Witajcie Izo, Danusiu, Ewo i Joasiu

. Dziękuję Wam za odwiedziny i miłe słowa pod adresem roslinek i jednego małego rozrabiaki. Pełniki sa rzeczywiście przepiękne i oczu od nich nie mogłam oderwać u ogrodnika. Nareszcie mam jakieś małe sukcesy. Dla wytrawnych ogrodniczek ostrózki, serduszka czy dzwonki w ogrodzie to zwyczajność. Mnie się dopiero po raz pierwszy udało je przezimowac i dlatego tak się cieszę. Czekam z zapartym tchem na lilie, ale jakoś się nie spieszą. Nawet wyjatkowo wiem, gdzie je posadziłam tyle, że nic tam się z ziemi nie gramoli. Ale czekam cierpliwie. Ewo kochana niewiele wiem o brusznicach a o borówce kanadyjskiej nic w ogóle. Krzewinki brusznic kupowałam jesienią, w dwóch rzutach. Najpierw trafiły mi się niskie, o bardzo błyszczących listeczkach (jedna z nich na zdjęciu), a potem inny rodzaj, zdecydowanie wyższe podobne do tych, które widzi się w lasach. Posadziłam borówki za radą Hanki 55, jako element biotopu, w którym dobrze żyje się rododendronom. Przezimowały bardzo dobrze, RH gorzej. I tyle moich z nimi doświadczeń. Rosna pod sosną, mnie się bardzo podobają. Joasiu jak czytam Twój post, to jak bym siebie widziała. Jesienią kupiłam w Rosarium wymarzoną EDEN 85, zaplanowałam dla niej najlepsze miejsce w ogródku różanym i jak zaczęłam kopać stosownie głęboki dół, okazało się, że jest tam warstwa cementu. Białoróżowy Eden wylądował więc na rabacie przeznaczonej wyłącznie na czerwone róże

. Dziś wykopałam z różanki marniutkiego Ch.Austina, który poszedł pod płot w myśl zasady "wóz albo przewóz", a na jego miejsce, z honorami przesadziłam Edena. Mam nadzieję, że się nie zorientował, że ma nowe lokum

. W ogóle dziś spędziłam upiornie aktywnie poranek, bo wykopałam dwa RH, jeden okazało się, że się w ogóle nie przyjął. Jego bryła korzeniowa wyglądała jakbym go dopiero co wyjęła z donicy produkcyjnej. Drugi, ma bryłę korzeniową, na szczęście, rozbudowaną w formie płaskiej, okrągłej puszki. Poszerzyłam mu dołek, usunęłam strae podłoże, wsypałam nowe składające się z obornika końskiego, kory przekompostowanej i kwaśnego torfu. Dodałam szczepionke mykoryzowa i posadziłam biedaka na nowo. Zdjęcia wkleję wieczorem. Pod wszyskie RH dałam tę mieszankę. Nie wiem jak u Was, ale moje RH poza dwoma, maja krótki "pień" i dolne liście leżą dosłownie na ziemi. Musiałam więć najpierw wygarnąć spod nich stare podłoże i korę , żeby zrobic miejsce na tę dzisiejsza mieszankę. Przy okazji tego wygarniania zasypałam borówki i wrzosy i oczywiście jedna borówke rozdeptalam

Gdybym chciała na tę starą korę nasypać nowe podłoże, to bym zasypała całą dolną część krzewu. A poza tym korzenie nie mogłyby oddychać przyspane korą, warstwą kory z torfem i końskim obornikiem i nową korą. I tu mam pytanie do znawców tematu. Czy sypać jeszcze korę na to podłoże, które rozłożyłam cienką warstwą pod koroną?
Strasznie to wszystko skomplikowane. W każdym razie złożyłam sobie uroczyste przyrzeczenie, że poza podlewaniem nie dotknę się do RH, aż do sierpnia, kiedy zasilę je potasem i magnezem. Co będzie, to będzie. Na jutro planuję zasilenie granulowanym obornikiem azalii, hortensji, peonii i w ogóle wszyskich roślin poza lawendą i sadzonymi jesienią różami. Wyobrażam sobie, że ten granulowany obornik należy lekko przykopać (trudno będzie z peoniami, ale mam malutkie grabki. Chodzi mi o to, żeby nie pokaleczyć wschodzących pędów) i podlać. No i to chyba przed świętami będzie wszystko, jeżeli chodzi o ogród.