
Dzień dzisiaj dłuższy o 2 godziny i 9 minut. Już robi się jasno, więc naprawdę widać, jak dnia przybywa.
Jest nawet dość ciepło, dzisiaj bez przymrozków. A przez okno widzę, jak zielenieje trawnik.
Maluch (szczeniaczek) zasnął, więc wreszcie mogę Wam odpowiedzieć jak należy.
Nirali, dziękuję, rzeczywiście z moich zdjęć słońce aż razi, bo nie radzę sobie z robieniem zdjęć białym kwiatom. Chyba po prostu robię jej w nieodpowiedniej porze, rano, przy ostrym świetle. Cieszę się jednak, że hortensje Ci się podobają.


Aage, może wstyd przyznać, ale ja "odkryłam" dla siebie hortensje dopiero na FO. Już widać, jaki ma ono wpływ na nasze ogrody - u mnie pojawiły się w zeszłym roku cztery odmiany, a już ostrzę sobie zęby na czwartą. Cieszę się, że chwalisz.

Rudominko, moje hortensje posadziłam dopiero w zeszłym roku, więc pewnie dopiero teraz rozrosną się i pokażą, co potrafią. I już obawiam się, że posadziłam je za blisko siebie i trzeba będzie rozsadzać. Ale nic to, miło będzie trochę je dopieścić.


Piesek jest cudowny, nie mogę się nacieszyć.
Stasiu, u Ciebie śnieżyca, coś niesamowitego!


Małgosiu, czyli Polar Bear nie masz? A zmieści Ci się jeszcze w Twoim ogrodzie? Może spróbuję zrobić odkład, jeśli poczekasz przez cały sezon?

Niuniu, naprawdę skradł nasze serca, cała rodzina jest w nim zakochana bez pamięci. Już widzę, że będę w nim miała kumpla do ogródka. Żebyś słyszała, jak on się awanturuje pod zamkniętymi drzwiami tarasu!

Mamciu Tereniu, rozmnażanie hortensji z patyczków wychodzi? Bo ja chciałam robić odkłady. Ale może szkoda zachodu?
Dziękuję za gratulacje, piesek jest cudny i kochany. I jeszcze na razie można go brać na ręce.

Cieszę się, że przynajmniej moczenie nasionek w wodzie się sprawdziło, ale z tą herbatą nie bardzo, przynajmniej jeśli chodzi o lwie paszcze. Może inne nasionka inaczej reagują.
Stasiu, prawda, że śliczny psiak?!
Tylko nie tak łatwo zrobić mu zdjęcie, bo po pierwsze ciągle jest w ruchu i zanim aparat zareaguje, na zdjęciu wychodzi już tylko kawałek futerka albo machający ogonek.

Z ta herbatą to może być jakaś "ściema", ale może też chodziło o wpływ herbaty na nasionka o grubszej skórce, jakieś bardziej oporne - nie wiem. W każdym razie na lwiej paszczy się nie sprawdziło. Za to woda jak najbardziej.
Agness, oj, masz rację, słodka kruszynka trochę podrośnie i trudno będzie brać na kolanka.


Wszystkim Wam dziękuję!
W niedzielę rano wyjeżdżam na parę dni, więc już niepokoję o się mojego małego niufka.
Na razie wszystko jest dobrze, mały się zadomowił, już wie, że siusia się do ogródka, w ostateczności na taras, gdy się nie doleci.

Ładnie zjada swoją karmę dla szczeniąt, jest wesoły, kontaktowy, skłonny do figlów. Muszę kupić mu jakieś zabawki do gryzienia, bo na razie stacza walki z gazetami (na wszelki wypadek rozłożonymi w kącie pokoju) lub szmatką, którą wycieram miejsce, gdzie jest miska z wodą. Jako nowofundland ma w genach skłonność do taplania się w wodzie, więc nie tyle pije z tej miski, co usiłuje do niej wejść.
