Jutko... witam Cię, mam nadzieję że będziesz częstym gościem.
Kolekcja jako określenie tych kilku doniczek anturium to zbyt dużo

, ale cieszę się że Ci się spodobała.
Masz rację, ich liście są równie atrakcyjne co kwiaty. Mnie osobiście z zielonymi serduchami się kojarzą

.
Elciu...czy to nie u Ciebie widziałam właśnie białe od eMka

. Bo tak coś mi świta...

.
No właśnie mam takie jak Ci się marzą, dwukolorowe, czerwono zielone i róż... też oczywiście z zielenią.
Są niedawno rozsadzane, więc dopiero co wychodzą z letargu. Także jakby coś, to wiesz...chyba że trafisz sobie gdzieś ładne.
Justynko...dzięki za miłe słowa. Ta
nowość to teraz lepiej wygląda

niż moje zadomowione anturia, którym zafundowałam przesadzanie zimową porą, pod wpływem zbyt dużej ilości

jak na zimę, zapominając, że do wiosny tej prawdziwej jeszcze hoho... Teraz się dopiero budzą

.
Milenko...i Tobie się groszek podoba

. No właśnie czytałam u Ciebie, że kupiłaś ten groszek w Szarotce. Gdybyś jednak miała ochotę na taki mix pachnącego, to nasionek mam w nadwyżce

. Zresztą podobnie jak nagietka i nasturcji

. Z kwiatów nagietka robiłam w lecie super maść. Mam do dziś jeszcze w lodówce, ale w tym roku ją zmodyfikuję, aby nie musiała być w lodówce

.
Kasiu...już poznałam Twoje zamiłowanie do białego

. Blondynkom jednak do twarzy w innych kolorach kwiatów

.
No i smartfonów

. Ale niech Ci będzie...
Od jakiegoś czasu swędzą mnie już łapki aby zacząć wysiewy balkonowo- warzywno-ziołowo-kwiatowe.
Coś czuję, że nie tylko mnie

.
Ale trzymam się bo wiem, że jeszcze na to za wcześnie pomimo wyjątkowo słonecznej aury jak na te porę roku.
Jednak na ukorzenianie fuksji, którą mam zamiar prowadzić na drzewko moim zdaniem przyszła już pora

.
Ciachnęłam więc trzy sadzonki z zimowanych fuksji, wsadziłam do butelki ( patent zapożyczony z FO) i czekam...
Na razie rosną. Jak już podrosną, to marzy mi się splecenie tych trzech różnych sadzonek w jeden pieniek i potem podziwianie trzykolorowego drzewka

. Oby się udało...
W zeszłym tygodniu byłam na kawce u przemiłej forumowiczki. Zostałam obdarowana prezentami ślicznymi, za co jeszcze raz Tereniu dziękuję. Tylko czy dam radę je ukorzenić

. Do tej pory storczyki kupowałam gotowe, ukorzenione i kwitnące, więc nie praktykowałam ukorzeniania. No bo przecież sadzenie keiki z korzonkami się nie liczy

.
Prezenty te wylądowały już w doniczkach, a najmniejsze z nich w przezroczystym pudełku ( opisane w markecie jako
pudełko na buty 
) , na warstwie keramzytu...oczywiście porządnie wietrzę codziennie. Przy okazji zmieściły się tam jeszcze dwa malusie dzbaneczniki.
