Kochani, bardzo dziękuję za Wasze sympatyczne wpisy! Miło mi niezwykle, że nie zapominacie o moim ogrodzie, mimo że nie przeprowadzam już w nim żadnych spektakularnych rewolucji... wszystko w swoim czasie jednak ;-)
Dziś chyba nie było ogrodnika, który nie pracował w swoim ogrodzie... pogoda cudownie sprzyjała, słonko przyjemnie ogrzewało, a brak wiatru pomagał... Udało mi się dużo zrobić, a przede wszystkim wyciąć naziemne części host, irysów, krwawnic, parzydła i przyciąć hibiscusa bylinowego. Uginające się taczki to dominujący obraz dzisiejszego pięknego dnia, jak i kupki zgrabionych liści, których po gwałtownych przymrozkach spadło w całej masie. Jestem zadowolona z produktywnie spędzonego dnia, bo i kuchni nie zaniedbałam ;-)
Na jutro zostało mi jeszcze trochę pracy, ale to będzie już kosmetyka... na dalszą część października i listopad pozostanie mi głównie grabienie.
Kilka migawek:

...w ogrodzie kolorowo jak w kalejdoskopie...

...amaranty, oranże i purpury to sprzymierzeńcy mojego jesiennego usposobienia ;-)

...praca wre...

...na dziś skończone!
Miłego wieczoru Wam życzę
