forumowicz no właśnie w moim domu zagościło małe dziecko które teraz zaczyna wcinać zupki, chciałam dogodzić i gotować coś własnego z ogrodu, marcheweczkę np. a tu taki klops

Tragedia po prostu. Tej uprawy nie da mi sie już chyba uratować. Dlatego myślę o posianiu nowej marchwi. Ale czy do około pażdziernika zdąrzy urosnąc ? Powątpiewam....
Ostatnia szansa ja wczoraj na chwilę wpadłam do ogrodu i niestety mszyca nadal jest. W znacznie mniejszej ilości ale jest. Może jak sie wypogodzi to spróbuję jeszcze jednodniową pokrzywą potraktować mszycę. W sumie to bardzo trudno do niej dotrzeć, bo ona siedzi w liściach marchewki które są strasznie skłębione, a w środku tego kłebuszka są mszyce. To sie chyba nazywa mszyca ondulująca na marchwi czy jakoś tak. Dlatego pewnie walczyć z nią jest trudno:( Tak jak już napisałam wątpię czy uda mi sie uratowac tą planację:) ale jeszcze zawalczę, jeśli tylko pogoda na to pozwoli.
Natalka sugerujesz łasicę na mszyce

Fajnie ale skąd ja ją wezmę

Chyba że pożyczysz mi swoją

Pozdrawiam,
Lika