Pogoda w kratkę, ale szału nie ma.
Wczoraj wreszcie pojechałam po bratki. Były chyba wszystkie kolory oprócz moich ulubionych, błękitnych. No nie wiem, co z tym kolorem, że taki mało powszechny. Co roku mam problem z ich upolowaniem. Mowa tu oczywiście o tych drobnych, bo te wielkokwiatowe były

Zastanawiam się, czy nie poszukać nasion i nie spróbować samej sobie ich naprodukować

Gdy przyjechałam już z tymi bratkami, zaczęło tak bardzo padać, że odpuściłam sobie sadzenia. A dziś rano wszędzie było biało


Małgosiu, czekam niecierpliwie na piękną ciepłą pogodę. Niestety i święta chyba nie będą ładne, ale mam nadzieję, że w kwietniu będzie już tylko lepiej.
W butelkach rośnie sałata

Aga, moje plecy a dokładniej kręgosłup też nie raz zaczyna strajkować. Niestety, choć tak bardzo lubię ten wiosenny ogrodowy fitness, to muszę sobie do rozsądnie dawkować, bo potem cierpię.
Oby tylko pogoda w miarę dopisywała, to wszyscy zdążymy z naszymi pracami

Dorotko, mój foliak niestety pod wielkim znakiem zapytania. Były plany że oprócz szklarni, postawimy w tym roku jeszcze foliak, ale chyba nic z tego nie będzie. Sama, nie dam rady tego zrobić, a M nie ma czasu

Trawnika ja już bym więcej nie chciała. Koszenie tego co mam zajmuje mi około 4 godziny a potem padam z nóg

Miło jednak pomarzyć


Ewuś, wystartowały, ale kwitły później a niektóre już nie zdążyły powtórzyć kwitnienia

Aneczka, zastanawiałam się długo o co Ty mi się pytasz i chyba już wiem . Pomyliłaś mnie z Jolką (jol_ka). To ona ogłosiła akcję poszukiwawczą na fb. O to chyba Ci chodziło, czy tak ?

Mariusz, jak będzie na tyle ciepło, że będzie większość wysiewów można wynieść do szklarni, to wszystko wtedy ładnie ruszy. Póki co wyprowadziły się tam odporniejsze rośliny i jak na razie dobrze dają radę. Trawki zaczęły mi się pokładać w stronę okna i wyciągać. Po przeniesieniu wyprostowały się szybko i nabrały ciałka

Ewelinko życzę Ci z całego serca zrealizowania wszystkiego co sobie zaplanowałas.

Super, że masz w planach też warzywnik. Wymaga on zawsze dużo pracy, ale satysfakcja ze swoich warzyw jest ogromna.
Irenko, wiosną zasilam róże kompostem. Te, które miały z niego kopczyki, to tylko go rozgarniam, a pozostałym staram się coś dorzucić.
Mam dostęp do końskiego obornika, więc go nastawiam i regularnie zasilam róże co 10 - 14 dni, aż do kwitnienia. Raz w sezonie stosuję też jakiś nawóz mineralny. Kupuję jakiegoś gotowca przeznaczonego specjalnie do róż. Stosuję go przeważnie po pierwszym kwitnieniu, ale max pod koniec czerwca.
dotii. zapraszam jak najczęściej. Na kolczatki trzeba będzie jeszcze poczekać, ale mam nadzieję, że do tego czasu też będę miało co nieco do pokazania.
Brateczki











W ogrodzie nadal skromnie. Krokusy jakoś nie mogą się zebrać. Kwitnie tylko jedna jedyna kępka

Przebiśniegi jeszcze kwitną zmasakrowane przez kreta


Pokazała się też pierwsza przylaszczka

