Aniu - z każdym dniem coraz więcej i kolorów i zieleni.
W sadzawce są już 3 okazy, ale udało mi się zrobić fotkę tylko jednemu.
Ciekawe ile będzie ich jutro.
Dorotko - to nie jestem mistrzem, ale sama natura.
Zeszłej wiosny kwitło ledwo kilka krokusów i byłam przekonana, ze wszystkie wymarzły lub zgniły.
Jak się okazuje w tym roku, musiały przetrwać, albo w postaci cebulek przybyszowych, albo się zregenerowały stare i jak widać pięknie w tym roku zakwitły.
Będąc przekonaną, że je straciłam dokupiłam, ale bardzo niewiele a teraz mam cudowną niespodziankę.
Pewno kompost i gnojowica zadziałały i jest efekt.
Ja pryskam tylko Miedzianem, jako że został dopuszczony jako jedyny środek chemiczny do upraw eko.
Muszę opryskać brzoskwinie i śliwy.
Jak wygrabię ogród to opryskam nim jeszcze róże i to wszystko.
Potem pryskam gnojowicą, mydłem potasowym z czosnkiem szałwią i skrzypem.
A jak już będą to wyciągiem z pokrzywy.
Ewka - kocham wiosenne maluszki.
Dają tyle radości, że nie potrafiłabym nie mieć ich w ogrodzie.
Aninko - teśim sa, że aj u Tebe uż je jaro a vśechno kvete.
Preju zdravi a
Sławku - na pewno też zakwitną lada dzień.
Też będziesz się nimi cieszył.
Ewka - może przybrała się od kogoś z innymi kwiatkami.
Pewno postanowiła u Ciebie zamieszkać.
Majeczko - u mnie rośnie po całym ogrodzie i stale się rozsiewa.
Uwielbiam też takie roślinki i mam ich trochę.
Kokoryczka lubi miejsca wilgotne i zwięzłą glebę, ale na lużniejszej tez rośnie, jeśli nie zostanie przesuszona.
Jest bardzo krucha i nie znosi spulchniania ziemi, co kończy się dla niej potarganiem korzeni a nawet śmiercią.
Uwielbia rosnąć pośród kamyków w szczelinach i zakamarkach pomiędzy korzeniami.
Kocha zarówno słonko jak i półcień a nawet cień, jeśli nie jest tuż nad nią.
Powtarza kwitnienie a zasilonym obok roślinom podkrada nawozy i kwitnie nawet 3 razy w sezonie.
Jedno kwitnienie jest bardzo długie, więc praktycznie cieszy moje oczy cały rok.
Ropuchy też uwielbiam bo ich pokarmem są ślimaki, mrówki, muchy i inne dziadostwo za którym nie przepadają nasze rośliny.
Więc z bytności ropuch wynikają same plusy.
Między innymi dlatego są w moim ogrodzie zakątki w których mogą sobie zrobić domek i dlatego też nie używam chemii, bo one są na nią bardzo wrażliwe.
Jak tylko się obrobię z głównych prac w ogrodzie to biorę się za budowanie domków dla murarek.
Jadziu - to prawda.
Lilaki mają takie pąki, że tylko patrzeć jak pokażą się szyszki kwiatowe.
Moje jagody kamczackie już mają pierwsze liście.
Miło, że wpadłaś.
Justynko - witaj.
Duże grupy krokusów wyglądają bajecznie.
Uwielbiam przyglądać się jak pszczoły i trzmiele uwijają się w nich zbierając pyłek.
Nie ma to jak wiosna.
