Odpowiedzi
Sonia, niestety obawiam się że ta stara sadzonka Casanova będzie musiała pożegnać moją rabatę. Dzisiaj przycięłam to co wyglądało na chore i została jedna mała łodyga z dwoma czerwonymi noskami. Zobaczymy czy zacznie odbijać od korzenia czy może padnie całkowicie. Prawdą jest, że to piękna róża i nie wyobrażam sobie ogrodu bez jej ciepłych kwiatów. Jak tylko zobaczyłam ją w sklepie to wpakowałam do koszyka
Aneczka, dziękuję

Część krokusów jeszcze pokazała na co je stać. Niestety nie uzyskałam już oczekiwanego efektu łąki. Może za rok. Ze srokami nie potrafię sobie poradzić. Korony nadal trzymam pod dużymi butelkami, bo wystarczy niedopatrzenie i zostanie goła ziemia.. dosłownie. Te, które były już poszarpane zostawiłam na pastwę ptaszysk i w ciągu dwóch dni latające potwory wydarły łodygi do poziomu ziemi
Monika, widziałam zdjęcia twoich tulipanów, a raczej tego co z nich pozostało. Uwierz mi pewnie usiadłabym i wyła. krokusy to takie nic, ale jak zobaczyłam pobojowisko to ręce opadły z bezsilności..
Kasia, nasze koty są tak przyzwyczajone do ptaszysk, ze siedzą sobie wygodnie na ławce, wygrzewają grzbiety, a ptaki kilka metrów obok urzędują w najlepsze
Dorota, nie jestem pewna czy te miejskie ptaki będą się czegokolwiek bały. Potrafią podlecieć do człowieka na odległość dwóch metrów i zerkając na ciebie grzebią w trawie... takie udomowione szkodniki..
Teścia masz pomysłowego, nie ma co

Już sobie nawet wyobraziłam takiego dzika na podjeździe

Dzieci byłyby zachwycone!
Stasiu, gdyby jeszcze okazało się, że moje rośliny poszły na budowę gniazda albo stanowiły smakowity deserek.. Nic podobnego. Zostały najnormalniej wyrwane i rzucone obok. Koty również nie pomagają. Ale to nic, muszę przywyknąć, bo nic nie wskazuje na to żebym wygrała tą wojnę
Zuza, mój sąsiad ma hodowlę gołębi. Nigdy nie robiły mi takich szkód jak te sroki. A wszystko zaczęło się od tego jak szwagierka zafundowała sobie dwie ozdobne kurki i zaczęła wyrzucać im resztki z obiadu.. Kiedyś była jedna góra trzy sroki.. teraz przylatują stadami

Darmowa stołówka robi swoje, a po dobrym jedzonku wandalizm na rabatach wskazany.. dla dobrego trawienia
Gosia, ja też nie uwierzyłabym gdybym nie widziała na własne oczy.. Tłumaczyłam to sobie już na różne sposoby. Może błyszczące liście koron przypominają im jakieś żywe jedzonko, może to zapach je przyciąga.. nie wiem, podobnie uszczykują szwagierce końcówki liliowców.
Ala, a widzisz, czyli nie tylko u mnie. Jak myślisz, to kwestia ich specyficznego zapachu? Zostało mi trzy korony. Wszystkie wpakowałam do 5l butelek i jak jestem w ogrodzie to ściągam osłony, a jak tylko schodzę do domu to zakładam. Marzę o choćby jednym kwitnieniu
Ewcia, dziękuję

Jeszcze nigdy nie wykopywałam krokusów. One chyba lubią być w jednym miejscu, rozrastają się wtedy jak szalone i już po kilku latach będziesz miała pokaźną kępę.
Ostatki krokusowe
