Weekend zaliczam do wyjątkowo udanych. W sobotę wykopaliśmy z eMkiem 4 dziury na róże u Mamy (tzn. on kopał, a ja wynosiłam ziemię na okoliczną łąkę), zaliczyliśmy sympatyczny wspólny spacer, a dziś popracowałam u siebie w ogrodzie. Przycięłam budleje, resztę hortensji, dziurawiec, poobrywałam resztki liści z róż (większość musiałam wyciąć, bo trzymały się bardzo mocno), wycięłam resztę traw, zasuszone rozchodniki, przycięłam część wrzosów i znów wygrabiłam trochę trawnika. To ostatnie muszę sobie dawkować, bo po chwili pracy kręgosłup i osłabienie dają o sobie znać, najlepiej pomaga zmiana pozycji. Ale mamy przecież dopiero koniec lutego, więc i tak stan prac w ogrodzie oceniam na mocno zaawansowany. Prognozy pogody nadal nastrajają bardzo optymistycznie i w tym roku wczesne ogrodowe porządki raczej nie będą falstartem:
http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/11 ... j-z-wiosna - oby tylko się sprawdziły
Kasiu oxalis - przy mojej sklerozie taka metoda byłaby bardzo ryzykowna - nasionka mogłyby skończyć swój krótki żywot razem z jakąś pieczenią

Mimo wszystko brzmi bardzo ciekawie, a najważniejsze, że działa
Olka - i Ty piszesz o zwiastunach wiosny u mnie?

Jak zobaczyłam Twoje łany krokusów, to przecierałam oczy ze zdumienia

Doniczkowce nie zawsze rosną tak, jak bym sobie tego życzyła, ale każda zielenina ogromnie cieszy

Życzę szybkiego kwitnienia fiołeczków - moje niektóre też stoją jak zaklęte, w ogóle odmianowe są bardziej uparte niż te zwykłe "kundelki".
Kasiu labka - zobaczymy, jak długo starzec i dzwonek się utrzymają, trzymaj kciuki

Pora na kolejną porcję wysiewów, niech no tylko znajdę te nasionka, które diabeł złośliwie przykrył ogonem...
Madziu - M. próbował mnie przekonać, że to normalna cena, "bo drewno drogie" itd. Ale wg mnie takie listewki na bogen stolarz w większości może pozyskać z jakichś resztek.. Skoro mogę za mniejsze pieniądze kupić metalowy gotowiec, to niestety podziękuję.
Sabinko - kobea ma dość długi okres kiełkowania - o ile dobrze pamiętam, nawet do 3 tygodni. Tę największą siałam ok. 20 stycznia, na pewno minęły minimum 2 tygodnie, zanim cokolwiek się pokazało. Daj swojej jeszcze trochę czasu.
Asiu - iwwa - z własnymi wysiewami mam różne doświadczenia, bo choć ogród mam krótko, już wcześniej wysiewałam przeróżności na balkon. Choć nigdy nie siałam roślin wieloletnich - zobaczymy, co mi wyjdzie z takiej np. gipsówki. Jeśli padną, to żalu wielkiego nie będzie, a ile frajdy, gdy człowiek codziennie obserwuje jak siewki podrosły
Sylwuś - też się wahałam, ale optymistyczne prognozy i inne osoby z fo szalejące również z sekatorem dodały mi odwagi. Oczywiście róże zostawię na sam koniec, jeszcze za wcześnie na ich wybudzanie. Również kupiłam kilka dni temu parę wiszących plastikowych doniczek za niecałe 2 zł, będą w sam raz na młode sadzonki fuksji, które zamówiłam
Joasiu - jonatanko - wyżej napisałam, że obawiałabym się upieczenia ich razem z jakimś mięskiem

Ale brzmi ciekawie, a przede wszystkim sprawdzone i działa
W lesie obok mojej Mamy zaczyna wschodzić czosnek niedźwiedzi. W tym roku mam zamiar przekonać eMka do jego konsumpcji, a może nawet odrobinę przyniosę sobie do ogrodu...
W ogrodzie już za chwileczkę rozkwitną krokusy - choć wiem, że to żadna nowina, bo mój ogród względem innych z rejonu i tak jest dość mocno opóźniony
A na koniec problem z serii "durne błędy ogrodnika"

Rok temu wsadziłam tuż obok miskanta dwie gałązki wierzby smoczej. Nie wiem, czego się spodziewałam - pewnie tego, że się nie ukorzenią

Gałązki żyją, zaczynają puszczać listki, a próba ich wyrwania skończyła się dziś totalnym niepowodzeniem

Rosną tuż przy samym miskancie, więc nie ma mowy o ich wykopaniu, by nie uszkodzić miskanta... Czy radzicie jakoś ją spróbować "wydłubać"? Lepiej zrobić to teraz, czy dopiero jak ruszy miskant?
Życzę Wam wszystkim spokojnego tygodnia, pełnego ciepła i słońca, z jak największą ilością wolnego czasu dla Was i Waszych ogrodów
