Jak na przykład pozbyć się z nich wełnowców korzeniowych, bo podlewanie acctelicem nie pomogło u mnie. Jak haworsje ukorzeniać, gdy się wyciągną, a nie tworzą odrostów? Czy kwitnienie je osłabia - bo nie ukrywajmy, kwiaty to mają takie sobie. To może kwiatki obcinać, żeby lepiej szły w zielone? I jaki jest sposób na przezimowanie, by w następnym sezonie szczęśliwie rosły?
Agatko, Małgosiu - zadałyście pytania na które by baaaardzo długo odpowiadać... I nie da się odpowiedzieć jednoznacznie.
- Wełnowiec - u mnie ich nie ma wcale w kolekcji. Ja swoje wszystkie rośliny hurtem traktuję specyfikiem B58 wiosną i mam spokój cały rok. Tyle, że to śmierdziuch straszny i w domu na parapet raczej nie polecam. Actellic co jest teraz to tylko nos wyręca a działać nie działa o ile wiem. Tu się na chemii nie znam na tyle, żeby dopowiedzieć więc albo się ktoś odezwie i poradzi albo na forum są przecież porady na ten temat.
-Jak ukorzeniać. Najczęściej wystarczy uciąć łodygę w dowolnym miejscu a tam już pod listkami czekają korzonki. Po 2-3 dniach przesuszenia i zasypania ukorzeniaczem sadzisz do lekko wilgotnego substratu. Na 90% się uda.
Nawet się udaje czasem ukorzenić same listki ale to już tylko czasem.
Niestety ukorzniać tak łatwo można tylko te haworcje które się obficie krzewią. Te pojedyncze (rarytasy

) jak stracą korzenie to jest prawdziwy problem. Najcześciej ukorzeniają się miesiącami a czasem już wcale nie reagują na nasze prośby czy starania i odchodzą.
- Kwiaty mało atrakcyjne, fakt. Jednak nie zauważyłem aby to specjalnie roślinę osłabiało. Kwitną praktycznie cały rok - też naszą późną jesienią i zimą która w ich ojczyźnie jest dla nich okresem wzrostu i kwitnienia. Jak obetniesz łodygę kwiatową nie wzmocni to rośliny i nie będzie mocniej rosła. Przynajmniej naocznie nie można tego zaobserwować.
- Zimować można na dwa sposoby. Ja swoje trzymam razem z kaktusami w zimnej szklarence (ok. 5-8 stopni) więc z podlewaniem jest kłopot. Jak już chwyci mróz duży to zaprzestaję podlewania do końca stycznia, potem w słoneczne dni kiedy temperatura się podnosi lekko je podlewam. Dopiero w marcu dostają więcej wody.
Można też je zimować w cieplejszych pomieszczeniach podlewając okresowo (niedużo!). Niestety wtedy one się wyciągają, podgniwają a i stają się podatne na choroby grzybowe i ataki szkodników.
Ja polecam ten pierwszy sposób, nawet jeśli na parapecie jest powyżej 12 stopni. Niestety nie sprawdzi się gdy jest więcej jak 15...
Uff, nie mam lekko.
Mam nadzieję, że tym elaboratem chociaż troszkę pomogłem.
