Witajcie!
Dzień przerwy w opadach i od razu miło się zrobiło pod słonecznym niebem.
Nie planowałam wizyty na działce, ponieważ rano niebo było zachmurzone i raczej można było spodziewać się deszczu, jednak w miarę upływu czasu robiło się coraz ładniej, zatem żal byłoby siedzieć w domu, tym bardziej że ciepłe grzejniki rozleniwiają.
Soniu - przypominam sobie, że i Ty podzieliłaś się swoim hibiskusem z sąsiadką. Może on potrzebuje nieco więcej czasu dla pełnej regeneracji...
Gołębi nie muszę nigdzie wysyłać, u siebie bowiem mają tyle smagliczki, ile zdołają oskubać z kwiatuszków,a nawet za dużo.

Od kilku lat sama się wysiewa wszędzie, ja tylko albo wyrzucam nadmiar siewek, albo przepikowuję w miejsca, gdzie mnie przeszkadzać nie będą, a dla gołąbków stworzą smaczną stołówkę.
Nie mniej dziękuję za ofertę.
Dzisiaj już było dość ciepło, ale na jutro już zapowiadają deszcz. Może taka kratka się szykuje.
Dziękuję za dobre życzenia
Wzajemnie życzę Ci słonecznych dni

, czytałam bowiem, że masz przed sobą jeszcze sporo pracy w synowskim ogrodzie.
Kwiaty dalii zmiennej z jednego krzaczka.
Ewuś jolifleur - jeśli bardzo chcesz mieć hibiskusy bylinowe, to mogę dać Ci jedną radę z własnego doświadczenia. Kupuję hibiskusy jesienią i do wiosny zostawiam je w doniczce, którą wkopuję w tunelu. Dopiero późną wiosną przesadzam do gruntu. Przed pierwszą zimą w gruncie dość wysoko podsypuję korą drzew iglastych i kompostem. Kopczyki usuwam później niż kopczyki róż, ponieważ te hibiskusy stosunkowo późno wypuszczają łodyżki, wszystkie bezpośrednio z korzeni. Nie usuwam całego kopczyka, tylko ok. połowy, a resztę dopiero wtedy, gdy nie ma już groźby dużych przymrozków. Po osiągnięciu przez roślinę
wieku dojrzałego, tj. po kilku latach sypię kopczyk dużo niższy i usuwam go dużo wcześniej.
Wymądrzyłam się, a mam tylko dwa hibiskusy,

przy czym jeden jest już bardzo dojrzały, drugi ma dopiero dwa latka.
Nawożę je najzwyczajniej w świecie: gołębim złotkiem jesienią, nawozem dla roślin kwitnących wiosną.
Heliotropowi ścinałam przekwitłe kwiatostany, dzięki czemu jeszcze kwitnie.
Martusiu - to Ty nie masz róż? Jak to się stało, że to przeoczyłam.

Wydawało mi się, że w Twoim ogrodzie jest wszystko, co może zachwycać kwieciem.
Obok mojego kompostownika jest też kompostownik sąsiadki i jeszcze jednego sąsiada - taki narożnik u zbiegu trzech działek, tak więc trudno powiedzieć, czyim kompostem się karmią.
Myślę, że z tymi ketmiami to całkiem dobry pomysł, one są niezawodne i zanim zakwitną, ożywiają otoczenie zielenią liści.
Szczerze mówiąc, w ciepełko już nie wierzę, bardziej skłonna jestem uwierzyć we wczesną zimę.
Dziękuję i wzajemnie cieplutko pozdrawiam.
Floksy jeszcze kwitną i pachną, choć znacznie mniej intensywnie.
Alu - posiedzieć na działce to i u mnie się już nie da.

Jednak popracować sobie można spokojnie.

A zimie faktycznie jakoś mocno się śpieszy w tym roku.
Pozdrawiam wzajemnie i życzę słonecznych dni na działeczce.
Mam dwie niskie hortensje bukietowe, a zdjęcie zrobiłam tylko jednej, drugą bowiem ledwo uratowałam przed pędrakami chrabąszczy i jeszcze nie nadaje się do pozowania.
Dla odmiany astry mają się dobrze. Czyżby ich korzonki nie smakowały pędrakom? Bo że nie lubią żeniszków, to już wiem na pewno. Pełno ich wykopałam w pobliżu, ani jednego w korzeniach żeniszków.
