A w ogóle to dzięki za pociechę, jednak chciałoby się mieć tych wizytek więcej. Wszyscy by chcieli. Wtedy raźniej na duszy się robi.
AGNESS, ja też lubię takie zatopione róże w innych bylinach i jednorocznych. I szukam stale nowych rozwiązań. Te klasyczne są chyba jednak najlepsze, bo pasują do wszystkich barw róż, no i długo kwitną, co jest chyba najważniejsze.
Doromichu, dziękuję
Keetee, dziękuję ci kochana. Tak mi się miło zrobiło po twoim wpisie, że nie masz pojęcia.
Marzka, no co ty? Jeśli to podkładka, to nie ma jej po co trzymać. Na jej miejscu posadź co innego. Zresztą myślę, że z czasem sama dojrzejesz do tej decyzji. Ja pomidorom też kiedyś żałowałam usuwać odrostów. Ateraz na przykład powinnam poobrywać niektóre grona winogron, żeby pozostałe lepiej dojrzewały. Ale mi jakoś żal...
Jule, ty to chyba genialna jesteś. Pierwszy strzał i od razu gol! Obejrzałam sobie w necie Lavaglut i faktycznie ta moja to wypisz wymaluj ona. Dzięki
Gajowa, a jak to się stało, że ty liliowca nie masz
Margo, ogród się faktycznie zmienił, ale to oczywiście za sprawą róż. Nie mogło być naczej. Wiadomo, że część wymarzła, jak u wszystkich, ale zawsze u mnie będą. Będę w razie czego kupować nowe, bo pzekonałam się, że ogród bez róż, to jakby taki trochę martwy. Gdzie kupuję? Tylko w Polsce. I gdzie się da. W marketach, w szkółkach internetowych, w centrach ogrodniczych, które mijamy na trasie, jadąc tu i ówdzie. Jest tego mnóstwo
Iga, czas leci i wątek leci. Ale masz rację, trzeba będzie trochę przystopować
Kropelko, dobrze, że przynajmniej czytacie bajki, bo inni rodzice to nawet na to czasu nie mają i dzici wychowują się wyłącznie przed telewizorem
ROZCHODNIKI zwiastują powoli nadchodzącą jesień

Drobna różyczka Fairy wyleguje się w PRZETACZNIKU.


POWOJNICZEK zerka zza kratki

Mount Shasta i Winchester Cathedral w białym duecie

Kwitną w słoneczku HOSTY




