Witam swoje ulubione Miasteczko!
Jak się macie, Mieszczanie i Mieszczanki?
Dziś w TV była dyskusja o współczesnym języku i pani Maria Czubaszek wystąpiła z apelem, żeby mówić do siebie nawzajem nie tylko słowami, ale i treścią.
Bardzo mi się ten apel spodobał, bo tej treści tak by się chciało...
Bo "słowa, słowa, słowa..." dobre były tylko u Hamleta.
Dzisiejsza wizyta z Wickiem u weta nie dała odpowiedzi na pytanie, co za bakteria nęka mojego kota.
Dostał kolejne zastrzyki antybiotyku. Najgorsze jest to, że jutro to ja muszę mu zastrzyk wykonać. A mam nielichego pietra...
Ale to zmartwienie na jutro, dziś zaś znowu przyszło się zmierzyć z listopadową szarzyzną. A ponieważ po niedawnej temperaturze 0*, dziś było aż 5 bez wiatru, miałam wrażenie, że jest całkiem ciepło.
Mimo to do ogrodu mnie nie ciągnie. I przez to przedwcześnie skończyły mi się lektury... Biblioteki jutro nieczynne, przyjdzie mi po raz piąty zacząć czytać "Millenium"

.
Dziś na poprawę nastroju liznę troszkę czerwca, ale bez róż. Te zostawię sobie na następną część wątku.
Ewo
! Tak pięknie piszesz o radości sportów zimowych

i o barwach zimy...
Zima musi gdzieś być, bo bez niej i bez Justyny Kowalczyk ciężko będzie dotrwać do wiosny.
Wolę, kiedy z uroków zimy korzystają ci, którzy to potrafią. Choćby Ty! Z Twojej wizji wolności i radości życia wybieram ogród o poranku...
Nic mi się nie chce robić w ogrodzie, choć powinnam przygotować go należycie do kolejnego maja...
A Ty? Napracowałaś się, ale jesteś lepsza ode mnie.
Dla Ciebie agapant, niebieski, jak niebo nad Alpami słonecznego dnia.
Krysiu 
, masz rację, bo przełom maja i czerwca jest moją ulubioną porą o ogrodzie, najbardziej niebieską

. Ogród nie zając, w dodatku teraz nieciekawy, więc nie forsuj się. Zdrowie najważniejsze, a zaleceń lekarzy należy przestrzegać.
Wicek 12 lat przeżył bez weterynarzy, teraz widać nadrabia. Czekam na wynik badania bakteriologicznego, ale w skuteczność leczenia już nie bardzo wierzę...
Ale za dobre słowo dzięki!
Dla Ciebie trzy kolory głowienki.
Lisico
!
Wszystko, czym się zachwycasz, oprócz dymiących gór, znajdziesz u nas!
Nawet potężne buki, choć ten austriacki robi wrażenie.
Z kotami trzymam się, choć w łóżku ciasno, kiedy się wszystkie trzy do niego wpakują

.
PS. Ciekawe, czy Twój ulubieniec
Falstaff przeciąpie zimę

.
Ponieważ wciąga Cię błękit - to dla Ciebie kocimiętka i kaszubskie niebo.
Małgosiu 
, no właśnie w poniedziałek się wyda, co dolega
Wickowi. Mam nadzieję, że to jednak bakteria...
Z pieszczotami gorzej, bo
Wicek na mój widok ucieka, gdzie pieprz rośnie, choć ja mu tylko tę bródkę smaruję nadmanganianem potasu (zgodnie z przykazaniem weta).
Dla Ciebie
Wicuś, jeszcze w dobrej formie.
Justynko 
, patent na zimę masz dokładnie taki, jak ja

.
Przywalenie i przytłoczenie minie, włącz sobie tylko jeszcze
zdjęcioterapię 
.
Wydaje mi się, że kiedyś praca w szkole była łatwiejsza i przyjemniejsza...
Do serdeczności dołączam Ci maczki. Lubisz?
Marysiu 
! Serce masz większe niż ustawa przewiduje... Ale ja zamachu na Twoje róże nie wykonam. Dziękujemy z
Wickiem za troskę. Też mam nadzieję, że wynik badania w czymś pomoże. Ludowe środki już były stosowane... bez skutku...
Czym by tu podziękować Ci za odwiedziny? Może bodziszkami?
Jagódko 
! Pamiętam te czasy i te narciary! Mieliśmy niedaleko domu górki, z których się zjeżdżało. Tylko mój brat cioteczny się ociągał. Twierdził, że najpierw musi się nauczyć
stać na nartach

. I zimy były wówczas śnieżne, że hej...
Jaśmince nic na drutach nie zrobię, choć mogłabym. Oni w tej Anglii wszystko wrzucają do pralki i piorą w wysokich temperaturach, a moje włóczki wymagają prania ręcznego w łagodnych środkach...
Z
Wickiem trzymam się póki co, żyworodka była stosowana, specjalnie dla niego ją nabyłam, ale nie pomogła

. Za ciepłe myśli dziękujemy.
W nagrodę dwa ciepłe widoczki.
Margo 
, racja, stanowczo wolę naszą szarzyznę niż to, co w USA!
Zawsze się tego okresu boimy, a on mija nie wiadomo kiedy. Ale umilić go letnim ciepełkiem - czemu nie

. Kciuki trzymaj, one mają jakąś magiczną moc!
Pogoda ducha mnie nie opuszcza, bez niej nie dałoby się żyć.
A te obrazki niech Ci umilą szare dni.
Justynko! Szkoda pewexowskiej włóczki i mojego kunsztu dla kocich zadków

.
Ciekawa jestem Grzesia w kominie...
Pozdrawiam Was jaśminem.
A całemu Miasteczku życzę takiego podejścia do życia, jakie preferuje Szuwarek.
Byle do wiosny!!!
- Jagi