
Madziagos- moja Stanwell Perpetual nadal kłębi się po ziemi na tych cieniutkich pędziczkach. Bardzo nędznie wygląda i zaczynam powoli myśleć o wymianie jej na inną odmianę. Yollanda, a więc pamiętasz, że na pergoli są Laguna i New Dawn? Niesamowita jesteś Jolu. Tak, te róże są dwa razy większe niż w zeszłym roku, dopiero rozpoczynają kwitnienie. Nifredil, ta moja słoneczna rabata dopiero zaczyna, tak więc trzeba troszkę poczekać, aż będzie ładnie, bo teraz tylko są pojedyncze kwiatki, a niektóre odmiany mają same pączki.



Jak ta angielka Alnwick Rose mnie denerwuje! W ogóle nie znosi słońca, od razu kwiaty się kurczą i oklapują. Koniecznie muszę przesadzić do półcienia, bo ma już pięknie rozbudowany krzaczek i kwitnie obficie. Lecz cóż z tego, skoro nie można tak naprawdę cieszyć się urodą kwiatów. Jest dobra na pochmurne dni.

Wszystkie szałwie wręcz uwielbiam. A szczególnie takie, które się nie kładą.




Eden Rose - najpiękniejsza z najpiękniejszych.



Mary Rose - świetna angielka z wyjątkowo sztywnymi (jak na angielkę) pędami. W tym roku ma wielkie kwiaty i już szykują się następne.






Przecudowna Gipsy Boy. Cóż to za kolor, co za wdzięk. I błyskawicznie się rozrasta. Niesamowita jest.
