Ja tez powywalalam i teraz ciezko zaluje. Podczas przeprowadzki powyrzucalam wszystko co nie bylo zdecydowanie potrzebne - kubki, ozdobne szklanki, jakies filizanki po jednej i bez spodka... A teraz by byly jak zloto. Nic to! Car boot w niedziele i będę patrzec za takim zlomem. No i znajomi - powiem wszystkim ze jak cos to ja chetnie przyjme, zeby sie na smietnik nie fatygowali.
Kinga chyba nie odwazylabym sie wsadzic roslinek do filizanek,lub szklanych kieliszkow,bo moze byc problem z odplywem wody a i brak powietrza w korzeniach.Ja wsadzilabym w male doniczki a filizanki potraktowalabym jako oslonki
Hmm... A jaki doplyw powietrza maja w plastikowych doniczkach? W ceramicznych szkliwionych? Nie wiem... Jak pisalam, zwykle podlewam czesto i po trochu, do tej pory mialam w takim systemie hibiscusy, calanchoe, fikusy benjamina i elastica, cytryne, fuksje (w domu), krotony... Tyle ze w plastikowych doniczkach, ale one chyba tez nie przepuszczaja powietrza. No, teraz to mi dalas do myslenia.
Kiniu, na miejscu twojego M zaczęłabym liczyć głębokie talerze a nuż któryś się nada na bonsai albo jakieś cuś.
Tak na serio - zgadzam się z Twoimi rozmówczyniami, że te niestandardowe rozwiązania niosą ze sobą niebezpieczeństwo nadmiaru wilgoci i braku cyrkulacji powietrza dla korzonków
Kurcze... A ja od zawsze do domu kupowalam doniczki bez dziurek w dnach. W ogrodku mam z dziurami bo podlewam z weza, wiec nie mam wyczucia, w domu wszystkie zawsze mialam szczelne. Stwierdzilam ze zadna roznica miedzy taka doniczka, a filizanka czy kieliszkiem.
Glebokie talerze sa bezpieczne. Czego nie mozna powiedziec o kubeczkach.
No, nie. Sa zamiast bo nie mam tak malenkich doniczek. Ale moze faktycznie... jutro poszukam czegos malutkiego, typowo do roslin. Tylko nie jestem pewna jaka jest roznica miedzy filizanka, a doniczka bez dziur w dnie. Jeli takie doniczki sa szkodliwe/niebezpieczne, to po czorta sa sprzedawane? Po tego samego co surimi?
super..Antek w kieliszku...
I ja trzymam sporo maluchów w filiżankach nie używanych...czy kubeczkach..ale jako doniczka?..No..podziwiam..wyglada dobrze..oby się sprawdziło..
ale wiesz..jednak doniczki są tańsze niż zastawa stolowa czy zestaw do kawy... ... ja mam takie filiżanki że za 1 kupiłabyś pół zastawy...ale w tych roslinek nie sadze..to na moje Herbaty...bo mój drugi bzik to herbaty..głównie białe..i Yerba mate..ale inne też lubię byle nie w saszetkach..ze skarpetek nie pijam napoju...
aha... No to sie dowiedzialam. Tu wszystko jest doniczka, ale mam z Polski jeszcze dosc ordynarny palstik udajacy terakote i tez nie dziurawy. No nie będę sie spierac bo pewnie doswiadczenie macie wieksze, choc - jak pisalam - zawsze w domu mialam doniczki bez otworow w dnie.
Labka, dowcip polega na tym, ze takie zdekompletowane kubki/filizanki i inne to moge dostac w ilosciach hurtowych za 1-2 funty, a plastikowa doniczka, taka juz domowa, zaczyna sie od 1,5funta. Ceramiczna srednicy moze 15cm to kwestia mniej wiecej 3 funtow. Oczywiscie o nowych mowie, bo uzywane na car boocie wyjme za 50 pensow sztuka. Nie zal wiec filizanki, ale poszukam faktycznie malutkich doniczek. Tylko znow mysle... jeśli mam malusia doniczke i dam jej oslonke, to i tak musze podlewac delikatnie i tak, bo jeśli ja przeleje, to i tak bedzie bagno.
Większość roślin nie lubi "stać" w wodzie, dlatego po podlaniu z osłonki wylewa się wodę (z doniczki bez dziur nie da się tego zrobić ), w ten sposób łatwiej kontrolować wilgotność podłoża, zwłaszcza w rejonie korzeni.
Może w części tych osłonek, które posiadasz dasz radę zrobić dziurki w dnie?