Leśne ranczo nad wodą I.
- cyma2704
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 12202
- Od: 5 mar 2013, o 17:31
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Podkarpacie
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Madziu M się postarał, piękny kran.
Kamieni przybywa, cegła kupiona, powoli wszystkie plany zostaną zrealizowane.
Przypomniałaś o cebulce,
moja jeszcze nie kupiona. 
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Madziu - wierz w ludzi - to ważne jak smok. Też wierzę, nawet jeśli czasem upadam na dno i wyciągam się z mułu, to wiara w ludzi pomaga - fajnie, że masz dobrych sąsiadów. Też takich mam na szczęście.
Agnieszka - istota w ogrodzie ekstremalnie początkująca http://www.forumogrodnicze.info/viewtop ... =2&t=73469" onclick="window.open(this.href);return false;
Nie działa mi c z kreseczką - przepraszam, jeśli razi kogoś ta literówka.
Nie działa mi c z kreseczką - przepraszam, jeśli razi kogoś ta literówka.
- aneczka1979
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 7715
- Od: 14 cze 2010, o 21:44
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: wielkopolska
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Madziu ja nie kupiłam wsporników tylko takie wieszaczki na doniczkę lub inną ozdobę. Te z motylkiem. Nie wiem czy kojarzysz.Pashmina2006 pisze:Masz rajcę. Gdybym zakładała że wszystko ukradną to musiałabym mieć tylko trawnik. Musi być dobrze.
A który wspornik kupiłaś?? Ja chciałabym ten za 20 zł. Ale niedostępne są. Pisałam już wiadomość ale na razie cisza. Bo wiesz, pod te parapety by mi się przydały. Chociaż nie wiem, czy będą pasować rozmiarowo.
-
Pashmina2006
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 8030
- Od: 12 kwie 2012, o 18:56
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Łódzkie
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Zuzia dzięki za info.
Dorotko odradzają mi u mnie na wsi, twierdzą że za zimno. Ale ja chyba zaryzykuje. W końcu już najwyższy czas.
Soniu próbowałam dzisiaj kupić cebulę w dwóch sklepach. W każdym usłyszałam, że będzie za tydzień. Mogłam kupić w markecie . Ale ja chcę tylko 25 deko na szczypiorek. A tam po pół kilo są. Czyżby jednak za wcześnie na dymkę?
Aguś dobrzy to za dużo powiedziane. Niektórzy mają swoje za uszami. Ale ja tam czyjegoś życia nie pilnuję. Mówię dzień dobry i do widzenia, nic więcej nie potrzebuję. Czasami coś tam pogadam jak trzeba i tyle . Wiadomo, są tacy co rozmawiamy normalnie, znam ich od urodzenia. Śmieję się że niektórzy są jak rodzina. Wierzę, że swoich nikt okradać nie będzie. Wiesz jak to jest na wsi, z ludźmi trzeba żyć. W mieście też ale na wsi szczególnie. Jednak miło jest, jak z nikim nie trzeba się kłócić. Ja nikogo nie pilnuję i mnie też nikt nie pilnuje. Tak jest najlepiej
.
Aniu tak wiem. Też mi się bardzo podobał. Właśnie ten chciałabym do tej swojej klatki. Ale że na razie klatki nie ma to i wieszaczka nie będę domawiała. Czekam tylko aż przyjadą wsporniki. Wystarczy tego żelistwa. Z resztą kasy już na nie nie ma . Trzeba pomyśleć o innych rzeczach też. Np. zorientowałam się, że 2 kg Rosahumusu nie wystarczy.
Dorotko odradzają mi u mnie na wsi, twierdzą że za zimno. Ale ja chyba zaryzykuje. W końcu już najwyższy czas.
Soniu próbowałam dzisiaj kupić cebulę w dwóch sklepach. W każdym usłyszałam, że będzie za tydzień. Mogłam kupić w markecie . Ale ja chcę tylko 25 deko na szczypiorek. A tam po pół kilo są. Czyżby jednak za wcześnie na dymkę?
Aguś dobrzy to za dużo powiedziane. Niektórzy mają swoje za uszami. Ale ja tam czyjegoś życia nie pilnuję. Mówię dzień dobry i do widzenia, nic więcej nie potrzebuję. Czasami coś tam pogadam jak trzeba i tyle . Wiadomo, są tacy co rozmawiamy normalnie, znam ich od urodzenia. Śmieję się że niektórzy są jak rodzina. Wierzę, że swoich nikt okradać nie będzie. Wiesz jak to jest na wsi, z ludźmi trzeba żyć. W mieście też ale na wsi szczególnie. Jednak miło jest, jak z nikim nie trzeba się kłócić. Ja nikogo nie pilnuję i mnie też nikt nie pilnuje. Tak jest najlepiej
Aniu tak wiem. Też mi się bardzo podobał. Właśnie ten chciałabym do tej swojej klatki. Ale że na razie klatki nie ma to i wieszaczka nie będę domawiała. Czekam tylko aż przyjadą wsporniki. Wystarczy tego żelistwa. Z resztą kasy już na nie nie ma . Trzeba pomyśleć o innych rzeczach też. Np. zorientowałam się, że 2 kg Rosahumusu nie wystarczy.
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Cześć Ania
dymkę możesz już kupić, trzeba ją,, odymić'' powiesić np. siatce z boku przy grzejniku... w połowie kwietnia można ją posadzić do gruntu...,,odymiona'',prawidłowo rośnie...nie wypuszcza ,,dzikiego'' szczypioru...z którego wyrastają nasiona. Z wysiewami się jeszcze nie śpiesz, ziemia jest jeszcze zimna
Na szczypior polecam Cebulę siedmiolatkę, cebula zimuje w gruncie...nie trzeba jej co roku wysiewać, może rosnąć w jednym miejscu przez kilka lat.
- Madziagos
- -Moderator Forum-.

- Posty: 4352
- Od: 10 kwie 2012, o 21:44
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Sobącz/Kaszuby
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Magdo,
ja też z wysiewami warzyw się nie spieszę.
Z doświadczenia wynika, że nasiono wysiane do ciepłej ziemi kiełkuje szybciej i wydaje silną roślinę.
Wysiewy wykonane do zimnej ziemi leżą dłużej, czasem nasiona giną.
Często też okazuje się, ze warzywa wysiane do ciepłej ziemi potrafią ,,przegonić" te siane wcześnie, do zimnej gleby.
Oczywiście nie dotyczy to siewów ozimych i szpinaku
Jak Twoje różę?
Ja dziś wycięłam całą masę umarlaków - dam im jeszcze szansę, ale coś czuję, ze jesienią zagoszczą tam nowe egzemplarze o wysokiej mrozoodporności.
Wszystkie róże, które wybrałam i wsadziłam w zeszłym roku mają się świetnie i nawet nie zauważyły mrozu.
ja też z wysiewami warzyw się nie spieszę.
Z doświadczenia wynika, że nasiono wysiane do ciepłej ziemi kiełkuje szybciej i wydaje silną roślinę.
Wysiewy wykonane do zimnej ziemi leżą dłużej, czasem nasiona giną.
Często też okazuje się, ze warzywa wysiane do ciepłej ziemi potrafią ,,przegonić" te siane wcześnie, do zimnej gleby.
Oczywiście nie dotyczy to siewów ozimych i szpinaku
Jak Twoje różę?
Ja dziś wycięłam całą masę umarlaków - dam im jeszcze szansę, ale coś czuję, ze jesienią zagoszczą tam nowe egzemplarze o wysokiej mrozoodporności.
Wszystkie róże, które wybrałam i wsadziłam w zeszłym roku mają się świetnie i nawet nie zauważyły mrozu.
-
chmielakowo
- 200p

- Posty: 376
- Od: 11 mar 2015, o 20:32
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Łódzkie
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Madziu ja w zeszłym roku siałam warzywa jednak później sporo jak , jedynie pietruszka się nie udała, tzn korzeń , bo natki było sporo 
Paulina
Chmielakowo-początki
Chmielakowo-początki
-
plocczanka
- Przyjaciel Forum - Ś.P.

- Posty: 16696
- Od: 31 lip 2014, o 21:16
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Ja też z własnego doświadczenia wiem, że mija się z celem zbyt wczesny wysiew warzyw. Sąsiad siał wcześnie i nawet agrowłókniną nakrywał, ja siałam później, a wschodziły jednocześnie. Nie ma sensu przyśpieszać, zwłaszcza w tym roku. Ziemia jest mocno schłodzona, a i przymrozki jeszcze zapowiadają.
Ja wprawdzie dzisiaj siałam naciową pietruszkę, sałaty, rzodkiewki i koper, ale w tunelu i dodatkowo nakryłam agrowłókniną. Ziemia w tunelu dość ciepła. A jakie będą efekty, to się okaże.
-
Pashmina2006
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 8030
- Od: 12 kwie 2012, o 18:56
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Łódzkie
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Aniu dymkę chciałam kupić ale koło działki nigdzie nie było. Wszyscy mówili że za tydzień dopiero będzie. No to siłą rzeczy nie kupiłam i nie wsadziłam.
Madziu chciałam mieć szybciej marchewkę. Ale nic nie wysiałam. Straszna zimnica była. Poczekam jeszcze. Coś przepowiadają że po niedzieli ma być cieplej. Może wtedy się uda coś posiać.
Róże bez zmian. Wydaje mi się że tylko jedna może nie przetrwać. Reszta która jest słaba będzie mocno cięta. Nie jest to jakaś duża ilość ale no zawsze szkoda.. Zauważyłam, że najwięcej czarnych pędów mają róże które były tylko okopczykowane. Te które miały kaptur są zielone. Mąż okrywał sam, ja siedziałam i ryczałam przy Tacie. Nie mam pretensji. Narobił się, okrył jak okrył no i trudno. Albo odbije od korzenia albo wymienię na coś innego.
Paulinko pietruchę sobie odpuszczam w tym roku. Natki nie lubię a korzenia w zeszłym roku w ogóle nie zebrałam. Faktem jest, że spotkało mnie nieszczęście. Ale generalnie jesienią już tak często nie odwiedzam rancza. Wolę warzywka które się wcześniej zbiera.
Lucynko poczekam zatem. Przypomniałaś mi, że nie kupiłam jeszcze kopru.
I co ja potem włożę do ogórków?? Muszę coś kupić w tym tygodniu.
Weekend zaliczam do średnich. Pogoda kiepska. Ciągle chmury na niebie i chłodno. W sobotę to max 4 stopnie było. Nie chciało mi się za bardzo nic robić. No ale jechać tam i nic nie zrobić to mija się z celem. Ubrałam więc na siebie kilka warstw ubrań, potem się rozbierałam bo przecież jak się ruszać przy tych rabatach?
Ema zagoniłam do malowania domku od wewnątrz, środkiem grzybobójczym. Będziemy niedługo ocieplać wełną więc zabezpieczyć chcieliśmy od środka. Taka praca jest też bez sensu, bo na dworze nie było wiadomo czy nie zacznie zaraz padać. A tu wynieś, wnieś wszystko itd. Robota głupiego. No ale kiedyś to trzeba było zrobić. Już pomalowane, teraz czekamy na dostawę wełny. A ta na zamówienie była więc jeszcze trochę poczekamy. Ja w tym czasie...siedziałam w altanie i polowałam z aparatem na sikorki. Booo...mamy wreszcie w budkach na drzewie ptaszki
. Niestety co wychylały główki to ktoś szedł obok naszego ogrodzenia i je wypłaszał. Także darowałam sobie siedzenie i nic nie robienie. Wzięłam się za najbardziej zapuszczoną rabatę z krzewuszkami. Przyznam się, że narobiłam się przy niej jak dziki osioł. Dwa dni jej poświęciłam. I jeszcze jej nie skończyłam. Jest z agro i przysypana kamieniami. Ściągałam wszystkie kamienie, podnosiłam agro i wyrywałam perz i korzenie trawy z pod spodu. Zawsze najbardziej tam zarasta a jeszcze jak całą jesień tam nie pieliłam to wyobraźcie sobie co tam było... Zrobiłam trzy czwarte rabaty i reszta musiała zostać na kolejny przyjazd. Mam wrażenie, że kręgosłup mi się wygiął w drugą stronę.
W piątek choć słońca nie było to nie padało. Zaryzykowałam i powtórzyłam oprysk miedzianem na drzewkach owocowych i świerkach. Drzewka pobiałkowałam też wapnem i każdemu dałam po wiadrze Rosahumusu. Przycięłam też bukszpan i czubki niektórym tujom. Przesadziłam z eMem spiralki z donic do gruntu. Donice już za małe i rośliny zaczęły marnieć. Myślę, że zastąpię jej Miskantami. A spiralki niech dochodzą do siebie w ziemi. Korciło mnie, żeby poprzycinać róże. Poszłam spojrzeć na forsycje- nawet jej się nie śni kwitnąć. Nie wiem, czy wynika to z klimatu u mnie czy może z tego że forsycja bardzo stara jest. W każdym razie, postanowiłam się jeszcze wstrzymać. Zwłaszcza że pogody szału nie robią. Nie wiem, czy uda mi się wytrwać do forsycji (em nakazuje czekać
). Poczekamy na cieplejsze dni.
Nie ma za bardzo co pokazywać, ale zrobiłam dla Was co nie co.







Magnolie w pąkach




Lilia Świętego Józefa wypuszcza coś takiego. Może tym razem nie zginie na lato..

Moje głodomory się już uaktywniają
.


Dobrej nocy Kochani
.
Madziu chciałam mieć szybciej marchewkę. Ale nic nie wysiałam. Straszna zimnica była. Poczekam jeszcze. Coś przepowiadają że po niedzieli ma być cieplej. Może wtedy się uda coś posiać.
Róże bez zmian. Wydaje mi się że tylko jedna może nie przetrwać. Reszta która jest słaba będzie mocno cięta. Nie jest to jakaś duża ilość ale no zawsze szkoda.. Zauważyłam, że najwięcej czarnych pędów mają róże które były tylko okopczykowane. Te które miały kaptur są zielone. Mąż okrywał sam, ja siedziałam i ryczałam przy Tacie. Nie mam pretensji. Narobił się, okrył jak okrył no i trudno. Albo odbije od korzenia albo wymienię na coś innego.
Paulinko pietruchę sobie odpuszczam w tym roku. Natki nie lubię a korzenia w zeszłym roku w ogóle nie zebrałam. Faktem jest, że spotkało mnie nieszczęście. Ale generalnie jesienią już tak często nie odwiedzam rancza. Wolę warzywka które się wcześniej zbiera.
Lucynko poczekam zatem. Przypomniałaś mi, że nie kupiłam jeszcze kopru.
Weekend zaliczam do średnich. Pogoda kiepska. Ciągle chmury na niebie i chłodno. W sobotę to max 4 stopnie było. Nie chciało mi się za bardzo nic robić. No ale jechać tam i nic nie zrobić to mija się z celem. Ubrałam więc na siebie kilka warstw ubrań, potem się rozbierałam bo przecież jak się ruszać przy tych rabatach?
Ema zagoniłam do malowania domku od wewnątrz, środkiem grzybobójczym. Będziemy niedługo ocieplać wełną więc zabezpieczyć chcieliśmy od środka. Taka praca jest też bez sensu, bo na dworze nie było wiadomo czy nie zacznie zaraz padać. A tu wynieś, wnieś wszystko itd. Robota głupiego. No ale kiedyś to trzeba było zrobić. Już pomalowane, teraz czekamy na dostawę wełny. A ta na zamówienie była więc jeszcze trochę poczekamy. Ja w tym czasie...siedziałam w altanie i polowałam z aparatem na sikorki. Booo...mamy wreszcie w budkach na drzewie ptaszki
W piątek choć słońca nie było to nie padało. Zaryzykowałam i powtórzyłam oprysk miedzianem na drzewkach owocowych i świerkach. Drzewka pobiałkowałam też wapnem i każdemu dałam po wiadrze Rosahumusu. Przycięłam też bukszpan i czubki niektórym tujom. Przesadziłam z eMem spiralki z donic do gruntu. Donice już za małe i rośliny zaczęły marnieć. Myślę, że zastąpię jej Miskantami. A spiralki niech dochodzą do siebie w ziemi. Korciło mnie, żeby poprzycinać róże. Poszłam spojrzeć na forsycje- nawet jej się nie śni kwitnąć. Nie wiem, czy wynika to z klimatu u mnie czy może z tego że forsycja bardzo stara jest. W każdym razie, postanowiłam się jeszcze wstrzymać. Zwłaszcza że pogody szału nie robią. Nie wiem, czy uda mi się wytrwać do forsycji (em nakazuje czekać
Nie ma za bardzo co pokazywać, ale zrobiłam dla Was co nie co.







Magnolie w pąkach




Lilia Świętego Józefa wypuszcza coś takiego. Może tym razem nie zginie na lato..

Moje głodomory się już uaktywniają


Dobrej nocy Kochani
- Madziagos
- -Moderator Forum-.

- Posty: 4352
- Od: 10 kwie 2012, o 21:44
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Sobącz/Kaszuby
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Zapewne okrycie róż zwiększyło ich szanse na przetrwanie.
Jednak ja od pewnego czasu mam dość okrywania czegokolwiek.
W tym roku stanowczo postanowiłam trzymać w ogrodzie tylko to, co nie wymaga dodatkowego zachodu.
Tak więc bez żalu żegnam się z roślinami, które nie są w stanie sobie poradzić bez pomocy.
Jednak ja od pewnego czasu mam dość okrywania czegokolwiek.
W tym roku stanowczo postanowiłam trzymać w ogrodzie tylko to, co nie wymaga dodatkowego zachodu.
Tak więc bez żalu żegnam się z roślinami, które nie są w stanie sobie poradzić bez pomocy.
-
chmielakowo
- 200p

- Posty: 376
- Od: 11 mar 2015, o 20:32
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Łódzkie
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Widzę lilie wychylają główki, a moje nadal czekają w zimnym pomieszczeniu, na lepszą aurę, dzisiaj tylko róże posadziłam, więcej nie dałam rady bo znów choróbsko mnie rozkłada...
Paulina
Chmielakowo-początki
Chmielakowo-początki
- aneczka1979
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 7715
- Od: 14 cze 2010, o 21:44
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: wielkopolska
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Oj jak ja czekam na te Twoje magnolie.
Hiacynty jakie wyraźne kolorki już pokazują?
U mnie jeszcze nie.
Rybki wygłodniałe po zimie.
Albo stęsknione za wami.
Madziu nie martw się, że nie zdążyłaś całej rabaty wypielić. Najważniejsze, że jakby nie patrzeć to robota poszła do przodu.
Mam nadzieję, że uda Ci się pokazać nam sikorkową rodzinkę
Hiacynty jakie wyraźne kolorki już pokazują?
Rybki wygłodniałe po zimie.
Madziu nie martw się, że nie zdążyłaś całej rabaty wypielić. Najważniejsze, że jakby nie patrzeć to robota poszła do przodu.
Mam nadzieję, że uda Ci się pokazać nam sikorkową rodzinkę
- cyma2704
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 12202
- Od: 5 mar 2013, o 17:31
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Podkarpacie
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Madziu podziwiam was,
mimo zimna, jesteście wytrwali w pracach ogrodowych. Pielenie to żmudne zajęcie, nie da się szybko zrobić.
Rośliny i zwierzęta się u ciebie obudziły.
Jednak sikorkę udało się pokazać.
Mnie dziś odwiedziły cztery sarny, ale szybko uciekły, jak się poruszyłam.
- sweetdaisy
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 3531
- Od: 15 sty 2015, o 19:21
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Wielkopolska
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Madzia, no tak to jest że jak się już pojedzie taki kawał, to mimo pogody trzeba się wziąć za planowane rzeczy.
Czasami taki fakt bardziej mobilizuje do pracy niż ogród przydomowy, w którym przy słabej pogodzie wciąż się odkłada na potem
Wiem, bo jak miałam ROD to było tak jak u Ciebie, nie było zmiłuj, jak już się człek wybrał to trzeba było coś porobić.
Ale są i plusy i minusy - latem jak się wybierzesz, to masz swego rodzaju wakacje, a ja jednak wciąż jestem w chacie
Czasami taki fakt bardziej mobilizuje do pracy niż ogród przydomowy, w którym przy słabej pogodzie wciąż się odkłada na potem
Wiem, bo jak miałam ROD to było tak jak u Ciebie, nie było zmiłuj, jak już się człek wybrał to trzeba było coś porobić.
Ale są i plusy i minusy - latem jak się wybierzesz, to masz swego rodzaju wakacje, a ja jednak wciąż jestem w chacie
- dorotka350
- -Moderator Forum-.

- Posty: 5520
- Od: 26 maja 2014, o 20:18
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: mazowieckie
Re: Leśne ranczo nad wodą I.
Madziu, cudny kranik dostałaś od eMa 
Pytałaś o ziemię z B - czy nadaje się do róż? Ja w zeszłym roku kupowałam w Lidlu i wykorzystywałam ją właśnie w tym celu. Myślę, że wielkiej różnicy nie ma, więc śmiało możesz ją wykorzystać. Moim różom nic nie było, rosły i kwitły normalnie
Pytałaś o ziemię z B - czy nadaje się do róż? Ja w zeszłym roku kupowałam w Lidlu i wykorzystywałam ją właśnie w tym celu. Myślę, że wielkiej różnicy nie ma, więc śmiało możesz ją wykorzystać. Moim różom nic nie było, rosły i kwitły normalnie


