Marysiu, obsypywanie śniegiem chyba jest mocno przereklamowane. W ubiegłym roku nie dość, że zrobiłam różom kopczyki, to jeszcze później zgarnęłam na nie dużo śniegu. A efekt i tak był taki, jaki był

Czyli wszystkie róże i tak przemarzły i musiałam je ciąć poniżej kopczyka.
Pomysł z różą na domku brałam już pod uwagę, ale kto by mi ją przywiązywał i do czego? Poza tym pędy włażą pod dachówki i niszczą dach. Już musieliśmy wyciągać spod nich glicynię. Bardzo trudno jest się tam dostać, bo dach jest stromy i eM musiał nieźle się nawyginać, żeby do nich sięgnąć. A i ja przeżywałam niezłego stresa, bo musiałam trzymać drabinę, żeby się nie przesunęła

Także ten pomysł niestety odpada. Jak mi się uda wytępić z tego miejsca glicynię, to rozważę powojnik. Tylko obawiam się, że walka z glicynią może przypominać tę z wiatrakami
Zaczynamy wspominki
Agnieszko, kobee chyba zapylają się przypadkowo. Nie wiem tylko dlaczego tak mało zawiązuje się nasiennków? U mnie co prawda w tym roku zaszalały, bo na cztery wsadzone rośliny miałam ich aż sześć

Dopiero za jakiś czas okaże się ile z tego będzie nasion zdatnych do wysiania. W ubiegłym roku wysiałam piętnaście nasionek i wszystkie wzeszły
Na zdjęciu rzeczywiście są kły czosnków. Wydaje mi się, że wyszły prawie wszystkie posadzone w tym roku oprócz olbrzymich. W każdym razie cebule były olbrzymie, bo co z nich wyrośnie to okaże się w czerwcu. Kupowałam je od tzw.
baby na ryneczku. Zresztą co to za różnica gdzie się kupuje? Żadne miejsce niestety nie gwarantuje zgodności zakupu

Moi synowie na pewno nie są święci, ale i tego od nich nie wymagam. Wyszłam z założenia, że skoro jestem jedynym rodzynkiem w rodzinie, to jakieś przywileje mi się należą
Lucynko, mam nadzieję, że czosnkom ta zbytnia nadgorliwość nie zaszkodzi

Obawiam się, że ciągle dodatnia temperatura może jej jednak zachęcić do dalszego wzrostu, a wtedy to już
marne szanse Szkoda by było gdyby się zmarnowały i nie zakwitły. Nie kupowałam ich jakoś szczególnie dużo, ale jakieś 50 na pewno posadziłam. A może i więcej? Wydaje mi się też, że wychodzą krokusy, ale tym się nie przyjrzałam, więc nie jestem pewna. Założyłam, że to czosnki jak wszędzie. Dopiero w domu pomyślałam, że pod świerkiem przecież nie sadziłabym czosnków, tam chyba jednak poszły krokusy. Musimy jednak poczekać do wiosny i przekonać, jakie szkody tak naprawdę wyrządził okropny, tegoroczny sezon
Ewuś, pierwiosnki mam dzięki Lucynce

Do tej pory jakoś mnie nie lubiły i nie zatrzymywały się na dłużej w moim ogródku. Te też są dopiero pierwszy rok, ale skoro się biorą za kwitnienie jesienią, to może tym razem zapuszczą tu korzenie? I ja w tym roku mam słomę, też będę owijać swoje pnące różyczki

Może w ciepłych ubrankach nie będzie im tak zimno i wreszcie podskoczą troszkę wyżej niż 120 cm ? Do tej pory tylko krasnale mogły nazywać je pnącymi, ja na pewno nie

Jeszcze co prawda się z tym nie spieszę, bo jednak ciągle jest w miarę ciepło, ale i chyba nie będę czekać do -15 jak w tamtym roku. Różom może i nie było jeszcze zimno, ale ja zmarzłam na kość.
Soniu, moje dziecko zupełnie nie widzi sensu robienia zdjęć roślinom. Gdyby chociaż jeszcze kwitły, ale takim suchym badylom

?
Majesty jakoś słabo rosła mi w domu, na działce było jej dużo lepiej, ale nie przyspieszyło to jej kwitnienia. Kwitła późno i słabo. Chyba jest to wina klimatu, wiosna przychodzi z dużym opóźnieniem i wiele roślin sadzonych w moim rejonie nawet nie zdąży zawiązać nasion, nie mówiąc o tym, żeby nasiona dojrzały. Dlatego z chęcią korzystam z Waszych zasobów
Ciekawa jestem jak poradzą sobie wysiewane ostróżki? Znalazłam informację, że najlepiej wysiewać je na przełomie stycznia/lutego w szklarni lub bezpośrednio po zbiorze nasion

Nie pozostaje mi nic innego jak tylko spróbować wysiać je w domu, bo szklarni nie posiadam.
Jadziu, ogródek w tym roku nie tylko podlany, ale nawet zalany

Zupełnie mnie to nie cieszy. Wszędzie jest błoto, trudno jest cokolwiek posadzić lub wykopać. Zupełnie nie rozumiem jak w jednym, nie takim znowu wielkim kraju były równocześnie i susza i powodzie? Może się czepiam. ale już wolałabym latać z wężem, nadmiaru wody niestety nijak nie wyprowadzę. Na szczęście koniec roku już za króciutką chwilkę. Liczę na to, że kolejny sezon będzie zdecydowanie lepszy
Elu, no tak, w porównaniu z Tobą, to ja mam na działkę rzut beretem

Jednak teraz już i tak nie jeżdżę, co zdążyłam zrobić to jest zrobione, a czego nie zdążyłam, zrobię wiosną. Czeka mnie jeszcze przykrycie kołderkami różyczek, ale to jeszcze nie teraz. Muszę jednak dokładnie przyjrzeć się zapowiadanej pogodzie, bo szczerze mówiąc to nawet nie wiem jak ma być w najbliższym czasie. A dzisiaj zrobiło się już zupełnie biało

Niby nic w tym nie ma dziwnego, ale żeby tak od razu spadło tyle śniegu? Jeszcze nie ma go tak dużo, ale nie wygląda jakby chciał przestać padać.
Karolinko, trzymaj się Kochana
Gosiu, moich rodziców latem nawet batem nie wygonisz z działki

Ale nocować tam nie chcą, zawsze na noc wracają do domu.
Dzisiaj za oknem zrobiło się biało i ciągle sypie

, może to powstrzyma cebulowe przed rośnięciem? Tylko co będzie z mlekiem, które już się rozlało?
Małgosiu, aż zazdroszczę, że możesz wracać z ogrodu gdy zrobi się ciemno. mnie taka przyjemność nie spotyka nawet latem

Chciałabym chociaż czasami zobaczyć ogród nocą, tam wtedy musi się dziać prawdziwa magia

I u mnie dzisiaj zima trzepie poduszki, obficie sypie białym puchem. Jest już zupełnie biało
Wandziu, po dzisiejszych fotkach, to wrażenie jeszcze się spotęguje

Moja rozplenica jeszcze jest bardzo skromnych rozmiarów, ledwo się rozpędziłam, a już musiałam warkocz kończyć. Muszę przemyśleć, czy jeszcze gdzieś zmieszczę choćby jedną, bo bardzo mi się podobają. Wypatrzyłam taką z ciemnymi i gęstymi kłosami
Wczoraj udało mi się wygrać batalię z F... o reklamowaną różę. Niby reklamację uznali, ale.... Przyznali, że rzeczywiście korzeń Desdemony jest uszkodzony, ale skoro już jest posadzona, to może jednak damy jej szansę i zobaczymy za rok? Nie miałam innego wyjścia, jak tylko się zgodzić, ale napisałam co myślę o takim załatwieniu sprawy

Wszystko bardzo grzecznie, ale stanowczo i po kilku godzinach dostałam odpowiedź, że proponują zwrot pieniędzy albo nową sadzonkę wiosną. Oczywiście zdecydowałam się zaczekać na nową różyczkę, nie zależy mi na gotówce, chciałam mieć Desdemonę i będę ją mieć. Pozostał mi co prawda lekki niesmak, ale cieszę się, że załatwiono moją reklamację pozytywnie
Dzisiaj zrobiło się zimowo. Od południa ciągle pada śnieg i w tej chwili jest już zupełnie biało. Śnieg sypie i sypie, ale chyba zbyt długo się nie utrzyma. Aż do świąt zapowiadają dodatnie temperatury, ewentualnie jakiś maleńki minusik.
Już rozpoczęłam przygotowania do świąt. Razem z mamą ulepiłyśmy pierogi z kapustą, z makiem i uszka. Jednak to nie koniec lepienia, zawsze jeszcze w domu dorabiam trochę pierogów, bo moje chłopaki właściwie nic innego w święta nie jedzą, tylko pierogi i pierogi. Sama też je lubię, ale po objedzeniu się rybami nie mam na nie za bardzo miejsca, dlatego też z przyjemnością delektuję się nimi po świętach. Za kilka dni czeka mnie również lepienie pierniczków i już mi cieknie ślinka na samą myśl o nich
Święta co prawda będę spędzać poza domem, większość niestety w pracy lub u rodzinki, ale i tak coś muszę przygotować i oczywiście posprzątać. Wykorzystałam dzisiejszą paskudną pogodę i pomyłam szafki w kuchni, zrobiłam czystkę w swoich ciuchach, oraz przygotowałam dalie do zabrania na przechowanie. Każdą opisałam i mam nadzieję, że tym razem już mi się nic nie pomiesza

Pozdrawiam
