Witam Was Kochani

Ogród zamienił się w raj dla żab i tak naprawdę nawet nie mam czego pokazywać

Od dłuższego czasu prawie codziennie pada, nawet podczas niedawnych upałów codziennie przed południem można było cieszyć się przez chwilę słońcem, a po południu obowiązkowo odwiedzała mnie burza. Doczekałam się też gradu, który na szczęście nie wyrządził większych szkód. Wszędobylska wilgoć przy takiej pogodzie nie ma szans odpuścić. Wyjątkowo pozytywnie zaskakują mnie róże i pomidory. Choć różany sezon zapowiadał się tragicznie, choroby, które oczywiście są, rozwijają się tak powoli, że praktycznie są w ogóle niewidoczne. Zmarniał mi tylko całkowicie Graham Thomas rosnący na wręcz bagiennej części ogrodu, mączniak rzekomy załatwił go do tego stopnia, że w tej chwili jest obcięty
na jeżyka. Niestety prawie wszystkie pędy były w środku chore. Jesienią Grahamek trafi na inne miejsce, wierzę, że tam będzie w stanie się zregenerować. Jesienią zabiorę też z tamtego miejsca jego sąsiadkę Giardinę, a "rabatę" tę przeznaczę dla sadźców, języczek i hortensji. Może one sobie tam poradzą.
Zrobiłam trochę fotek na dowód, że ogród jeszcze całkowicie nie zgnił
Jestem pełna podziwu dla Annabelle, która codziennie polewana deszczem cały czas dość ładnie się trzyma:
Vanille Fraise w tym roku wydała dwa byle jakie kwiaty:
Tak wyglądała rok temu - na otarcie łez zawsze można powspominać
Augusta Luise - praktycznie całkowicie zdrowa, od dołu czasem pożółknie pojedynczy listek. Nie liczę strat wyrządzonych przez gąsienice, ale to mój wybór, że nie używam chemii i jedynie wybieram je ręcznie:
Z jakiegoś powodu zaświrowała drobna azalia - kwitnie kilkoma kwiatkami

Przez cały czerwiec i lipiec była przykryta ekspansywną tojeścią rozesłaną, dopiero pod koniec lipca ją usunęłam. Może to wywołało kwitnienie?
Barwinek postanowił złamać monotonną zieleń bukszpanu:
Świerk Conica, który jak wiadomo pochodzi od czarciej miotły, powraca do formy wyjściowej - zostawiam ten pęd jako ciekawostkę. Ciekawe, jak będzie się zachowywać...
Dzielżan Ruby Tuesday zaczyna:
Teraz już wiem, dlaczego Flammentanz nazywana jest terminatorką. Już w kwietniu była porażona mączniakiem rzekomym, w dodatku podczas deszczu kapie na nią z nieszczelnej rynny. Poradziła sobie z chorobą i robi wszystko, by niedługo na ławeczce mogła usiąść tylko jedna osoba
Młoda Friesia długo była bardzo marniutka, powoli zaczyna brać się w garść:
Kolorowy Jazz (RT 03-078)
Hortensja Magical Candle dostała dla towarzystwa jeżówki:
Z bliska - Secret Affair:
i Green Eyes:
A pod wiązem w błotku rozkwitła taka nn (od Marty):
Języczka pomarańczowa:
Ewelinko - kapustka od Ciebie zdecydowanie nie jest i nie będzie ozdobna

Z pozostałych dwóch gąsienice zostawiły troszkę więcej:
Przykład, jak pięknie można się zestarzeć - krasnal Nieśmiałek
Lilia - jaka? nie wiem...
Mama dostała różę miniaturową w doniczce. Podzieliłyśmy i mamy obie

Wygląda trochę na Magnolię Kordana (kwiat seledynowy złamany różem, choć aktualnie rumieńców ma mało):
A tu troszkę starsza (o parę tygodni

) miniaturka. Podłapała mączniaka prawdziwego, ale wytrwale opryskuję ją wodą z mlekiem:
Pastella zaczyna ponawiać:
Pomidory w donicy, które już nie raz spadły z ławki na ziemię. Jeszcze żyją - trzymajcie za nie proszę kciuki:
Gruntowe - żyją zapewne dzięki octanowi wapnia i herbatce tymiankowej:
Rhapsody in Blue na własnych korzeniach (nie miałam sumienia pozbyć się pączków):
Niepozorne kwiatuszki na sadźcu plamistym:
...i jeszcze drobniejsze na purpurowym. Musiałam go przyciąć o połowę, bo czubki miał chore:
W tym miejscu było bardzo pusto - ptaki w podziękowaniu za dokarmianie wysiały mi słonecznik
Tegoroczny Pielgrzymek zrobił mi niespodziankę:
A w domu takie moje własne kwitnienie storczyka - niby nic wielkiego, ale nigdy nie miałam aż tylu (

) kwiatów:
Na koniec ciekawostka clematisowa z ogródka Mamy. Clematis Jan Paweł II. W tym miejscu rok temu Mama posadziła Violę, którą wiosną tego roku przesadziła w inne miejsce. Jan Paweł II pojawił się niespodziewanie po przesadzeniu Violi. Pisałam na ten temat z Panem Sylwestrem Tomszakiem. Wg niego w szkółce do jednej donicy posadzono dwie odmiany - Violę i Jana Pawła II. Gdy dominująca Viola została usunięta, Jan Paweł II odbudował się z korzenia. Podobno clematisy potrafią odbudować roślinę nawet po roku letargu. Nigdy bym nie pomyślała, że clematisy to tak silne rośliny!
Pozdrawiam Was serdecznie!
