Henryku, tak naprawdę to nie dogadzanie naszym pupilom ile SOBIE
Postanowiłam je jak najdłużej trzymać na dworze i nie będzie możliwe manewrowanie pojedynczymi sztukami (bo ani czasu, ani ochoty, ani siły bym na to nie miała). Manewrowanie niestabilnymi pudełkami po kilku takich zabiegach mogłoby się skończyć pękaniem pudeł, potem sprzątaniem rozsypanych kamyków.
Druga sprawa to muszę się liczyć z eksmisją z mojego zimowego noclegowania piętro wyżej, to wolę przemyśleć co w takim przypadku zrobię, a nie zniosłabym widoku paskudnych pudeł na moich parapetach. Taką kolumienkę koszyków w kolorach dopasowanych do mojego pokoju zaakceptuję.

- no cóż dla mnie przestrzeń wokół mnie musi być zgrana i musi mi być w niej dobrze - feng shui ma duże znaczenie
Ja to już naprawdę jedną nogą, a właściwie półkulą jestem w wiośnie, bo dziś pół dnia wierciłam dziury w doniczkach i w ścianie za oknami, by wiosną powiesić tam doniczki na chamaecereusy. I cztery doniczki są już gotowe i wiszą na bocznych ścianach czekając na wiosnę i zamieszkanie w nich trzech Chamaecereusów i jednej Hildewintery:
Dziury w doniczkach wierciły się całkiem dobrze - doniczki są całe i mocno przytwierdzone do ścian bocznych za oknem. Myślałam o jakichś kwietnikach, gdyby jednak przy wierceniu popękały, ale wszystko się udało i jestem z efektu bardzo zadowolona.