Po kilku dniach niebytności biegne powąchać kwiatki.
Szara komórka przypadkowo znalazła się w mózgu mężczyzny. Wszędzie ciemno, pusto, ani śladu życia.
- Huhu ! - woła komórka.
Żadnej odpowiedzi.
- Huhu ! - woła ponownie.
Wtem, zjawia się inna szara komórka i pyta:
- Zwariowałaś? Co tu robisz całkiem sama? Chodź, wszystkie jesteśmy na dole!
Noc.
W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki.
Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej łapie trzymając prawie kilogramowy kawał żółtego sera, drugą ciągnie za sobą wielkie pęto kiełbasy. Idzie do pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie gospodarzy i taszczy ten cały majdan przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej norki. Już jest przed wejściem gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę na myszy a na niej malutki kawałeczek słoninki. Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem:
- Jak dzieci, cholera, jak dzieci?
Izuniu, niezapominajki bardzo lubię, takie drobniutkie bidulki i takie pi.ękne
Romko i Celinko, ja się nie znęcam ale faceta trzeba trzymać silną ręka
Basiu, piosenka faktycznie piekna
Felu, z chłopem już dobrze
JAdziu, u nas niestety galerii nie ma. Dobre
Szyszunia, Tobie również miłego dzionka.
100krotko, nie zastanawiałam sie, niech sobie radzi
Tak, co by tu teraz napisać. ...
Moje skarpety już zrobiłam, sztrykuję jak oszalała, tak mnie naszło! Przejdzie niedługo, zawsze przechodzi ale muszę wykorzystać czas póki mi sie chce. Teraz kończę skarpetkę męża. Jak bidulek pojedzie niech ma ciepło
Zauważyłam , że boli mnie kark jak tak długo robie na drutach, chyba nawet ręce puchną, dziwne. Puchną chyba od piwa bo akurat sączę a nie od trzymania drutów. Zresztą kto to to wie. Sama nie wiem.
Wczoraj miałam ubaw z moich chłopców. Wyszukałam przepis w internecie na makaron z tuńczykiem. Szybki i dobry. A że byłam w pracy to chciałam mieć obiad raz dwa.
Wąchali brzydale ten garnek jakbym truciznę tam gotowała.
Syn wziął tylko odrobinę i powiedział, że dużo nie jada i więcej nie chcial. Dziwne
Mężuś pałaszował szybko jakby chciał mieć to już za sobą , no a mnie całkiem smakowało. Dziwaki, nie chcą jadać nic nowego tylko to co znają.
Jak mnie to wkurza , chcę zabłysnąć w kuchni czymś ciekawym , nowym i popróbować a oni mi schody robią. Normalnie nie mogę się rozwijać. Jeszcze córcia lubi takie eksperymenty i sama wprowadza nowe przepisy ale reszta to tylko sztuka mięsa i bulwy. Cóż za nuda.
Jak tak dalej pójdzie to dostaną zupę ziemniaczaną której nie cierpią.
Przed chwilą synek zaglądał do mnie co też matka robi ciekawego na komputerze. Jak zobaczył, że to forum ogrodnicze to odetchnął, myślał , że przepisy nowe szukam.
No nic, mąż zdrowy, jeszcze mu kilka tabletek zostało a i tego już nie bardzo ma ochotę brać bo jak widział, że ja piwo piję to mu sie serce kraje bo sam nie może. No to zwiałam na chwilę na kompa, niech sie nie męczy bidulek
Nic, dzisiaj skończę ta skarpetkę dla niego, patrzy mi na ręce jak robię, nie może się doczekać żeby już przymierzyć. A pamiętam, dwadzieścia lat temu jak zrobiłam dla niego skarpetki, to musiałam zmusić żeby je ubrał a potem zrobił dziury w piętach w przeciągu tygodnia. Powiedział, że nie lubi samorobnych skarpet.
Nagle się odmieniło i już lubi.
A wara podrze
Kończę bo mi sie czysto w głowie kręci od tego piwa chyba. Pewnie zmęczona jestem.

Dzięki dziewczynki za rozgrzewające fotki kwiatów. To bardzo miłe, gdy za oknem śnieg po kolana
