A-nie, a więc z tych chwalonych Alu wrzucę Ci na szybko choćby te trzy odmiany: Lions Rose, Hanstadt, Alexander McKenzie. Właśnie je sobie nabyłam. I dorzucę także dwie, które już miałam wcześniej: Artemis i Pastella. Inne z moich zakupionych to głównie mrozoodporne kanadyjki.

Przeglądam wątki różane i inne o różach i stale zapisuję te najlepsze odmiany
miwia, witaj Mireczko poniedziałkowo. Wiesz, próbowałam także z nadmanganianem, ale to wszystko jeszcze za mało. Już nawet nie o uwiąd chodzi, lecz o moją kwaśną ziemię, której powojniki po prostu nie lubią. E tam, wystarczy mi ta ilość klematisów, którą mam.
nena08, ano proszę, a więc nasze doświadczenia z
Old Port są zbieżne. Może to tak na Mazowszu z nimi cienko. No ale przynajmniej na początku lata te rożyczki zachwycają.
ewazawady, ja to bym jednak wolała Twoją glinę. Muszę ją sobie przywozić do dołków pod róże, bo inaczej nie nastarczyłabym tym moim różyczkom wody.
cyma, dzięki. Dzwonki są do róż idealne, byleby się zbytnio nie rozłaziły.
Justi, ja jeszcze do Poszarskiego dorzucę dzwonek
Pink Octopus. Tak ekspansywny jak podagrycznik. Jola-April wzięła ode mnie kawałek, ale ma świadomość tego rozłażenia się. Ciekawe, kiedy zacznie wykopywać
