
Jestem, ale dużo raczej nie będę pisać...od 2-dni jest nieco lepiej,ale stany bywają różne, Najgorsze są poranki, ale już nie takie jak były 2-dni temu wydawało mi się że nie dam rady dalej...wytrzymałam ale musiałam się ratować lekami na serce.
Wieś nam się wydłużyła. Lokatorzy zostają do 15=lutego

, ale cóż przed 20-tym stycz. to ja na pewno nie pojadę do Banderasa jeszcze, daje sobie radę więc ani o nim nie myślę
Ciężko mi czasem, bardzo trudne są chwile gdy wychodzę chcąc być sama, ale moja córka szuka mnie, szuka bezpieczeństwa, którego w dzieciństwie miała zbyt mało, jak się okazuje......
Muszę się z wieloma sprawami teraz zmierzyć, i nie szukać winy, ale i rozgrzeszenia nikt mi nie da.
Bardzo dziękuję że jesteście

że piszecie
Nie mam zbyt często możliwości pisać, bo nie wiadomo czy mnie kto nie inwigiluje....
Pozdrawiam WAS SERDECZNIE
Baśka