Dziękuję za Wasze odwiedziny i wpisy. Wiem, że zaniedbuje Wasze wątki, czytam, ale nie wpisuje się. Tym bardziej dziękuję, że ciągle zaglądacie do mnie.
Odpowiem za chwilę, teraz relacja z "piekarnika";
Różyczki są zdrowe, ale cierpią, popalone kwiaty i liście.
W piątek spędziłam przymusowo 5 godzin przy upale 38 °, bez możliwości schowania się do cienia, jeszcze lepiej te moje bidy rozumiem.
Będzie kolejna redukcja i już nie będzie "balkonowego rosarium" tylko balkon z kilkoma różami...
Świetnie dają radę maluchy, już się cieszę, że czeka je lepsze życie.
PFC, wiosenny maluszek.

Kogro kochana, dziękuję Ci bardzo za za kolejny wpis
Ano są zdrowe, ale cierpią..., w planie jest kolejna redukcja.
Chciałam to u Ciebie napisać, ale niech będzie tutaj... jestem zachwycona konsekwencją prowadzenia Twojego ogrodu, a pomidorki to cudo, znam tylko "wymiarowe" ze sklepów.
Daysy, tak bywa...,ale dzięki temu odkrywamy ciągle coś nowego
Gosiu, życzę powodzenia.
Twój trawnik
Majka, co słychać, to już napisałam..., teraz tylko czekać na złotą jesień, może dziewczynki coś dadzą radę pokazać.


Escimo F.C. i Evy.











