Bbrrrr......ale zimno.
Szok termiczny....w kogrobuszu było zero, ale na dolinach ciachnęło mrozem, oszroniło.
Ale słonko już świeci i temp wzrasta, więc po południu będzie cieplej.
Tylko na balkoniku powyżej 10 stopni.
Beatko - rh nadal kwitnie i nic sobie z zerowych temperatur nie robi.
Nie byłam jeszcze w ogrodzie bo strasznie zimno, ale chyba kwiaty już ścięte mrozem.
Ewuniu - rozsądne posunięcie.
Angielki pewno jeszcze długo będą cieszyć twoje oczy.
Neluś - ciekawa jestem czy jeszcze dalie Ci przetrwały po tym mrozie.
Szkoda, ze już czas na pożegnanie kwiatów.
Tak mało było okazji nimi się cieszyć w tym roku.
Izko - zaraz idę spojrzeć na niego, co robi i czy przetrwał.
A ja się cieszę, że juz połowicznie mam okryte.
Pierwszy mróz za nami, więc chyba różom było dobrze z nóżkami w pierzynce.
A resztę okryję jak przyjdą większe mrozy.
Wiesiu - u Ciebie klimat całkiem inny, cieplejszy, to i z okrywaniem nie ma większego problemu.
A jak zimuje Ci nasza pięknisia Sharifa?
Też nie będziesz jej okrywać ?
Izuniu -Chatte - no właśnie, wszystko jakoś traci głowę w tym roku po tych zawieruchach pogodowych.
Tak, na pierwszych fotkach Graham.
Wprawdzie stracił wszystkie liście, ale nadal kwitnie i pachnie.
Wisienko - u mnie teraz myszy pchają się do domów i kotki mają co robić.
Tyle, że one też wolą siedzieć w domu - piecuchy.
Nie wiem jak po mrozie, czy jeszcze coś kwitnie, ale zaraz idę spojrzeć.
Jadziu - jest pięknie, ale bardzo zimno.
Landini weż do domu, bo jak czubek zmarznie, to nic z niej w przyszłym roku nie będzie, tylko cebula jeśli ukorzeniona to podrośnie pod ziemią.
A jeśli zakwitnie w domu, obetniesz kwiaty , zasuszysz ją w lutym i od marca może rosnąć od nowa.
Nie stracisz sezonu.
Tujeczko - ja też jestem dobrej myśli.
Liliowiec dzielnie się trzymał aż do tej pory, więc może jeszcze uda mu się choć na chwilę błysnąć "okiem" na świat.
Astry dopiero zabierają się do kwitnięcia.
Tylko czy zdążą otworzyć pączki ?
