Jeszcze chwileczkę Was pomęczę moimi hojeczkami.

- kwiaty i pąki
dużej carnosy, ciągle pojawiają się nowe, pachną niezwykle intensywnie wieczorami. Niestety czasami trochę kaprysi, ostatnio musiałam wyciąć ponad metr pędu, bo coś mu dolegało. Być może za dużo sił zainwestowała w nowe pędy i masę pąków.

-
stoneana malutki forumkowy zakup, ukorzeniła się, a nawet coś tam sobie wypuszcza
mała carnoska od kąd została zdegradowana z okna na ścianę - zbuntowała się i nie kwitnie. Wolniej też rośnie, ale to akurat plus :P Powstała ze szczepki z tej dużej carnoski.
linearis - z tą panienką nie łatwo się dogadać. Bałam się przelać, i chyba przesadziłam w drugą stronę - straciła kilka listków, ale za to ma dwa miniaturowe pączki... Hmmm. Wolno mi jakoś rośnie

Ale też trafiły z niej maluteńkie szczepki w dwie pary dobrych rączek

-
australis ta panienka trafiła do mnie od przemiłej Forumki, niestety postanowiła tęsknić i nie rosnąć. Wreszcie mi wybaczyła i ruszyła się odrobinkę, ale wtedy szczeniak zwlił ją z szafeczki i odpadłu młode listeczki

Teraz stoi sobie w miejscu niedostępnym

-
sp. silver pink zakup internetowy, samodzielnie ukorzeniona, dość szybko pokazała nową parę listków, zobaczymy co będzie dalej :P

-
lacunosa - losy podobne do poprzedniczki, tylko trafiła do mnie wcześniej, zimą i długo się obijała, zgrzeczniała i dostała nowy domeczek :P
tricolorka efekt wymianki forumkowej

- niestety raz ją przesuszyłam, i odpadło jej kilka listków, teraz czekam na poprawę jej humoru i zaczęcie wzrostu - jedno z tych maleństw ma zaklepany nowy domek :P
carnosa compakta urodzinkowy prezent - była wtedy sporo mniejsza

Jak widać po pędzie miałyśmy kiedyś drobne problemy z dogadaniem, ujawnia to, to łyse miejsce

Teraz wisi sobie na balkonie i chyba to lubi

-
australis z meszkiem moja nieszczęśnica, była wysoka na całą drabinkę, ale m. coś grzebał na parapecie, strącił ją i od tego czasu było tylko marniej. A kiedyś nawet kwitła
