Dorota a co się martwisz trochę wyobraźni, parę gwoździ i swoje ,,złote rączki" i będzie nowe dzieło nie z tego świata Dławisza przy okazji przytnij. Czy ta ,,katastrofa" to skutek wichury czy ciężaru rośliny?
Raczej ciężaru rośliny i wiekowego trejażu. Wiatru u nas całe szczęście nie ma. Na wiosnę wszystko ładnie przytnę i zrobię coś pożądniejszego, czytaj - trwalszego.
Misiu, będę musiała go ściąć, żeby jakieś podpórki zrobić, bo nie mam żadnego innego pomysłu. Chyba że coś jeszcze do wiosny wymyślę. Albo mi podpowiecie.
Dorotko!
współczuję leżącego "trejaża pod dławiszem"
...a skoro w okresie"martwego sezonu ogrodowego ' ćwiczymy dykcję ...to proszę Grom gruchnął w konar rododendrona
Pozdrawiam cieplutko!
Ja już skorzystałam z takich drabinek do ,,bramy" przenośnej jak nie chcę aby mi drób się wszędzie rozłaził. Można te elementy zamówić przez najbliższą hurtownię elektryczną lub spytać się producenta którą najbliżej polecają. Teraz zastanawiam się jak wykorzystać do fasoli aby tego ,,złomowcy " nie wypatrzyli.
Niech na co dzień, nie od święta,
gęba będzie uśmiechnięta.
Niech też zdrowie tęgie będzie
i kasiory niech przybędzie.
Niechaj łaski płyną z nieba,
tyle ile będzie trzeba.
Do Siego Roku ?!
Witaj Dorotko...
Dziś tylko krótkie życzenia zostawiam... Spełnienia marzeń ogrodowych i życiowych...
Jestem na etapie oglądania Twojego ogrodu i podziwiania tych rozrośniętych już okazów...
Debiut w TV też oglądałam... Jesteś niesamowita...