Pech cholerny dziś mnie prześladował

Tak się szykowałam i.....ubrana motocyklowo, skuterek nawet zapalił i nagle Banderas wydarł sie na całą okolicę

....- a dokumenty masz

.Nie mam

.Godz. 10-ta na 11 -stą umówiona byłam.Szukamy odsuwamy meble, awantura jak sie patrzy, jedno na drugiego zgania...a kierowcą jestem ja...tylko mnie nie było, co do diabła zrobił z moim dowodem rejestracji...nie ie łachmyta! Dzwoni telefon.....- wpadniemy do Was za pół godzinki.....goście "w kratke"(Szkoty)

I zamiast szukać dokumentu ganiam w kasku po chałupie

jak szalona......Przyjechali, nie pili

ale jedli i faajnie

bośmy się już dawnoooo nie widzieli
I tak do Kaśki mej.... co tak naprawdę Mariola ma na imię...

nie pojechałam.
A po wyjściu gości szukamy dalej...dokumentu skuterkowego,

pożyteczne czasem takie nagłe zgubienie czegoś....wyciągnie się to i owo zza mebla łacznie z pajęczynką

i innym kurzem, troche rupieciarstwa powyrzuca, popyszczy na chłopa

, atmosferę zagęści.
No i Banderas pyta-a w tej szafce patrzyłaś.....no pewnie że szukałam, ale na wszelki wypadek ręką po półce przejechałam i oczom mym ukazał się dokument szukany od kilkunastu godzin odliczając pobyt gości

Ufffffffffffffffffffffffffff
Elu Romciu musimy
ElleBelle pisze:Z Basią to musimy się zgrać zanim nie ucieknie nam do szuflady
Marysiu Dorotko najmłodsze nasze znaczy 3-cie najmłodsze "tworzywo"...co za mąż poszło ...bedzie rok w kwietniu

...a ja flaszki weselne obrabiałam....szydełkiem, szydełkiem
