę. Nie strasz wirusem, tak bardzo mi na nim zależało - przepraszam - zależy


Martusiu - przepraszam, że Cię pominęłam


- Ewelina7
- 200p
- Posty: 459
- Od: 28 mar 2012, o 23:28
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Jednak Liczi pięknie wygląda w kwiatkach, do pyszczka mu...
Jeśli różyczka tegoroczna to raczej nie powinno być źle. Moje z wiosennego sadzenia też jakoś nie imponują rozwojem; myślę, że gdyby była starsza to byłoby to bardziej niepokojące. Tak, Tea Clipper z bólem serca usunęłam, ale zaraz ją odkupiłam
Jeśli różyczka tegoroczna to raczej nie powinno być źle. Moje z wiosennego sadzenia też jakoś nie imponują rozwojem; myślę, że gdyby była starsza to byłoby to bardziej niepokojące. Tak, Tea Clipper z bólem serca usunęłam, ale zaraz ją odkupiłam

Ewelina
Mój mały ogród...
Mój mały ogród...
- Pacynka
- 500p
- Posty: 892
- Od: 16 lis 2012, o 19:04
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Kraków i świętokrzyskie
- Kontakt:
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Ha, kopę lat, chciałoby się rzec, prawda?
Ale jestem i czekam na nowe nasadzenia ;)
Jeśli rzeczywiście masz opuchlaki, to najlepiej zbieraj je w nocy. Rozłóż jasną kartkę lub materiał pod krzewem i potrzep nieco rośliną. Opuchlaki spadną i gdzieś je wyniesiesz. One wychodzą na roślinę właśnie w nocy. Dodatkowo możesz opryskać lub podlać krzew np. Mospilanem lub BI 58. Najlepiej podlać krzew roztworem o po2 stężeniu niż piszą. Zrobiłam tak z rh i wygląda na to, że coś podziałało.
Co do różyczek, których specjalistką nie jestem co prawda, ale doczytałam niedawno, że pnącym należy rozkładać główne pędy na boki tak, żeby w górę rosły tylko te odrosty od nich.


Jeśli rzeczywiście masz opuchlaki, to najlepiej zbieraj je w nocy. Rozłóż jasną kartkę lub materiał pod krzewem i potrzep nieco rośliną. Opuchlaki spadną i gdzieś je wyniesiesz. One wychodzą na roślinę właśnie w nocy. Dodatkowo możesz opryskać lub podlać krzew np. Mospilanem lub BI 58. Najlepiej podlać krzew roztworem o po2 stężeniu niż piszą. Zrobiłam tak z rh i wygląda na to, że coś podziałało.
Co do różyczek, których specjalistką nie jestem co prawda, ale doczytałam niedawno, że pnącym należy rozkładać główne pędy na boki tak, żeby w górę rosły tylko te odrosty od nich.

-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 8030
- Od: 12 kwie 2012, o 18:56
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Łódzkie
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Oj Milenko to ta Twoja róża mimo wszystko w dużo lepszym stanie niż moja
A co to Liczi taki mało aktywny się zrobił? A na swoim terenie normalnie się zachowuje?

- Mirabela
- 1000p
- Posty: 1899
- Od: 30 wrz 2011, o 14:12
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Bydgoszcz
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Liczi , Milenko jest obłędny. Sam jego widok mnie rozwesela. Wygląda na trzpiota, ale wspomniałaś, że nie bardzo chce mu się wychodzić poza ogrodzenie. Moze juz wydoroślał.
Jestem ciekawa widoków Twoich nasadzeń ,róż. Będzie zjawiskowo. Wyobraź sobie , że ja kupiłam 12 szt. róż i gdzieś zginęły w tłumie. W pewnym momencie wystraszyłąm się, że nie znajdę miesca ( wiesz jak to jest z łakomstwem - kupując pomyślałam, że jakoś to będzie). Otóż nie , wszystkie mają zaplanowane , choć jeszcze nie wszystkie są wkopane . Stoja na balkonie w domu mieszkalnym, w dużych donicach i mają sie b. dobrze. Jedna z nich - Blue Lagoon " River" ma już pączek. Posadziłam juz tylko z tej 12 pnące. Miłego weekendu.
Jestem ciekawa widoków Twoich nasadzeń ,róż. Będzie zjawiskowo. Wyobraź sobie , że ja kupiłam 12 szt. róż i gdzieś zginęły w tłumie. W pewnym momencie wystraszyłąm się, że nie znajdę miesca ( wiesz jak to jest z łakomstwem - kupując pomyślałam, że jakoś to będzie). Otóż nie , wszystkie mają zaplanowane , choć jeszcze nie wszystkie są wkopane . Stoja na balkonie w domu mieszkalnym, w dużych donicach i mają sie b. dobrze. Jedna z nich - Blue Lagoon " River" ma już pączek. Posadziłam juz tylko z tej 12 pnące. Miłego weekendu.
- kogra
- Przyjaciel Forum
- Posty: 36510
- Od: 30 maja 2007, o 18:02
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Cieszyn
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Mileno u mnie też wszystko w kroplach wody.
Lenie nie znowu takie leniwe bo kopulują jak szalone.
Przywlokłam wczoraj taką parkę do domu we włosach.......a myślałam, że złapałam kleszcza.
Moja Tea Clipper też w podobnym stanie.......wirus
.....matko to co z nią w takim razie, na straty ?.....nieeee
.......co zrobiłaś ze swoją różą ?
Muszę popytać specjalistek.
Wygląda na to, że Liczi to pies nieśmiały i poza swoim terenem czuje się bardzo niepewnie.
Lenie nie znowu takie leniwe bo kopulują jak szalone.

Przywlokłam wczoraj taką parkę do domu we włosach.......a myślałam, że złapałam kleszcza.

Moja Tea Clipper też w podobnym stanie.......wirus


Muszę popytać specjalistek.
Wygląda na to, że Liczi to pies nieśmiały i poza swoim terenem czuje się bardzo niepewnie.
Grażyna.
kogro-linki
kogro-linki
- Sylwia85
- 1000p
- Posty: 3555
- Od: 24 lut 2013, o 16:57
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: okolice Siedlec
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Milenko z własnego doświadczenia powiem że w tamtym roku moje dwie róże wyglądały podobnie jak Twoja a później jak wystartowały tak były ładniejsze do tej trzeciej. A jak tam Twój Liczi? Sprawdzałaś może jakieś kleszcze ma i jest taki dziwny. Mam nadzieję że to nic poważnego i zacznie ganiać kury i koty.
Poduszki floksów bardzo śliczne.
Pozdrawiam
Poduszki floksów bardzo śliczne.
Pozdrawiam

Ogród początki - zapraszam serdecznie
Ogród cz.2-poprawianie tego co jest i ciągłe zmiany lato/jesień/zima
Moje małe, wielkie szczęście - ogród cz. III-aktualny- http://forumogrodnicze.info/viewtopic.php?f=2&t=74317" onclick="window.open(this.href);return false;
Ogród cz.2-poprawianie tego co jest i ciągłe zmiany lato/jesień/zima
Moje małe, wielkie szczęście - ogród cz. III-aktualny- http://forumogrodnicze.info/viewtopic.php?f=2&t=74317" onclick="window.open(this.href);return false;
- Mandragora
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 4046
- Od: 25 maja 2008, o 16:18
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Beskid Śląski
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Ewelinko - będziemy obserwować... Opryskałam ją (i wszystkie pozostałe) dziś Bioseptem, niestety po oprysku zaczęło delikatnie mżyć, więc oprysk raczej na nic. We wtorek mam do odbioru u K. kolejną buteleczkę. Okropnie się na niego uparłam, jakoś wyjątkowo do mnie przemawia
Czy Cymbidium powinnam już wygnać do ogrodu?
Pacynko - faktycznie kopę lat!
Cieszę się, że zajrzałaś! Patent z białą kartką znam
Nie jestem aż tak "ekologiczna", żeby wynosić gdzieś opuchlaki - niestety kończą żywot, gdy wpadają w moje ręce
Jakakolwiek chemia przy najbardziej podgryzanych rh wykluczona - to rewir salamander. Pozostaje mi tylko wrotycz
Jeśli chodzi o wyginanie / kulkowanie / rozkładanie pędów róży - jak na razie wystarczy... Wczoraj "kulkowana" Laguna po deszczu ma złamany pęd
Madziu - Liczi coraz częściej ma ciężkie dni. W domu - prawie cały czas śpi; na zewnątrz (czyli w ogrodzie) - zero mocy; łazi za mną jak cień albo zaszyje się gdzieś i drzemie. Najmłodszy przecież nie jest. Zrobił się też bardzo usłuchany - co akurat bardzo mnie cieszy
Mireczko - wydoroślał, czy raczej starzeje się
Też jestem ciekawa, co różyczki pokażą latem. Już to kiedyś pisałam - w pierwszym roku po posadzeniu cieszy każdy pojedynczy kwiat
Szczerze, to już się pogubiłam ile dosadziłam tej wiosny. Od zeszłego roku uzbierałam około 50 sztuk, do tego dochodzi mniejsza, ale i tak imponująca jak na chusteczkowy ogródek, kolekcja u Mamy. Oby tylko szkodniki i choroby pozwoliły nam się nimi nacieszyć
Grażynko - lepsze lenie niźli kleszcze
Byłam dziś na pokrzywach, mam nadzieję, że żadnego kleszczaka nie przyniosłam... Jeszcze czuję skutki kuracji p/boreliozowej
Z Geoff Hamiltonem na razie nie robię nic, daję mu szansę, w końcu tkwi w ziemi dopiero parę tygodni. Liczi z całą pewnością nie jest nieśmiały, zrzucam te wszystkie jego dziwne zachowania (do tej pory niespotykane) na wiek. Ponadto kilka dni temu wyszedł z ogrodu za M., który wyjeżdżał. Brama się zamknęła, a piesek został. Co prawda od razu go wpuściłam, ale może zakodował sobie, że trzeba się pilnować 
Sylwuś - oby tak było z G. Hamiltonem, jak u Ciebie
Kleszczy nie ma, jest opryskany. A jak Twoja Misia - doszła już całkowicie do zdrowia po ostatnim incydencie? 


Pacynko - faktycznie kopę lat!





Madziu - Liczi coraz częściej ma ciężkie dni. W domu - prawie cały czas śpi; na zewnątrz (czyli w ogrodzie) - zero mocy; łazi za mną jak cień albo zaszyje się gdzieś i drzemie. Najmłodszy przecież nie jest. Zrobił się też bardzo usłuchany - co akurat bardzo mnie cieszy

Mireczko - wydoroślał, czy raczej starzeje się



Grażynko - lepsze lenie niźli kleszcze



Sylwuś - oby tak było z G. Hamiltonem, jak u Ciebie


- Mandragora
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 4046
- Od: 25 maja 2008, o 16:18
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Beskid Śląski
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Zaczyna się 5 minut azalii i rododendronów (pora pomyśleć o wyjeździe do Pudełka w Pisarzowicach)


Rok temu była obsypana kwieciem, w tym roku - skromniutko:

Purple Spider - delikatny, nienarzucający się tak jak wielkokwiatowe - wyjątkowo przypadł mi do serca:


Część rabaty pod bukiem - w odcieniach niebieskiego i fioletu. Tu dzwonki i perovskia:

Perovskia Blue Spire - jeszcze kilka dni temu nie byłam pewna, czy przeżyła zimę:

Róże z wiosennego sadzenia:
Eden Rose:

Pirouette (i siewki kosmosów, których część już przepikowałam):

Jeden z Krasnali - wszystkie wyglądają tak samo zdrowo

Lady of Shalott, za nią jesienna Friendship:


Hosty, hostusie, hostuniunie...

Leszczyna contorta - we wtorek pójdzie do nowego, lepszego domu

Dwie jesienne lilie wyjątkowo wystrzeliły:

Te donicy też pną się do góry:

Narcyzy:


Opuchlakowy rododendron:


Moja ulubiona o tej porze roku, energetyczna kompozycja

Kremowy, pełny tulipan, a za nim śpiący hiacynt








Dużo radości i słońca dla Was na niedzielę!



Rok temu była obsypana kwieciem, w tym roku - skromniutko:

Purple Spider - delikatny, nienarzucający się tak jak wielkokwiatowe - wyjątkowo przypadł mi do serca:


Część rabaty pod bukiem - w odcieniach niebieskiego i fioletu. Tu dzwonki i perovskia:

Perovskia Blue Spire - jeszcze kilka dni temu nie byłam pewna, czy przeżyła zimę:

Róże z wiosennego sadzenia:
Eden Rose:

Pirouette (i siewki kosmosów, których część już przepikowałam):

Jeden z Krasnali - wszystkie wyglądają tak samo zdrowo


Lady of Shalott, za nią jesienna Friendship:


Hosty, hostusie, hostuniunie...


Leszczyna contorta - we wtorek pójdzie do nowego, lepszego domu


Dwie jesienne lilie wyjątkowo wystrzeliły:

Te donicy też pną się do góry:

Narcyzy:


Opuchlakowy rododendron:


Moja ulubiona o tej porze roku, energetyczna kompozycja


Kremowy, pełny tulipan, a za nim śpiący hiacynt









Dużo radości i słońca dla Was na niedzielę!
