Marysiu, masz rację, że to prawdziwe szaleństwo, ale myślę że to nikomu nie szkodzi, gdyby było nas więcej to świat byłby bardziej kolorowy, mam na myśli tak ogólnie hodowanie roślin. Dzisiaj mąż zabrał mnie na targi roślinne i oczywiście bez pelargonii nie wróciłam
taka, oznaczona jako Vancouver Centennial, ale to nie ta bo Vancouver Centennial kwitnie na czerwono, a ta ma kwiatki różowe
kolejna to angielska, było sporo odmian, ale nabyłam taką, która ma małe listki, a kwiaty dość duże
i jeszcze mój wzrok zatrzymał się na tej, wyjątkowy kolor, którego zdjęcie nie oddaje
Marysiu i to jest to szaleństwo, któremu trudno się oprzeć

, zapisałam nawrot dla Ciebie a na prymulki już raduje się
Przemku, pisałeś o ulewach, a już znowu sucho, wiat i wysoka temperatura wysusza, ale prognozy pokazują, że pod koniec tygodnia ma popadać.
Krysiu, Ty też należysz do tej grupy osób, które obok pelargonii nie przejdą obojętnie, dobrze że jest nas więcej, można się powymieniać. W tym roku to jakoś mi ciężko przyzwyczaić je do słońca, te o jasnych liściach są szczególnie wrażliwe. Czekam na zmianę pogody, żeby chociaż chmur więcej było. Będę pokazywać kolejne kwitnienia
Tereniu, pisać dużo nie będę, wolę porozmawiać, a niebieski kwiatek dla Ciebie nie tylko na zdjęciu. Tereniu, przyznam, że propozycja kusząca i zapewne do tematu wrócimy
Justynko, faktycznie kolekcja się powiększa, ale ubywa innych doniczkowych z których trochę padło zimą i już ich odnawiać nie będę, będzie więcej miejsca dla pelargonii. To co kwitnie, to na tę chwilę niewielka część, czekam na pozostała, zwłaszcza te nowe.
Pozdrawiam Wszystkich