Witajcie
Sarny tyłem już nie wejdą (mam nadzieję) za to "główną" drogą przez drewniany płot - kto wie... Jednak to już mniejsze ryzyko.
Latem jest faktycznie cudownie, ale wszystko okupione ciężką pracą. Dobrze, że są hamaki i leżaki
Z tymi zasiekami jak widzę idzie całkiem sprawnie. Dziś porobiłam zaledwie godzinkę i spora góra podzielona sekatorem - grube na osobną kupę, a to co wejdzie do rozdrabniacza osobno. Jak się dobrze przyłożę to do końca tygodnia posortuję. Nie jest to jednak pilna robota, gałęzie zbyt szybko nie wyschną.
Ciekawa jestem tylko w jakim tempie pochłaniać to będzie rozdrabniacz.
Nawet nie przyszłoby mi do głowy, że gałęzie, zwłaszcza kolczaste mogą być takim problemem. A jakby tak zbierać w jakąś skrzyneczkę, karton i potem autkiem przy okazji wywieźć? Można by to wysypać na łonie natury.
Z tym mam wygodę - tnę do taczki i na ognisko, a co się nadaje to od niedawna na zrębki przerabiam
