Tesiu - wcale to nie jest takie łatwe z tym "kombinowaniem". Są tzw. granice przyzwoitości, które notorycznie przekraczam i wtedy pozostają negocjacje, burzliwe cokolwiek.
Sahara była w ubiegłym roku numerem pierwszym w moim ogrodzie. Cudo pod każdym względem. W tym roku, niestety, uległa czarnej plamistości. I to mocno.
Dla Ciebie Tesiu - tak wyglądała moja Sahara, zanim dopadła ją czarna plamistość.
Ewuniu - uderz w stół, a nożyce się odezwą...

Nie tylko Ty masz takiego "fioła".
Miałam taką koleżankę - stomatologa z prywatnym gabinetem. Zarabiała ciężką kasę, wielokrotnie więcej od swojego męża. Też nie mogła siebie zrozumieć, dlaczego zawsze podaje mu zaniżoną cenę kupionej garderoby, kosmetyków, itp.
Też tak mam, za wyjątkiem kasy i gabinetu stomatologicznego.
Teraz siedzę i dumam.
Zdecydowałam wyautować dwie róże historyczne: Mrs. John Laing R i Comte de Chambord.
Ta pierwsza jest wręcz zżerana przez czarną plamistość, choć pierwsze kwitnienie było jeszcze nie najgorsze.
Comte de Chamord wypadła lepiej ale, ale...
Nie potrafię wyrzucać żywych roślin, szukam więc innego miejsca, w którym mogłabym je posadzić.
Powoli tez rozstaję się z wielkokwiatowymi i też nie wiem co z nimi zrobić.
Nowe nabytki to Novalis, Leonardo da Vinci i Eliza. Nie wiem dlaczego Novalis mnie przekonała, mam nadzieję, że to doceni.
Parkowe: Gefylt, Elmshorn i Stanwell Perpetual oraz okrywowa Fairy Dance . Mój pierwszy Elmshorn został pokonany przez odrosty z podkładki i jakoś tak przez sentyment do niego wracam.
