Kochane jesteście

, dbacie o to, żebym nie musiała odpowiadać na zbyt wiele postów

...
Kasiu, pamiętam oczywiście. Kaskę już chyba masz na koncie?
Dzisiaj miałam paskudny dzień, a od rana zapowiadał się rewelacyjnie, niestety - potem było już tylko gorzej. Zdekompensowałam się totalnie. Dość powiedzieć, że czas na pierwszy posiłek miałam o 16.00... Dopiero wypad na działkę ukoił moje skołatane nerwy

... i nawet wredne meszki nie były mi w stanie zepsuć przyjemności. A jeszcze za chwilę M wyjdzie spod prysznica i czeka mnie lampka Prosecco

... Wreszcie weekend!
Wprawdzie jutro muszę do pracy, ale tylko na dwie godziny, a zaraz potem do Marty na dalszą akcję ratunkową
zagrożonych gatunków
Na działeczce wszystko szaleje, rośnie w oczach, a najbujniej rosną..... chwasty

. Zakwitł mój Rh yakushimański (odmiany nie pamiętam), któremu w ubiegłym roku postawiłam ultimatum. Wykorzystał swoją szansę. Tym razem żółtą kartkę dostał Alfred, który nie skalał się ani jednym kwiatkiem. Przy okazji bardzo się zdziwiłam, bo Rh, którego od dwóch lat uważałam za Novą Zemblę (też nie kwitł) okazał się Old Portem
sprawdziłam dziś na etykiecie, bo pąki wydawały mi się zbyt ciemne jak na Zemblę
. W środę odwiedziłam centrum ogrodnicze i wymaszerowałam tuląc w objęciach dwa Rh-y: yakushimański botaniczny i pontyjski. Nie mogłam im się oprzeć.... kupowałam ze świadomością, że nie mam dla nich miejsca.... (to chyba już uzależnienie). Musiałam dziwnie wyglądać stojąc w kolejce przy kasie i wpatrując się w nie przerażonym wzrokiem (to te wyrzuty sumienia...)

, bo pani stojąca za mną jakoś podejrzanie mi się przyglądała...
Ale wiecie co, kobieta potrafi! Znalazłam dla nich miejsce i jeszcze zostało na azalię, albo kolejnego Rh-a.
Zakwitła już pierwsza różyczka

! Wprawdzie szła do gruntu z pączkiem, ale radość jest. To była domowa, doniczkowa miniaturka, w gruncie nabrała
ciałka 
... Pozostałe też maja pączki, przodują Edenki, First Lady i wyczekiwane Pashminki! Z powojników Józefinka też już za momencik....
A największą radość sprawiła mi piwonia drzewiasta, która zakwitnie pierwszy raz od posadzenia, po sześciu długich latach... i to od razu sześcioma kwiatami (sza, żeby nie zapeszyć...) - po jednym na każdy rok pobytu u mnie

...
Wszystkie roślinki z ubiegłotygodniowej akcji ratunkowej dobrze się przyjęły, nawet piwonia! i chyba będzie kwitła....
Za chwilę wkleję fotki, teraz pozwolicie, że zajmę się przez chwilę M-em i Prosecco....
cdn...