Zuzia to niebieskie naprawdę jest bardzo ładne.Przykro mi nie wiem jak to się nazywa.Kupowane było jako astry ale astrami nie jest.Nawet nie jestem zła na ogrodnika co mnie tak przerobił bo naprawdę jest fajne.Spróbuję zebrać nasiona
Gabrysiu to fakt,że mam ten komfort,że ogród mam pod nosem.Pamiętam czas jak mieszkałam w bloku /jeszcze za tamtego ustroju/ i miałam działkę pracowniczą.Więcej miałam z nią problemu niż radości.Co nie uschło to ukradli.Pozbyłam się w ciągu trzech lat.A w domu palimy już od czwartku,bo u nas p......... ja to w kieleckim
Muszę też kupić jakiś środek ma różyczki ,bo szkoda ich ,jak już je mam to chciało by się żeby ładnie kwitły a nie odstraszały i męczyły się ,Ja robiłam miedzianem w tym roku ,ale tylko raz może to za mało i teraz stoją badylki a na czubkach gdzie nie gdzie kwiatek :P
Haniu, zrobiłam powidła wg Twojego przepisu. Pyszne. Nie mieszałam ani razu i rzeczywiście na garnku nie ma śladu przypalenia, jakbym gotowała kompot a nie powidła. Zamiast octu wsypałam odrobinę kwasku cytrynowego. Powidła są gęste i słodkie, nie musiałam dosładzać. Co prawda nie zrobiłam z pełnych 3 kg owoców, ale na pewno było 2,5 kg przed wypestkowaniem. Dzięki za przepis. Polecam.
Bogusia u nas zimno jak w tym powiedzenie co u Was na Śląsku gadają "piździ jak w kieleckim".W pracy mam cały czas dwa grzejniki włączone na ful a i tak zimno.pije się gorącą herbatę a tyle z niej pożytku,że tylko biega się do hajźla.A dziś Krecik mówił.że idzie gorzej Gabrysia w domciu cieplutko.Mój M napalił w centralnym to można żyć.Ja jestem zmarluchem i nie znoszę jesieni.Łatwo się przeziębiam i krótkie dni,brak słońca powoduje u mnie jakieś dziwne przygnębienie i apatię.Ale jak tylko spadnie śnieg ja odżywam a już w lutym jak słońce mocniej przygrzeje wstępuje we mnie jakby nowe życie.Taką już mam dziwną naturę.
Dziewczyny moje drogie ze Śląska - mówcie do mnie po "ludzku".U nas też niektóre herbatki maja swoje ksywki ale nie mogę dopasować nic do Waszego prądu czy po zbójecku.