Ewelinko, a i ja odwiedziłam wczoraj Twój ogród, ale wpis zostawiłam sobie na dzisiaj.
Z tą moją cierpliwością to jest np. tak, że nie sadzę piwonii, bo czasami trzeba czekać i ze cztery lata aż zakwitnie. A liliowca kupiłam, bo nie przypuszczałam, że aż tyle na niego czekać trzeba będzie....
Na te, co dostałam siane z nasionek przez koleżankę to wiedziałam, że tyle trzeba będzie czekać no i też w tym roku mi ślicznie zakwitł.
Zakwitł mi też jeden hibiskus, który dostałam jak miał nawet nie całe 5 cm - no prawie pięć lat czekałam - i w tym roku już wiem jaki ma kolorek.
Ja w tym roku nie cięłam żadnego hibiskusa to może dlatego mi szybciej zakwitły.
Z tym Twoim liliowcem to może jest tak, że on zakwita tylko tego nie widzisz...?? Niektóre trzymają kwiatek nawet tylko kilka godzin. Jak wracam wieczorem z pracy to tego mojego ślicznego pająka też już nie mogę chwalić za piękny kwiat, mogę go chwalić tylko jak mam wolne....

Raczej nie są wymagające co do miejsca, więc nie wiem czy przesadzanie ma sens. Ja swoich w ogóle nie nawożę, to sie starają a nie obijają.
Pozdrawiam
Krysiu - te Lewizje już trochę czasu są u mnie, ale zimują tak jak dalie, po prostu w donicy wnoszę je na ganeczek. Natomiast
Jadzia ma sprawdzony patent, że na zimę wystarczy szybka nad nimi i dobrze zimują nawet w gruncie. Po prostu nie lubią wilgoci, ale w nóżkach lubią kamyczki.
No czekać cztery lata to i tak w sumie nie jest zbyt długo, przecież niektóre rośliny zakwitają nawet i po 10 latach. No jasne, że myślałam, że ów mój liliowiec pająk zakwitnie od razu, ale w sumie to teraz wynagradza mi to moje długie oczekiwanie, oj wynagradza.
Hibiskusy w tym roku nie przycinane to i kwitną szybko. Ale w przyszłym roku to już im się tak nie upiecze, pójdą pod sekator na pewno, co zdecydowanie opóźni czas ich kwitnienia. Ale muszę je trzymać w ryzach.
Pozdrawiam.
Jadziu / JAKUCH - kojarzysz tę różę? Znowu zakwitła.
Pachnąca Pysznogłówka
Mr Lincoln
