Uwaga: fotosik mi tu zgłasza, że mój limit transferu zewnętrznego jest w 80% wykorzystany, ale na razie chyba nie ma się co obawiać. Jeśli jednak moje zdjęcia przestałyby być widoczne, to będą znów widoczne w styczniu, jak odnowi się transfer.
Marysiu, koniecznie posadź rudbekie w kępie.

Cieszę się, że tak Ci się spodobały zdjęcia. Tak, te niecierpki na obrzeżu były przez cały sezon, tylko w czerwcu były sporo mniejsze.
Jagi, ależ pokazuj, pokazuj. Ja jeszcze nie byłam w ogrodzie botanicznym, który by mi się nie podobał. A wiesz, że jak pojechałam w 2014 r. do wrocławskiego to byłam nim bardzo zachwycona, bo może do krakowskiego już się przyzwyczaiłam - ale też odkryłam ten nasz w tym sezonie na nowo, bo do tej pory to byłam tylko na wiosnę, koło maja - czerwca. A w tym roku obiecałam sobie, że zobaczę go o różnych porach roku.
Sabinko! Szacunek wielki za Twój trud, że Ci się chciało!
Na wsi, jak to na wsi - trochę inna mentalność, każdy jest bardzo "praktyczny", a o ekologii nikt raczej nie myśli.
Ale staramy się, na ile możemy, żyć ze wszystkimi w zgodzie, mając pełną świadomość, że nigdy nie zadowoli się każdego.
Polecać Ci mogę właściwie każdy miesiąc na wycieczkę do OB. Ja w tym roku byłam w czerwcu, pod koniec lipca i dwa razy w październiku. W czerwcu (w pierwszej połowie) będą kwitły piwonie, irysy, maki, budleja skrętolistna na końcu ogrodu, przy ostatniej szklarni. Wszystko zależy od pogody. Ja byłam w połowie czerwca, to już sporo piwonii przekwitło, bo upały mocne już wtedy były. Na różaneczniki było już za późno.
Jak będziesz planować wycieczkę, to dawaj znać, może będzie okazja, żeby się spotkać. O ile nie będę w pracy, to zapraszam na herbatę/kawę, możemy też spotkać się w mieście.
Agnieszko, dzięki za zaproszenie.

Tak, te aksamitki z szałwią omączoną były suuuper! A wiesz, że ja nie miałam okazji być w ogrodzie w Lublinie? Na pewno też jest super. To czekam na Twoje fotki.
Zuziu, ja Ci mogę podesłać nasiona kleome. Podaj adres na PW. Ja miałam trochę kłopoty z rozsadą, nie wschodziły jakoś super, potem same się rozsiały tam, gdzie rosły. Więc w kolejnym roku nie męczyłam się z rozsadą. Ale w tym roku zaniedbałam to miejsce i się nie pojawiły. Na pewno wrócą do mojego ogródka. Mam świeże nasiona od mamy.
To są te samosiejki.
Lucynko, było sporo pięknych dni w październiku, akurat jak moja mama nas odwiedziła, także spędziłyśmy bardzo fajnie czas na różnych spacerach. Te zdjęcia wstawiam m.in. z tego względu, że mogą być dla Was inspiracją, tak samo jak dla mnie.
Soniu, ten niecierpek to od początku sezonu robił za obrzeże. Wiem, że pracownicy podlewali rabaty. Nie wiem, czy zawsze to robią, ale w tym roku ze względu na upał robili to na pewno często.