Zaległości na forum znów narosły, może w najbliższych dniach uda się trochę
odkopać 
Pogoda niestety w dalszym ciągu licha, chciałoby się zaśpiewać
ciągle pada.. Jestem więc szczęśliwa, gdy tylko uda mi się zgrać wolny czas na ogród z chwilą bezdeszczowej pogody. Tęskno mi za zeszłoroczną aurą, ale widocznie to taka forma zapłaty za brak zimy i wczesną wiosnę.
Aga - jakoś w ostatnich dniach wychodząc z aparatem zupełnie zapominam o tujach

Jednak gdybym się zdecydowała na niższe przycięcie, to tylko wiosną, na pewno nie teraz.
Kasiu - jestem po pierwszej, skromnej konsumpcji pomidorków. Ristoff, czy raczej indyjski nn smakiem mnie nie powalił, nie żeby był niesmaczny, ale przypominał zupełnie pomidory ze sklepu. Widocznie nie mój gatunek. Moje cały czas (w miarę) zdrowe, ale kiepsko dojrzewają, bo i jak w taką pogodę

Na temat Licziego już Ci napisałam, powtarzać się nie będę

Chociaż jak oglądam jego stare zdjęcie z długim włosem, to mam wrażenie, że ktoś go ubrał w długie futro do zdjęcia

Teraz, jak już ociupinkę zarósł, wygląda znacznie lepiej

Z Augustą tak jak pisałam, tylko, że ona cały czas kwitnie i jeszcze nie mogę ciąć. Twarda bestia z niej!
Krysiu - jedna sundavillka po zimie niestety padła. Moja hortensja nn musi być starszą odmianą, na pewno sprzed 2010 roku. Jest rozłożysta w wyniku błędów w cięciu, zanim ją nabyłam. Choć można też uznać, że dzięki temu właśnie stała się tak rozłożysta (jeden bardzo gruby boczny pęd). Jak było z liśćmi jesienią - szczerze nie pamiętam, przypilnuję tej jesieni.
Ten pęd wygląda tak:
Smolka - dziękuję za wizytę i tyle miłych słów, choć z całą pewnością nie do końca na nie zasługuję

Pozdrawiam ciepło!
Mirko - rabaty różane staram się pokazywać w całości, z wyjątkiem jednej, z której jestem wyjątkowo niezadowolona. Cały czas jest nieskończona, gdy tylko pogoda dopisuje pracy zawsze znajduję 10 innych ważniejszych spraw. I tak mnie kole w oczy...
Joasiu - na co choruje Twoja BP? Plamistość, któryś z mączniaków czy może rdza? Moja miała mączniaka właściwego, ale uporała się sama z moją drobną pomocą (oczywiście nie chemią). Hortensje były piękne rok temu, w tym sezonie u mnie wielka hortensjowa porażka
Karolinko - na róże faktycznie aktualnie nie mogę narzekać, mam oczywiście parę miernotek, ale ogólnie jest w porządku. Co robię? Pryskam namiętnie octanem wapnia, w pierwszej części sezonu stosowałam w większości Biosept, ale teraz ze względu na koszty pryskam głównie octanem. Wbrew pozorom wcale nie ma z nim dużo pracy, gdy już jest przygotowana zawiesina kredy. Co prawda w wiejskim sklepie zaczynają dziwnie na mnie patrzeć, bo podczas każdych zakupów mam w koszyku zawsze butelkę octu jabłkowego

Niestety środki ekologiczne wymagają systematyczności, ale efekty są widoczne + dochodzi satysfakcja, że nie truję siebie i wszystkiego, co żywe dookoła. Polecam!
Zaległe fotki z ostatnich dni:
Próbuję ukorzenić patyk Augusty Luise - nie wiem tylko, co z nią zrobić przed zimą, to patyk ścięty ok. 2-3 tyg. temu. Po tygodniu pojawiło się nowe życie z uśpionego pączka. Jesienią do gruntu + kopczyk po uszy czy może lepiej do chłodnego pomieszczenia przed mrozami?
Azalia wciąż otwiera kolejne kwiaty
Kwitną pierwiosnki:
Ten powtarzał w czerwcu/lipcu i znów pokazuje drobne kwiatki:
U Mamy nieprzerwanie pojawiają się kwiaty Flammentanz:
Jak już jesteśmy w ogródku Mamy, to pokażę naszą największą "wtopę" różaną. Nowość Meillanda - Eyeconic. Nie tego się spodziewałyśmy, może za rok będzie lepiej. Chodzi mi nie o obfitość kwitnienia, tylko o "jakość" kwiatów:
Wracamy do mnie - Crown Princess Margareta:
Wreszcie pokazała się dalia Letta:
Doczekałam się też pierwszego kwiatka Geoffa Hamiltona. Tak długo nie mógł ruszyć, że miałam obawy, czy w ogóle się przyjmie;
Po ataku choroby grzybowej pelaśka Happy Appleblossom zaczyna powoli dochodzić do siebie. Cieszę się, bo pelaśki i fuksje mam zamiar zimować:
Wielkie zaskoczenie - kwiat kobei

Sztuk 1 + pączek

Siałam fioletową
Poletko kosmosów przed domem - chyba napotkały gdzieś sporo azotu, słabo kwitną. Niczym nie nawożę, może to błąd...? Choć kosmos rosnący w piasku w opasce dookoła doku kwitnie jak szalony. Tu podłoże też ubogie.. Sama już nie wiem. Za kosmosami widać pierwsze kwiaty jesiennych marcinków... brrr...
Lichtkonigin Lucia ładnie się przyjęła, okaz zdrowia (nawet gąsienice nie są zainteresowane jej liśćmi):
Liczi - terrorysta, który wykorzystuje każdego:
Miniaturka (Magnolia Kordana?) zzieleniała całkowicie

Kwiat utrzymuje się bardzo długo:
Zaczyna ponawiać Pomponella:
Mieszańce piżmowe - nie dość, że zdrowiutkie, to całe w pączkach:
Mrs Pollock - fruwająca pelaśka

Mimo kilku upadków z parapetu, potem ze studni, stara się trzymać klasę:
Na Opałce mam aż 4 pomidory ;) Wszystko kiepsko dojrzewa (mało słońca i zzzzimno):
A to moja cała
...i doniczkowe:
3 od lewej - Roma - w wersji wiszącej. Wszystkie były już powykręcane, zrzucone przez wiatr z ławki, gdyby nie to - pewnie wyglądałyby ładniej:
Zeszłoroczna pergola zarasta:
Veilchenblau i Perennial Blue wreszcie dostały swoją

Obok V. dosadziłam Ghislaine de Feligonde. Na razie efektu nie ma, ale może za rok, dwa...
Dobrego wieczoru Kochani!