Pamelko, kopczykuję, bo tak mi kazały
Gloriadei i
Rozeta. Jesień była wyjątkowo ciepła i róże zaczęły się budzić do życia. No więc trzeba je było przykryć, żeby się nie rozszalały, bo mogłyby zimą przemarznąć. Zrobiłam te kopczyki najpierw z kory, a potem posypałam obornikiem. Podobno tak trzeba. Ja się na tym na razie nie znam, a więc pokornie słucham bardziej doświadczonych.
Edulkot i Aguniado, mamy więc do kompletu Shumana i Stadtmusikanten

Muszę je mieć, bo kocham muzykę
Ewamaja, mi dotychczas w ciągu 7 lat zmarzła na śmierć tylko jedna róża. Pnąca. Miałą zresztą kiepską ziemię. No ale ja mam te swoje dęby, a liście z nich to dobrodziejstwo na zimę, bo tworzą wspaniałą kołderkę.
Katik, u mnie też się już uzbierało z 50 różyczek. I chyba na tym nie koniec. Na razie większość to gołe badylki, ale jaki w nich drzemie potencjał. Ho, ho

A angielki lubię szczególnie i kupię każdą, jaką spotkam, tym bardziej że u mnie w centrum o tej porze przeceniają rośliny. Za angielki w pojemnikach płacę 19 zł albo mniej.