Patusiu...dziękuję w imieniu cytrusków, ale obawy mam jak nie wiem co...bo to moje pierwsze cytrusy

. Kupiłam już specjalny nawóz, są doświetlane i zraszane. Wiosną jak się zrobi ciepło dostaną miejscówkę na słonecznym i ciepłym balkonie.
Justynko i Madusiu...jeden z cytrusków obsypał się pączkami, mnóstwem, na kilku młodych pędach...są cudowne.
A fiołek, tzn jego rozeta jest olbrzymia, aż się zastanawiam czy on tak ma w genach, czy może za dużo żarcia dostał.
Monisia...tak oficjalnie chcesz mu (
temu fiołku) powiedzieć, żeby
się puścił 
. No tak...facetom trzeba prosto z mostu prawdą między oczy, bo z subtelnymi aluzjami rzadko sobie radzą
Arku...nie dziękuję, bo wiesz...pink panther ma jeszcze dwóch odmianowych kolegów, ale ci są bardziej oporni i jeszcze śpią zimowym snem. Jeden jest żółtawo zielony, a drugi fioletowo niebieski. Kwitły latem, więc powoli tupię niecierpliwie nóżkami
Kasiu...bo to chyba cytryna jest

...masz rację, moja Droga...pachną nieziemsko, do mydełka jako aromat byłyby wymarzone

. Chyba że znajdę gdzieś w sieci prawdziwy olejek cytrusowy, to
się będzie działo...już mam pomysła nawet
Aniu...sianie warzyw i ziół to połowa marca, już się sama doczekać nie mogę

. Swędzą łapki
okrutecznie. Jednak zdrowy rozsądek na razie wygrywa

. Balkonowa cieplarnia

, czyli moja mini szklarenka kupiona z przeceny w necie bo była z wystawki z powodu małej dziurki, sprawdziła się rewelacyjnie- polecam

. Wcale nie jest taka duża, u mnie panował tam tłok. Przecież można tam i kwiatuchowe zasiewy umieścić
Wiosna pełną gębą...nawet u mnie na miejskim podwórku między starymi kamienicami...a że moja kamienica jest jak najbardziej starą i szanującą się budowlą, własne podwórko posiada...jest co prawda
lekutko zapuszczone ale rośnie tam wielka pigwa i wielkie krzaki forsycji. Oczywiście domyślacie się że owe roślinki obudziły się...o co najmniej dwa miesiące za wcześnie. Obie kwitną, forsycja dopiero kilkoma kwiatkami, reszta czeka w kolejce

, ale pigwa oszalała. Wszystkie pąki wielkie i nabrzmiałe, wiele rozkwitniętych. Wygląda to cudownie...biorąc pod uwagę że jest styczeń.


Zimowana na klatce schodowej truskawka, zwykle bardzo chłodnej o tej porze roku, nawet nie myśli zasnąć. Niedawno nawet kwitła, ale oberwałam jej te kwiatuszki bo przecież siły na nie nie ma...kwitła całe lato, aż do późnej jesieni.
i na koniec świeżutkie pączki na cytrynie...już czuję nosem ich zapach
Reasumując, myślę że jednak trochę zimy by się przydało, oczywiście w kolejności: najpierw śnieg potem mróz.