Jak miło Was czytać w kolejny ciemny i deszczowy dzień
Wróciłam z 3-City i czuję się, jak by mnie Tir rozjechał
Agniesiu
Właśnie po to aby nie męczyć się z pieleniem wyściółkowałam wszystkie warzywniki włókniną i folią.
Nie wygląda to estetycznie, bo nie wszędzie jest czarna folia ,ale jest praktyczne.
No z pomidorkami to kompletna klapa.
Postanowiłam nie pryskać ich, ale w następnym roku kupię któryś z naturalnych środków.
A Tobie w gruncie nie chorowały pomidory
My mamy koraliki i jakieś tam zwykłe bez osłon - to Z. owoce są, za zdrowo też nie wyglądają ,ale lepiej niż te wielkoowocowe w szklarni.
Jak robisz tzaziki
Mam mizerię w woreczkach i smakuje prawie, jak świeża po odmrożeniu
Tylko wielkość zamrażalnika mnie ogranicza.
Większej lodówki się do spiżarni nie da zmieścić.
Mamy fantastyczną zamrażarkę po poprzednikach, można by prosiaka całego zamrozić
Ale boimy się, że pradawna instalacja elektryczna może nie wytrzymać.
Moje ogórki będą do mrozów owocować, znam je.
A ja już miejsca w spiżarni nie mam.
Wczoraj Syna pytałam ,czy nie chce z kolegami ogórków kiszonych na imprezy.
Powiedział, że teraz się wódkę pizzą zakąsza

.
Matka nie na czasie, jak zwykle.
Cały platonik ogórków wczoraj wyjechał do Aglomeracji 3 - City.
Część mutantów miało być dla świńczaka Córki, ale okazało się, że odszedł do krainy wiecznej zieleniny.
Pozbyłam się też kilku cukinii.
My słoiki i nakrętki kupujemy w hurtowni, czasem w moim magicznym sklepie.
Wymyśliłam ostatnio, że będę suszyć gruszki w suszarce do grzybów.
Są pyszne i będę zimą do owsianki dodawać.
Te gadżety od sąsiadów śmieszne, może do ogrzewania rozsady da się zastosować
Ja lubię najbardziej takie przedmioty w duchu minionych czasów, jak koszyki, naczynia emaliowane, makutry, wiadra metalowe.
Zresztą do naszej chałupy tylko takie pasują
Marysiu miła
Wow

Dziękuję za komplement.
Budynek jest szalenie fotogeniczny.
Rośliny fajnie komponują się ze starymi cegłami i kamieniami.
Pomyśleć, że jeszcze w 2014 r. były tam puszki , skorupy i dwumetrowe pokrzywy.
Moje kapusty też cóś podgryza i czekam na pogodę, żeby znowu popryskać niestety.
Jarmużu nie pryskałam, ale się nie da , bez sensu jedzenie posiekanych liści
U nas jest fatalnie i pada co dzień.
Wczoraj kupiłam parę kilo cebulek i czekam, co by posadzić.
Jest taki dziwny facet, który sprzedaje tanio dość, olbrzymie cebule na sztuki.
Część schowam w doniczkach do tego pięknego chlewu z cegły
W razie Niemca, jak by zgniły te w gruncie.
Marysiu może ten ocieplacz to do innego rodzaju jajek

Zaraz mnie zbanują
A naczynia ruskie to oczywiście też mamy wszelakiej maści i w kwiaty i z nierdzewki.
Dziś to chyba tylko w kuchni można podziałać.
Trzeba się jednak cieszyć ciszą, bo w nocy mamy Sylwestra ostatnio.
Parę miesięcy znosimy nocny ostrzał przeciw jelenim i sarnom.
Myślałam, że to nadleśnictwo sponsoruje a tu okazuje się, że jest to zabronione.
Sąsiad z pobliskiej wsi zainstalował sobie na polu działko i napierdziela co noc.
Kilka nocy z rzędu jest bliżej i nie da się wytrzymać, uszy muszę zatykać.
Zamierzam tego Pana odwiedzić i jak bym się nie odzywała to wiedzcie, że mnie odstrzelił
