Ach... jakże się cieszę, że doceniacie moją powściągliwość
Anuś... te róże to już drugie podejście... u tego samego pana nabyłam moją... największą różę
Pamiętacie to maciupeństwo, które z lupą trzeba było oglądać? Mam wrażenie, że to ta sama mnie uwiodła... zapobiegliwie kupiłam dwa krzaczki i posadziłam razem... jakby co, łatwiej będzie znaleźć
Emka... nooo... teraz to rzeczywiście będziesz miała takie miejsca
Ale pamiętaj: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!
Będziesz mogła sobie zrobić bagienko... albo i oczko nawet... jak Siberia
Elusia... no nie było mnie
Weekend zdecydowanie domowy... i takie bywają...
100kroć... ano... powojniki nie zapałały uczuciem do wielokątów... chyba z wzajemnością
Łuk będzie uroczy... do pierwszych przymrozków
A potem... urocze rozplątywanie tego wszystkiego...
A kiedy zaczniesz sadzić przed domem? Bo kanalizacja przecież była robiona zimą? Czyli teraz kostka?
Siberko... nieco taniej wychodzi samodzielne sklepywanie kratek... poza tym masz wtedy pełną dowolność kształtów
Po altance pnie się akebia pięciolistkowa, w tym wypadku chyba akurat 'Silver Bells'... po drugiej stronie jest jeszcze 'Alba', a o przeżycie u boku rdestu walczy ta klasyczna - z fioletowymi kwiatami...
Martuś... 'Gold Bar'... masz oko
Hortensja pochylona nad stokrotką... jakoś mnie ten widok za serce chwycił... rozczulił... dla tego ujęcia musiałam się trochę pogimnastykować
Dalu... ano... co do zdjęć... mam wątpliwości, bo teraz te pionowe nie mieszczą sie w całości na ekranie...
Safe... pomysł podkradaj, pnia nie ruszaj!
Ech... żebyście wiedzieli, jaka ja dzielna jestem! Wczoraj przeszłam sie jeszcze raz przez targi - i nic! Nic nie kupiłam!
Co więcej - z rajdu po Praktikerze i OBI przywiozłam tylki podporę do pnączy... taką z ozdobną kulą... przecenione były... grzech było nie brać... juz potraktowałam czarną farbą na rdzę...
Z rozpędu machnęłam jeszcze nogę od parasola... tak jest jakoś... spójniej
I poleniuchowałam w ogrodzie...
Tylko nawóz jesienny sypnęłam roślinkom... trawnik jeszcze czeka na swoją dawkę... po ostatniej wpadce z nierównym rozsypaniem, co zaowocowało wypalonymi plackami... nie zaryzykuję ręcznego sypania...
W tym celu zresztą odbył się wczorajszy rajd - szukaliśmy takiego "rozsypywacza" młynka do nawozów... ale cena 109 zł skutecznie mnie odstraszyła...
Macie jakieś doświadczenia z takim ustrojstwem?
Bo zastanawiam się nad zakupem jakiegoś tańszego (czyt. nie "markowego") na all...