w jakimś poście "doniczkowym" ktoś pisał, że balkonowe podłoże pod warzywa trzeba wymieniać co roku na świeże.
Przy dużych pojemnikach ( np.: 40 - 80 litrów) to spory wysiłek i kłopot (najpierw trzeba wynieść starą ziemię, a potem wtargać nową).
Zastanawiałam się, czy udałoby się użyźnienie takiej ziemi na przykład poprzez wymieszanie z nią mocno rozdrobnionych i wstępnie przesuszonych bioodpadków kuchennych od jesieni do wiosny, czyli na kilka miesięcy.
Czy na zadaszonym balkonie (brak opadów bezpośrednio do donic) doszłoby do takich procesów rozkładu i przetrawienia tych resztek przez różne mikroorganizmy, jak to ma miejsce w glebie?
Można oczywiście użyźnić glebę kupnymi nawozami w płynie, ale pytam o tą opcję z odpadkami czysto teoretycznie i z ciekawości.
Pozdrawiam







