Ewo
Kasiu
Mój nastrój bywa z rzadka zły.Wydaje mi się że jestem dosc silna psychicznie,i optymistycznie nastawiona do życia,choć czasem tracę wiare w to co robię, bo pytam po co?
Bo boje się że trzeba będzie uciekać ze wsi

.
Unikam z
M rozmów o naszej przyszłosci na wsi.Nie mogę głośno, zbyt dużo planować np. w sprawie remontów.Wiem że nie mogę
Go obciążać wieloma sprawami.Sama z sobą sobie podyskutuje, zaplanuję.
Muszę też uważac cały czas co mówię np.
zobacz, bo nie zobaczy i rozdrażnienie gotowe.
Często muszę panowac nad swoimi emocjami i to jest dla mnie bardzo trudne
Dzieci tez nie chcę obciążać, więc muszę czasem przed nimi grać" szczęsliwą".
Ogólnie jednak przygnębiona na co dzień nie jestem.Potrafię się cieszyć nawet małymi osiagnięciami
Jestem tu sama.Mam jedną zaprzyjaźnioną sąsiadkę starszą od mojej mamy

.Wcześniej bardzo zżyłam się z taka rówieśnica moja, ale niestety zawiodłam sie strasznie.Okazała się fałszywą plotkarą, wszystko z czego się jej zwierzyłam rozgadała po całej wsi.
Jestem więc ostrożniejsza i teraz raczej na dystans.
Mój
M zawsze był samotnikiem, stroniacym od ludzi, niekontaktowym, nie towarzyskim.Zaczytanym,wędrujacym po górach też przeważnie sam.
Nie ma co liczyc na to że zwierzy sie psychologowi.Nawet sluchac nie chce,a ja nie mogę naciskać.
W/g tego testu
http://www.psychologia.net.pl/testy.php?test=depresja . Wyszło nieciekawie.Nie ma sie co sugerować wynikiem testu z netu, ja wiem
Ja zawsze bylam tzw.
zwierzęciem stadnym Tu na wsi z początku też nie umiałam życ bez kontaktów,ale teraz niekoniecznie.
Kasiu
Myślę, że forum też jest dla Ciebie odskocznią i czymś w rodzaju grupy wsparcia. Wszyscy trzymamy za Was kciuki i Wam kibicujemy!

Też tak myslę od kiedy założyłam ten wątek
