U oster

Zdjęcia naszych ogrodów.
Zablokowany
x-S-l
---
Posty: 2084
Od: 2 sie 2011, o 15:43
Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.

Re: U oster

Post »

właśnie siedze przed kompikiem na krześle i ryczę ze śmiechu :;230 :;230
w lutym i styczniu bedziesz miała ubaw........tylko czy Ci starczy miejsca na parapetach? ;:224
i jeszcze dokupiłaś......o matko ;:224 ;:196
już sie nie mogę.... :;230
Awatar użytkownika
imer
1000p
1000p
Posty: 1429
Od: 29 lip 2011, o 15:51
Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: U oster

Post »

Ojej, ale zakupy :shock:
Myślę, że jak nawet nie da rady wymienić to chyba za bardzo nie ma się co przejmować, te 3 miesiące chyba nie powinno mieć aż takiego znaczenia. Takie nasionko chyba nie wie, że od końca listopada nie ma prawa już rosnąć, najwyżej kilka mniej wzejdzie, które i tak byłyby dużo słabsze.
Awatar użytkownika
Kasia1972
500p
500p
Posty: 969
Od: 18 paź 2008, o 19:48
Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
Lokalizacja: Podlaskie

Re: U oster

Post »

No super nasionkowe zakupy! Widzę, że nie możesz doczekac się wiosny - ja też...
Napisz proszę jak robisz wywar z majeranku, bo ja czasem zaparzam majeranek, tzn. łyżeczkę majeranku do szklanki i zalewam wrzątkiem, jak przestygnie, to piję. Córci też daję, nawet lubi. Ciekawa jestem jaki jest Twój wywar.
Awatar użytkownika
aagaaz
1000p
1000p
Posty: 1774
Od: 7 maja 2011, o 10:58
Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: U oster

Post »

No poszalałaś z tymi nasionkami :)

Też się nie mogę doczekać wiosny i pierwszych oznak zieleni i kolorków kwiatów
Awatar użytkownika
oster
1000p
1000p
Posty: 1357
Od: 9 mar 2011, o 15:09
Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
Lokalizacja: zachodniopomorskie

Re: U oster

Post »

Shirall pisze:...tylko czy Ci starczy miejsca na parapetach?
Ale śmieszne... ;:133
Mam jakieś 7 metrów parapetu u siebie w Ośrodku. A że okna są dość wysoko (150 cm nad podłogą),
to myślę, że będą bezpieczne. Obawiam się jedynie o warunki dla nasion wysianych, bo to ekspozycja
południowo zachodnia - nie wiem, czy nie za dużo słońca i ciepła.

No tak, Remi, co racja to racja :uszy
Znów taka wielka strata nie będzie :roll:
Kasia1972 pisze:Napisz proszę jak robisz wywar z majeranku, bo ja czasem zaparzam majeranek, tzn. łyżeczkę majeranku do szklanki i zalewam wrzątkiem, jak przestygnie, to piję. Córci też daję, nawet lubi. Ciekawa jestem jaki jest Twój wywar.
Kasiu, ja też cieszę się z nasion. Dobrze, że nie chwaliłam się tymi, które mam od wiosny, bo to
by spowodowało huraganowy śmiech, czego pewnie bym nie przeżyła ;:14 Będę dozować napięcie,
bo obawiam się o zdrowie psychiczne swoje i niektórych tu czytających :uszy Pozamawiałam wiosną a
potem gdy nadeszły, miałam inne ważne zajęcia i tak zleciało lato aż wpadły mi w ręce przypadkiem w sierpniu
np. paulownia, bambus, kawa i wiele wiele innych... ale... o tem potem. I na kompromitację zawsze jest czas.

A z wywarem z majeranku jest tak, jak napisałam w poprzednim swoim poście. Nie stosowałam nigdy
samego wywaru, mieszam zawsze z jakimś sokiem, by był "zjadliwy". Miodzik, jakiś sok naturalny (zawsze
coś mam w zamrażarce, w zeszłym roku miałam sok z jagód), na pewno sok z cytryny, i to dużo, tego nigdy za wiele,
W necie znalazłam taką poradę:
"2 łyżeczki majeranku zalewamy wrzątkiem, odstawiamy na 10 min., następnie przecedzamy i pijemy -
działa oczyszczająco na drogi oddechowe, oczyszcza oskrzela, profilaktycznie polecany palaczom".
aagaaz pisze:No poszalałaś z tymi nasionkami :) Też się nie mogę doczekać wiosny i pierwszych oznak zieleni i kolorków kwiatów
Eh, Agnieszko, poszalałam. Niektórzy tak się narobili, że teraz odpoczywają na zasłużonych wakacjach
zimowych. A komu robota we znaki się nie dała, nie mogą doczekać się tyrania w ziemi.

To czego dzisiaj dokonałam, przebiło wszystkie inne dotychczasowe moje wyczyny ;:223
W Lidlu spotkałam znajomą babeczkę, mamę kolegi z grupy Marysieńki. Tak przejęłam się jej sytuacją,
że do auta szłyśmy gadając i umawiając się wymieniałyśmy się numerami telefonów. Dojechałam
wózkiem do samochodu, postawiłam go od strony pasażera i otworzyłam drzwi od kierowcy.
Wrzuciłam torebkę na siedzenie pasażera, chwilę pogadałyśmy jeszcze na odchodne i ...
pojechałam, zastanawiając się, jak mogłabym pomóc kobiecie. Dojechałam do domu (jakieś półtora
kilometra od sklepu), zaparkowałam, wysiadłam chcąc zabrać ze sobą zakupy :shock:
Patrzę i nie wierzę swoim oczom: nie ma żadnych zakupów ;:14 Szybki rekonesans w
myślach i aż usiadłam śmiejąc się sama do siebie! Cóż było robić: na powrót azymut: sklep.
Zajeżdżam, a tam wózek stoi obok innego samochodu i czeka sierotka z całą zawartością!
To mnie zaskoczył - byłam pewna, że będzie stać, owszem, ale pusty :shock: Wróciłam do
sklepu, bo przez tego gadulca zapomniałam kilku innych produktów. Wróciłam do domu
usatysfakcjonowana uczciwością Polaków :uszy Zakupy kosztowały zaledwie jakieś 18 złociszków, ale
i tego szkoda, gdy zamiast kaski widać dno :(
Do tej pory śmieję się z własnego gapiostwa. I jak tu dziwić się dziecku?

Miłej i spokojnej nocki ;:196 :wit
x-S-l
---
Posty: 2084
Od: 2 sie 2011, o 15:43
Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.

Re: U oster

Post »

oooooo to dużo masz miejsca ;:196
nic tylko siać i siać - zazdroszczę bo ja mam tylko 3 parapety w sumie....i powoli na nich już miejsca braknie....co prawda brat u siebie ma pusty ale jak tylko widzi jak się z czymś zbliżam to mnie wygania........udało mi się tylko tak kaktusa wsadzić :;230
no zawsze pozostaje nam podłoga w ekerze....ciepło tam i słonecznie jest zawsze, jukom się tam ładnie rośnie :tan

hmmm południowo-zachodnia.....hmmmm może bedzie akurat :uszy
Awatar użytkownika
Kasia1972
500p
500p
Posty: 969
Od: 18 paź 2008, o 19:48
Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
Lokalizacja: Podlaskie

Re: U oster

Post »

Osterku, to ten przepis z internetu to taki jak mój mniej więcej. Nigdy nie dodawałam soku, ale może to i dobry pomysł? Przynajmniej napój nie smakuje grochówką :wink:
Awatar użytkownika
aagaaz
1000p
1000p
Posty: 1774
Od: 7 maja 2011, o 10:58
Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: U oster

Post »

No to przygoda...Jak widać po FO zdarzają się super ludzie to i także koło Lidla zdarzyli się tacy, że nie zabrali zawartości wózka..
Awatar użytkownika
oster
1000p
1000p
Posty: 1357
Od: 9 mar 2011, o 15:09
Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
Lokalizacja: zachodniopomorskie

Re: U oster

Post »

Martuś, Kasiu, Agnieszko, Witajcie :wit
Dzięki za odwiedziny ;:196
Agnieszko, takich numerów, jak ten wyżej opisany nie zliczyłabym. Kiedyś oddałam auto do naprawy.
Na małe zakupki pojechałam autobusem. Zwiedziłam kilku sklepów w centrum miasta, wyszłam na
parking i stwierdziłam z przerażeniem, że skradziono mi samochód. Chodziłam po parkingach usilnie
"przypominając sobie", jaką drogę pokonywałam dojeżdżając do centrum ;:223 ;:223 . Doznałam olśnienia
w momencie, gdy pojazdem okazał się autobus ;:14 Auto tak przykleiło mi się do pupy (oczywiście
to przenośnia :uszy ), że okazało się, iż bez niego głupieję :shock:
Innym razem pojechałam rowerem, wróciłam autobusem, bo zapomniałam, że rower zostawiłam na parkingu.
Do tej pory zachodzę w głowę, jak to możliwe, żeby się aż tak zafiksować ;:224
Już nie mówię o przypadkach przeszukiwania wszystkich parkingów w pobliżu zakupów, bo zapomniałam,
na którym z nich pozostawiłam auto ;:14 .
No cóż, jak mówią niektórzy: skleroza to nie choroba, tylko od niej nogi bolą ;:108

Od kilku dni jedynym zajęciem moim jest wożenie dzieci na zajęcia: Marysia znów kaszle, i choć nie gorączkuje,
nie mogę jej zostawiać w szkole, bo pani wychowawczyni musi codziennie wychodzić z dziećmi na dwór.
Nie jest ważne, że dziecko po chorobie jest osłabione, że plecy gołe, bo kto tego dopilnuje? Powiem szczerze:
nawet w komunizmie ludzie potrafili kierować się rozsądkiem poprzedzonym własnym myśleniem. Teraz dochodzi
do sytuacji obłędnych: wychowawczyni wykonuje ślepo zalecenia pani minister Hal, bo sama samodzielnie
myśleć nie potrafi! Do tego to młoda dziewczyna, której własne dzieci nie dokuczają w nocy chore, nie
zawalają nocy przez gorączkę czy zwykłe marudzenie, więc i nic do niej nie dociera - nawet mój zdecydowany
zakaz zabierania dziecka na dwór. W związku z tym trzymam ją w domu, co uniemożliwia mi jakiekolwiek prace w
ogrodzie. A przydałoby się co nieco tam jeszcze porobić, choćby wysiać marcheweczkę (kupiłam średniowczesną,
bo wczesnej nie mieli) i poeksperymentuję. Jak wyjdzie wiosną, to będę miała wcześnie własną. Jak nie wyjdzie, niewielka strata a doświadczenie ogromne ;:138

Kiedyś lekarka powiedziała mi, że dziecko może przeziębione chodzić na dwór.
Poprosiłam, by zajęła się Marysią w nocy, kiedy dziecko dusi się, aż chwilami zrywam się, bo mam wrażenie, że brak jej powietrza - nie mówię o nieprzespanych nocach.
Są dzieci i dzieci, są organizmy i organizmy - a tutaj wszystko do jednego wora.
Awatar użytkownika
empuza
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Posty: 4296
Od: 4 cze 2007, o 09:30
Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Re: U oster

Post »

Wandziu :wit

Doczytałam o syropku z tymiankiem,rewelacja!
Zaraz poproszę, żeby M zrobił go dla córci, bo coś "chyrlać" zaczęła.

Jestem cały czas w domu.

Zdrówka życzę dzieciaczkom.
"Gdy w jednym domu światło gaśnie i ogród przestaje żyć, w drugim rodzi się nowe życie."
Empuzka i jej ROD-wy świat-rok 2012
Siberia
---
Posty: 2310
Od: 5 lut 2010, o 10:01
Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.

Re: U oster

Post »

wychowawczyni wykonuje ślepo zalecenia pani minister Hal
To jest takie zalecenie, żeby codziennie wychodzić na podwórko? :;230
U mnie w pracy nikt o tym nie wie :;230
x-S-l
---
Posty: 2084
Od: 2 sie 2011, o 15:43
Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.

Re: U oster

Post »

lol ja nawet nie wiedziałam, ze jest takie zalecenie :shock: :shock: do licha a dopiero co niedawno kończyłam studia pedagogiczne i to 2 różne i nic o tym nie wiem......baba chyba się z koniem łbami zamieniła :shock:
tzn, że jak na dworze bedzie -20 to ona też bedzie wychodziła? porąbało ją czy co? :shock:
do licha, jestem też młodą osóbką ale na litość boską rozum mam i jak widzę co się dzieje na dworze to sama nie wychodzę, a co dopiero z dziećmi.......na wszelkich koloniach, na których byłam i gdzie byłam najstarsza a byłam opiekunką swojej grupy i jeśli np.na dworze lało a wychowawczyni wymyśliła sobie rozgrzewkę w deszczu to ja swojej grupki nie wypuszczałam tylko kazałam im zostać w ośrodku i szłam do niej z zapytaniem czy ona oby się dobrze czuje? :roll:
raz mnie za to ukarała szlabanem ale jak zagroziłam, że zadzwonie do mamy - też nauczycielki to miałam święty spokój......i już się mnie słuchano - mimo, że miałam tylko niecałe 16 lat - moja ostatnia kolonia hehe :lol:
ale już tedy miałam doświadczenie jako opiekun klasy i wychodziłam z mamą i jej klasą na różne wycieczki, ba nawet byłam wychowawcą na półkoloniach i zawsze miałam wbite do głowy, że jeżeli warunki na dworze są niesprzyjące i jeśli jakieś dziecko jest po chorobowym to się je nie zabiera jeśli rodzic sobie tego życzy tylko na ten czas można je oddać do świetlicy.... a z klasą się nie wychodzi.....no to rodzic wychowuje dziecko a nie my.....my tylko pomagamy i wspieramy.....a co niektórzy o tym zapominają :evil: :evil:
przepraszam Cię Osterku, że się tak rozpisałam ale nie wyrobiłam jak o tym przeczytałam...po prostu mi się włos na głowie zjeżył..... :roll:
Awatar użytkownika
oster
1000p
1000p
Posty: 1357
Od: 9 mar 2011, o 15:09
Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
Lokalizacja: zachodniopomorskie

Re: U oster

Post »

Agnieszko, dzięki za pozdrowienia. Dzisiaj synuś przemeldował się na swoje śmieci, więc jutro wezmę
zaświadczanie o wymeldowaniu. Jeśli uda mi się załatwić to z n
rana, to powinnam być u Ciebie około 11.00. Potem jadę do taty, jest w szpitalu na Pomorzanach.
A chcę wrócić jeszcze za dnia. Pozdrawiam cię serdecznie ;:196


No widzisz, Siberko. W zeszłym roku wychowawczyni Natalki w zerówce czytała
nam takie zarządzenia pani minister, że bez względu na warunki pogodowe dzieci mają przebywać na
tzw. "świeżym powietrzu". To zadymione, zaołowione, w centrum miasta powietrze świeżym nazwać
się nijak nie da. Ale wychowawczyni była osobą stateczną, rozsądną i nieco schorowaną, więc nie
szafującą zdrowiem swoim i dzieci. Kiedy odbieraliśmy dzieci z dworu, to było zawsze spokojnie i
bezwietrznie. A Natalia może była ze dwa razy na chorobowym: jesienią i wiosną. A Marysia po raz
trzeci siedzi ponad tydzień w domu! To komu to służy? To raz na miesiąc! Mam już tego dość. :evil:

Martuś, jestem tego samego zdania, zwłaszcza, że przecież mamy doświadczenie z własnym zdrowiem.
Pani wychowawczyni wróciła w poniedziałek ze zwolnienia, jeszcze czerwony nos od kataru, a
poszła na dwór z dziećmi, bo pan dyrektor by ją za to rozliczył... A po kontaktach z jaśnie panem
dyrektorem nie mam dobrych wrażeń, pewnie i młodzi nauczyciele się go boją. Zastanawiam się, czy
nie iść do wydziału oświaty w Urzędzie Miasta, by sprawę wyjaśnić. Jest wiele rzeczy, które
mi się nie podobają, np. bezpośrednio po przyprowadzeniu dziecka do szkoły, od razu z rana
przebierają się w krótkie spodenki i podkoszulek z krótkim rękawkiem i maszerują do sali ćwiczeń
łącznikiem przechodząc schodami z potwornymi przeciągami. Kilka faktów dodać do siebie, mamy
powody tych dziwnych przeziębień Marysi. Ech, długo by pisać... ręce opadają, a ja choć zawsze
miałam naturę wojownika, to z betonem nie umiem ..., to nie moja waga...
Awatar użytkownika
oster
1000p
1000p
Posty: 1357
Od: 9 mar 2011, o 15:09
Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
Lokalizacja: zachodniopomorskie

Re: U oster

Post »

Wczoraj zawiozłam Łukaszka na indywidualne. Wysiadłam przed ośrodkiem i w oczekiwaniu na
nauczycielkę zauważyłam, że forsycja pod moimi oknami coś się żółci :shock:
Podchodzę, patrzę :shock: i oczom nie wierzę!
Forsycja kwitnie ;:108 :shock:
Obrazek Obrazek

Zdjęcia niewyraźne bo komórką zrobione, ale kiedy to zobaczyłam, to zachciało mi się
wiosny MOCNOOOO :cry: :cry: :cry:

Agnieszko, dzieci uradowane jak nie wiem co :tan Raz jeszcze dzięki ;:138
Awatar użytkownika
Kasia1972
500p
500p
Posty: 969
Od: 18 paź 2008, o 19:48
Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
Lokalizacja: Podlaskie

Re: U oster

Post »

Osterku, ja mam dziecko przedszkolne i też się nieraz denerwuję jak widzę, że pogoda kiepska, a dzieci na "spacerze" były... Na szczęście jak pada to panie nie wychodzą. Dużo jest dzieci zasmarkanych, zakatarzonych, kaszlących - moja panna na szczęście (odpukac) dosyc odporna, mało choruje, ale pozostałe dzieci...koszmar. To zdaje się jest w podstawie programowej wychowania przedszkolnego, że dziecko powinno 1/5 czasu spędzac na powietrzu...
Zablokowany

Wróć do „Mój piękny ogród. ZDJĘCIA OGRODÓW”