Hejka, Dziewczyny
Oglu, tak - to babka. Ale do kubasa sadziłam zwyczajną. Nie wytrzymała. Ta jest lancetowata i idzie jak burza

Bardzo ją lubię, ale w tym sezonie już wyrywam kwiatki. Żeby się tak wariacko nie siała.
Donice na sznurku kupowałam zimą w "lerła" za grosze. Postanowiłam je przewietrzyć

Wygląda to jak wygląda - ale najważniejsze, że mi się podoba

Tam będę sobie wić własny kącik - centrum zarządzania sadzonkami
Kanki nie chcę przerabiać na kolor kwietnikowy, taka lekko kiczowata mi się podoba najbardziej, a i tak będzie migrować po rabatkach
Zgadzam się co do "zgrabnego kompromisu" - takie akcje bardzo pobudzają wyobraźnię

Już na przykład wymyśliłam, jak mały cmentarz zmienię w przyszłym sezonie w miniaturkę Toskanii
Lukrecjo, tak się cieszę, że udało mi się Ciebie tutaj zwabić

Myślę, że bardzo pozytywna wymiana zdań może pomiędzy nami nastąpić

Jestem zauroczona Twoimi wyczynami skalniakowymi, a że wisi nade mną groźba kurhanu, podpatruję ciekawe pomysły. Żeby zawczasu móc interweniować. Do zobaczenia
Maśku kochana, na szczęście całe mimo licznych wad posiadam też zaletę i pielęgnuję ją jak rodzynkę w swej duszyczce

Jest nią mianowicie niekolekcjonowanie "przydasiów". Z cechą tą się nie urodziłam, ale zdążyłam ją wykształcić i wyszlifować w trakcie wszystkich przeprowadzek. I gdy tylko się zagęszcza otoczenie niebezpiecznie, zabieram się za porządki i jestem bezlitosna. Doniczek nie wyrzucam, chyba że zniszczone - przecież kiedyś będę otwierać własną szkółkę i każda będzie na wagę złota
Justynko, brzmi tak kusząco... Oczywiście, że reflektuję

Nie omieszkam się przypomnieć na PW, bo teraz prawdopodobnie wybędę na jakiś czas bez możliwości posadzenia roślinek. Na ziemniaczki z ogniska czekam z utęsknieniem, to jedna z tych "potraw", których nie da się skonsumować estetycznie

A te właśnie są najsmaczniejsze!
Mam wielką chęć w tym roku trochę poeksperymentować z ogniskową kuchnią - trzeba rozgrzać kociołek, w ubiegłym roku tylko dwa razy był w użyciu... Aleś mi narobiła smaku, jak ja teraz zasnę
